Nie
przestaje mnie zadziwiać, że potrafię czytać ten sam fragment Pisma Świętego
niezliczoną ilość razy i nagle coś nowego przychodzi mi do głowy. Czytając
Ewangelię Łukasza 2, powtórzenie słów Maryi poruszyło moje serce.
Najpierw anioł przemawia do pasterzy, opowiadając im o Jezusie. Pasterze zostawiają swoje owce i odnajdują Jezusa, opowiadając Maryi i Józefowi, skąd się dowiedzieli się o tym wszystkim.
„Lecz Maria
zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w
swoim sercu” (Łk 2,19)
Maria
i Józef przynoszą Jezusa do świątyni, gdzie zostaje poświęcony. Stary, prawy i
pobożny człowiek, Symeon, bierze Jezusa w ramiona i błogosławi Go. Trzymając
Jezusa, Symeon woła: „Moje oczy ujrzały Twoje zbawienie”.
„A
Jego ojciec i matka dziwili się temu, co o Nim mówiono”
(Łk 2,33)
Kiedy
Jezus miał dwanaście lat, Maria i Józef przyprowadzili Go do Jerozolimy na
święto Paschy. Po powrocie do domu zdają sobie sprawę, że zