Żona. Tak cenny dar łaski Bożej
Ani rady Hubermana nie pomogły, ani CBD. Może kołdra obciążeniowa? Uspokoimy sensorykę. W środku no…
Read more »„Mężowie, miłujcie żony
swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go
uświęcić, oczyściwszy go obmyciem wodą przez słowo… Tak też mężowie powinni
miłować swoje żony jak własne ciała. Kto miłuje żonę swoją, samego siebie
miłuje. Nikt bowiem nigdy nie miał w nienawiści własnego ciała, lecz je żywi i
pielęgnuje, jak i Chrystus Kościół, bo jesteśmy członkami Jego ciała.” (Ef
5:25–30)
W
tym samym pomieszczeniu, w którym Maria wylała swój skarb u stóp Jezusa, Judasz
obliczał, ile pieniędzy zostało zmarnowanych. Cóż za kontrast między dwoma
życiami.
Fragment
Pisma: Jan 12:4-6; Mateusz 6:24
„A Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, który miał Go wydać, rzekł: «Czemu
nie sprzedano tych wonności za trzysta denarów i nie rozdano ubogim?»
Powiedział zaś to nie dlatego, że troszczył się o ubogich, lecz ponieważ był
złodziejem i mając trzos, zabierał to, co wkładano.”
W powietrzu rozlega się głębokie dudnienie. Niebo jest dziś zachmurzone i dźwięk przypomina grzmot, ale wiem, że to nie burza. Jego źródło jest znacznie bardziej złowrogie. Choć ich nie widzę, wysoko nade mną przelatują irańskie rakiety i drony bojowe, niosąc groźbę zniszczenia. Dziękuję Bogu za Jego powszechną łaskę okazywaną krajowi, w którym mieszkam na Bliskim Wschodzie, gdy wystrzeliwuje on pociski przechwytujące, by unieszkodliwić tę niebezpieczną broń. Gdy zaczynam zanosić modlitwy za moją rodzinę i mój kościół, to złowrogie dudnienie wciąż nie ustaje.
Praca matki często pozostaje
ukryta przed oczami świata — niewidziana, nieopiewana, niedoceniana. A jednak w
tych cichych, codziennych aktach miłości i służby matki uczestniczą w wiecznych
zamierzeniach Boga.
Mądrość dnia: „Matka jedną
ręką kołysze kołyskę, a drugą kształtuje wieczność.” — Elizabeth Elliot
Fragment Pisma: Jan 12:2–3;
Psalm 127:3
„Urządzili Mu tam wieczerzę, a Marta usługiwała… Maria zaś wzięła funt
bardzo drogiego olejku z czystego nardu, namaściła stopy Jezusa i otarła je
swoimi włosami.”
Co sprawia, że czyjeś
życie zapisuje się w kartach historii? Aleksander Wielki? John Rockefeller?
Einstein? Shakespeare? Lecz co sprawia, że jakieś życie pozostaje na zawsze w
pamięci Jezusa?
„Im usilniej człowiek próbuje utrwalić
własne dziedzictwo, tym mniej prawdopodobne, że pozostawi po sobie ślad na
szalach wieczności.” – Jonny Ardavanis
Fragment Pisma: J 12,1–3;
Mk 14,9
„Zaprawdę powiadam wam: gdziekolwiek na całym świecie będzie głoszona
ewangelia, opowiadać się będzie na jej pamiątkę także o tym, co ona uczyniła.”
20 kwietnia 2001 roku peruwiańskie siły powietrzne wzięły samolot misyjny za maszynę przemycającą narkotyki i otworzyły ogień. Misjonarka Veronica Bowers, lat 35, trzymała na kolanach swoją siedmiomiesięczną córkę Charity. Siedziała tuż za pilotem, Kevinem Donaldsonem. Razem z nimi byli mąż Veroniki, Jim, oraz ich sześcioletni syn Cory. Pilot został postrzelony w obie nogi. Wprowadził samolot w awaryjne opadanie i — co zdumiewające — zdołał awaryjnie posadzić go na rzece; maszyna zatonęła właśnie wtedy, gdy wszyscy zdołali się z niej wydostać. Jedna z kul przeleciała obok głowy Jima i wybiła otwór w przedniej szybie. Inna przeszła przez plecy Veroniki i zatrzymała się w ciele jej siedmiomiesięcznej córki, zabijając obie. Taka była cena służby Chrystusowi na misji.
Dorastałem z ojcem, który spał w domu, ale zasadniczo nie był obecny ani dla mnie, ani dla mojego brata. Był dobrym żywicielem rodziny i byłem dumny z jego niezwykłej siły fizycznej, ale nie przychodził na moje mecze ani na żadne szkolne wydarzenia. Nigdy nie miałem doświadczenia rzucania z nim piłki ani jeżdżenia z nim na biwaki czy na ryby. Był utalentowanym mechanikiem, ale nie poświęcał czasu, by nauczyć mnie, jak pracować rękami. Zawsze albo szedł do pracy, albo, kiedy był w domu, pracował nad czymś innym lub czytał gazetę. Poza mówieniem mi, żebym wykonywał różne obowiązki, rzadko się do mnie odzywał i miałem do niego niewielki dostęp. Podczas gdy moja mama zawsze była obecna i łatwo było do niej podejść, wydawało się, że mój ojciec nie był mną zainteresowany.
1. Przeczytaj Księgę Rodzaju
12,1–9 i módl się
Moje życie należy do Ciebie,
o Boże;
Ty mnie stworzyłeś, Ty mnie odkupiłeś, Ty mnie zachowujesz,
i dziś znów jest moje, bo o mnie pamiętałeś.
A teraz stoi przede mną dzisiejsze powołanie,
ze swoją pracą i próbą,
i idę mu naprzeciw aż do wieczora.
Niech Twoje błogosławieństwo towarzyszy mi
we wszystkim, co ten dzień przyniesie.
Wcale nie ufam samemu sobie.
Lękam się żyć, jeśli Ty mnie nie strzeżesz.
Lękam się działać i mówić, jeśli Ty mnie nie prowadzisz.
Podtrzymuj mnie dziś,
abym nie odszedł od Twojego pokoju
ani nie popadł w grzech.
— Henry Wotherspoon
Czy
kiedykolwiek byłeś zły na Boga? Zdezorientowany Nim? Sfrustrowany Nim?
Ja z
pewnością byłem, i to wiele razy, szczególnie po śmierci mojego syna.
Hiob
także. Słyszymy to w rozdziałach, kiedy
przeklina dzień swoich narodzin. „Dlaczego nie umarłem przy urodzeniu?” — jęczy
(3:11). Podobnie Jeremiasz „przeklął dzień, w którym się urodził” (Jer. 20:14).
Psalmista nawet powiedział Bogu, żeby odwrócił wzrok i zostawił go w spokoju:
„Odwróć ode mnie wzrok, abym się rozweselił, zanim odejdę i już mnie nie
będzie!” (Ps. 39:13).
Co jest nie tak z tymi ludźmi? Ich życie zostało zniszczone? Czują się opuszczeni przez Boga. Codzienna egzystencja jest potworna. To właśnie jest nie tak.
Proszę, otwórzcie swoje
Biblie na Księdze Jozuego, rozdział 1.
Módlmy się.
Ojcze,
stoimy przed Tobą w imieniu Twojego Syna.
I wiemy, że wysłuchujesz naszych modlitw.
Jesteś Bogiem, który słucha
głosu człowieka.
Który słyszy nas w nocnej straży.
Który zna nasze najgłębsze myśli.
Ojcze, jesteśmy tak mali.
Bezsilność to nasze imię.
Panie, jesteśmy pozbawieni
mądrości.
Duchowej siły.
Bitwa, Panie, jest wielka.
Szaleje wokół nas.
Szaleje w nas samych.
Ojcze, nie mamy żadnej
nadziei,
chyba że odpowiesz na nasze modlitwy
i uwielbisz przez to swojego Syna.
Ojcze, Twoi słudzy
potrzebują tak wielu rzeczy.
Ojcze, nasz intelekt jest
słaby.
Cała nasza wiedza jest blada i bezsilna.
Panie, nie potrafimy nawet
zaczerpnąć
jednego oddechu z powietrza wokół nas.
Panie, potrzebujemy Ciebie.
Potrzebujemy Twojej pomocy.
Potrzebujemy Twojego namaszczenia.
Potrzebujemy Twojego napełnienia.
Ojcze, musimy stać się kimś
więcej niż tylko ludźmi.
Pociągnij nas do siebie,
Panie.
Oczyść nas.
Napełnij nas Duchem Świętym.
Ojcze, jesteśmy w pełni
świadomi,
że Twój Syn zasługuje na więcej
niż to, czym jesteśmy
i niż to, co możemy dać.
Umocnij nas, Panie.
Pomóż nam.
Okazałeś nam życzliwość w
przeszłości.
Okaż nam życzliwość teraz.
Pobłogosław swój lud, Panie,
a będą błogosławieni.
W imieniu Jezusa. Amen.
Gdy świat patrzy na Iran,
chrześcijanie patrzą innymi oczami.
Gdziekolwiek mieszkamy,
obserwujemy i modlimy się z duchową perspektywą, która przekracza naturalne
troski oraz granice naszego państwa. Jesteśmy Amerykanami, Brazylijczykami,
Kanadyjczykami, Dominikańczykami — lecz w Chrystusie jesteśmy przede wszystkim
obywatelami nieba (Filipian 3:20). Nasza najwyższa lojalność należy do Jezusa —
zmartwychwstałego, wniebowstąpionego i królującego nad wszystkimi narodami dla
szczególnego dobra swojego Kościoła — nawet w wielkich smutkach tych dni.
Niektórzy szacują, że w ostatnich tygodniach muzułmański reżim w Iranie zabił ponad trzydzieści tysięcy protestujących. Do dziś Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły sześć dni skoordynowanych ataków na strategiczne cele w Iranie. Donosi się o ponad tysiącu zabitych Irańczyków — liczba ta obejmuje żołnierzy, cywilów oraz 86-letniego najwyższego przywódcę kraju, który rządził od 1989 roku. Iran odpowiedział atakami dronów i rakiet w całym regionie. Dotąd w konflikcie zginęło dwunastu Izraelczyków i sześciu Amerykanów.
Często słyszymy od was, od
słuchaczy, którzy piszą do nas w chwili, gdy ból życia jest tak ostry i tak
uporczywy, że podnosicie wzrok ku niebu i macie ochotę krzyczeć. A może
krzyczycie: „Chciałbym nigdy się nie urodzić”.
Lament. Są rzeczy, których trzeba się nauczyć o lamencie — ale nie w samym środku bólu, który doprowadza nas niemal do granicy załamania, lecz w spokojniejszych chwilach — kiedy ból nie jest aż tak dotkliwy. Ponieważ Biblia wydaje się wyznaczać bardzo wyraźną linię. Istnieje święty lament. I istnieje niewłaściwy sposób narzekania. Gdzie więc przebiega ta linia?
„Wszystkie
wasze zmartwienia przerzućcie na Niego, gdyż On troszczy się o was.” 1 Piotra
5:7
„Oddaję
to Bogu, a potem od razu biorę” – mawiała babcia.
Wiedziałam dokładnie, co miała na myśli, bo ja też to robię.
Kiedy
pojawiają się problemy, nasze myśli zaczynają krążyć w naszej głowie, puls
przyspiesza, ręce zaczynają drżeć.
Martwimy się, jakby zamartwianie się dałoby nam siłę by zmienić niepokojące okoliczności. W głębi duszy wiemy, że martwienie się niczego nie rozwiązuje, więc dlaczego wciąż to robimy?
Czy wiesz, że przykazanie „Nie lękajcie się” jest zdecydowanie najczęściej powtarzanym przykazaniem w Biblii, w obu Testamentach? Łatwo możemy stworzyć sobie w umyśle niedokładny, nierealistyczny obraz biblijnych bohaterów. Prawda jest taka, że oni, podobnie jak my, zmagali się ze strachem i lękiem przed działaniem Boga w ich życiu. To oczywiście jedyne wytłumaczenie, dlaczego w Piśmie Świętym nieustannie powtarza się refren: „Nie lękajcie się”.
I Księga Samuela 13:8-11
„I czekał przez siedem dni
zgodnie z czasem wyznaczonym przez Samuela. Kiedy jednak Samuel nie przyszedł
do Gilgal, cały lud odszedł od niego. Wtedy Saul powiedział: Przynieście mi
całopalenie i ofiary pojednawcze. I złożył całopalenie. Gdy skończył składać
całopalenie, oto przyszedł Samuel, a Saul wyszedł mu naprzeciw, aby go
przywitać. I Samuel zapytał: Co uczyniłeś? […]”.
Pytanie: Jaki
był grzech Saula?
Być może Saul przywłaszczył
sobie prerogatywę kapłańską i sam złożył ofiarę. Jednak miał on ze sobą
kapłanów (Achiasz 1 Sm 14:3), a zatem nie miał powodu, aby dokonać tak jawnego
pogwałcenia Prawa Bożego.
Bardziej prawdopodobne jest to, że grzechem Saula był brak oczekiwania na przyjście Samuela, jako tego, co nakazał Bóg (1 Sm 10:8), a złamanie tego nakazu jest jedyną rzeczą, z jakiej Saul się usprawiedliwia (1 Sm 13:11-12).
Pewnego razu rozmawiałem z
mężczyzną, który przez swoją niewierność małżeńską – z ludzkiego punktu
widzenia – zniszczył nie tylko swoje małżeństwo i rodzinę, ale całe swoje
życie. Gdy mówiliśmy o gruzach, jakie pozostawił po sobie jego grzech,
powiedział mi, że dzień, w którym żona odkryła jego cudzołóstwo, był
„najczarniejszym dniem w moim życiu”.
Zaproponowałem mu, by przemyślał tę ocenę. Tamten dzień nie był najczarniejszym dniem jego życia – wręcz przeciwnie, mógł być jednym z najjaśniejszych. Bo to właśnie wtedy światło prawdy padło na mrok jego oszustwa i ukrytego grzechu. Prawdziwa ciemność nie zaczęła się w momencie, gdy żona dowiedziała się prawdy. Prawdziwa ciemność trwała wcześniej – w tajemnicy, kłamstwie i moralnym kompromisie, które rozwijały się w ukryciu, dopóki światło nie ujawniło, jak głęboka była ta ciemność.
Parę
dni temu pochowaliśmy naszego dwudziestoletniego syna. Przez całych dwadzieścia
lat był leżącym, niepełnosprawnym człowiekiem całkowicie zdanym na opiekę
innych ludzi. Bóg nas doświadcza różnymi trudnościami.
Jednemu
się spali dom. Znam pewnych misjonarzy, którym Pan zabrał pięcioletniego
chłopczyka z rakiem mózgu. I w ten sposób powstają pytania typu dlaczego,
na które nie otrzymujemy odpowiedzi. Bóg nie będzie się nam tłumaczył z tego co
i dlaczego robi.
Dlaczego więc zadajemy Bogu takie pytania? Co nam to przyniesie? Chciałbym przeczytać parę wersetów. Treny 3,37 Któż może powiedzieć, że staje się coś, czego Pan nie nakazał? O czym nam mówi ten werset? O suwerennym Bożym Prawie. Życie dać, ale go też zabrać.
Pytanie
skierowane do wszystkich, którzy zbierają się w imieniu Pana Jezusa Chrystusa.
Spośród wielu przywilejów nadanych nam przez zawsze łaskawego Pana, największym zapewne jest ten, że możemy być obecni w spotkaniach Jego umiłowanego ludu, podczas których obchodzona jest ustanowiona przez Niego Pamiątka Jego śmierci i zmartwychwstania. Każdy, kto rzeczywiście miłuje Chrystusa, znajdzie radość w przebywaniu tam, gdzie obiecał On być. Szczególny charakter temu spotkaniu nadaje zgromadzenie się na łamanie Chleba, by głosić Jego śmierć i zmartwychwstanie i rozważać Słowo Boże, by poznać Jego myśli, a w modlitwie przyjść przed Tron Łaski, by wspólnie wyjawić Mu nasze potrzeby i zaczerpnąć z Jego niewyczerpanego źródła.
Co się dzieje z dojrzałymi
chrześcijańskimi mężczyznami?! Jak to możliwe, że w życiu mężczyzny, który
sprzedał ponad 15 milionów książek chrześcijańskich, ujawnił się romans, który trwał
osiem ostatnich lat?!
Romans, który dotyczy człowieka
mającego 76 lat, który przeżył 55 lat związku małżeńskim ze swoją żoną! I teraz
w wieku 76 lat jego posługa została całkowicie zamknięta, a jego dzieło życia
zostało zdyskredytowane. Trudno sobie wyobrazić coś bardziej tragicznego.
Tak
więc kto myśli, że stoi, niech uważa, aby nie upadł.
I List do Koryntian 10:12
Oto
pytanie, które powinien zadać sobie każdy chrześcijański mąż i ojciec: Czy jest
ktoś, kto modli się dzisiaj za moją żonę i dzieci?
Tak,
możliwe, że twój pastor od czasu do czasu włącza twoją rodzinę do swoich
modlitw, gdy natknie się na waszą rodzinę przeglądając listę członków zboru.
Może babcia lub starszy wujek da ci znać, że jesteś na ich liście modlitewnej.
Może wierny przyjaciel wyśle ci emotikonę z modlitwą i zapewni cię, że modli się o was.
Ale nikt – i to naprawdę nikt – nie ma takiego samego, danego ci przez Boga obowiązku ani motywacji, by wstawiać się za twoją żoną i dziećmi, jak ty.
Jerzy
Muller urodził się w Halberstadt (Niemcy) i żył w latach 1805 — 1898. Będąc
jeszcze młodym człowiekiem, stał się pijakiem, złodziejem, a z powodu
popełnionych oszustw trafił do więzienia.
Po ukończeniu szkoły średniej rozpoczął studia teologiczne, ponieważ sądził, że jako pastor będzie miał dobrze zabezpieczoną przyszłość. Poprzez swego przyjaciela trafił w Halle do prostej społeczności, gdzie modlono się na kolanach. Później powiedział: „To klęczenie zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Nigdy nie widziałem nikogo, kto modliłby się na kolanach, również sam nigdy się nie modliłem na kolanach". Bóg użył tych wierzących, aby go przekonać o grzechu i doprowadzić do nawrócenia. Po studiach wyjechał do Anglii i w roku 1833 zaczął zajmować się biednymi dziećmi. To był początek jego pracy z sierotami, który doprowadził do tego, że Jerzy Miiller zapewniał opiekę i utrzymanie 2000 sierot. Wszystkie środki finansowe potrzebne na utrzymanie dzieci były wyłącznie darami wyproszonymi od Boga.
Jeśli
kiedykolwiek zastanawiałeś się: „Skąd mam wiedzieć, że moje zbawienie jest
pewne? Skąd mam wiedzieć, że go nie utracę?” – te rozważania są dla ciebie.
Mądrość dnia: „Jesteśmy
bezpieczni nie dlatego, że mocno trzymamy się Jezusa, ale dlatego, że On mocno
trzyma nas”.
– RC Sproul
Fragment Pisma Świętego:
Ewangelia Jana 10:27-30
W wersecie 28 znajduje się potrójny akcent, który powinien wywołać twoje zdumienie: „Ja daję im życie wieczne, i nie zginą na wieki, i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki”.
Piękną rzeczą jest gromadzić
się razem w obecności Pana. Świat jest pełen chaosu, hałasu. Czasami wypełniamy
swoje życie takim hałasem. A diabeł będzie czynił wszystko co możliwe żeby
wypełnić nasze życie tym zamieszaniem.
Żyjemy w świecie pełnym
hałasu. Niewielu słyszy głos samego Boga. Nawet w kościołach. Musimy stać się
pełni uważności na głos Pana. Kobiety bardziej przyjmując Słowo Boże, aniżeli
mężczyźni.
Mam nadzieję, że jest w was pragnienie słyszenia głosu Pana. Zwróć swój wzrok na Jezusa. Musisz ściągnąć swoje maski. Maski, które nauczyłeś się zakładać, wtedy będziesz mógł patrzeć na Jezusa. Niektórzy ludzie mają wiele takich masek i chowają się za nimi.
1. Ale Rebeka miała problem. Przez co najmniej 20 lat była bezpłodna (por. 25:20 z 25:26). Czy można mieć problemy, gdy zdobędzie się żonę, którą sam Bóg wybrał dla ciebie? Tak! Może to być częścią twojej duchowej edukacji. Nawet jeśli Bóg cię gdzieś zabierze, możesz napotkać tam problemy. Problemy nie oznaczają, że jesteś poza wolą Bożą. Nie. Oznaczają po prostu, że musisz się modlić i prosić Boga o ich rozwiązanie. Izaak modlił się i problem został rozwiązany. Rebeka poczęła (25:21).
Wczoraj wielu z nas
dowiedziało się, że znany pisarz chrześcijański Philip Yancey miał
romans. I nie był to tylko chwilowy upadek (nie żeby to było w porządku), ale
długotrwały romans. Przez osiem lat Yancey utrzymywał związek z inną mężatką –
osiem lat życia w kłamstwie.
W tym czasie, podobnie jak wielu innych, wspierałem Yanceya. Zaprosiłem go jako wykładowcę na zajęciach z doktoratu w Wheaton, a także przeprowadziłem z nim wywiad do mojego programu radiowego i podcastu.
Często cytowane stwierdzenie D.L. Moody'ego: „Świat jeszcze nie zobaczył, co Bóg może zrobić z w pełni poświęconym człowiekiem", było prawdziwe w przypadku młodego człowieka, który dorastał w kościele założonym przez Moody'ego. William Whiting Borden, młody pastor i misjonarz, którego życie zostało tragicznie przerwane, gdy przygotowywał się do posługi wśród chińskich muzułmanów w China Inland Mission, był tym „w pełni poświęconym człowiekiem" oddanym służbie sprawie Chrystusa.
Cierpienie nigdy nie jest przyjemne. Nigdy nie witamy prób z radością, bo cierpienie zawsze przynosi smutek. Zawsze przynosi ból. Czasami tracimy ukochaną osobę i doświadczamy bolesnego żalu z powodu jej utraty. Czasami cierpimy z powodu utraty pieniędzy, majątku lub pozycji i opłakujemy to, co zostało nam odebrane. Czasami jesteśmy wystawiani na próbę przez chorobę lub nieustanny ból i opłakujemy przyjemności, którymi już nie możemy się cieszyć.
Nie
przestaje mnie zadziwiać, że potrafię czytać ten sam fragment Pisma Świętego
niezliczoną ilość razy i nagle coś nowego przychodzi mi do głowy. Czytając
Ewangelię Łukasza 2, powtórzenie słów Maryi poruszyło moje serce.
Najpierw anioł przemawia do pasterzy, opowiadając im o Jezusie. Pasterze zostawiają swoje owce i odnajdują Jezusa, opowiadając Maryi i Józefowi, skąd się dowiedzieli się o tym wszystkim.
Ani rady Hubermana nie pomogły, ani CBD. Może kołdra obciążeniowa? Uspokoimy sensorykę. W środku no…
Read more »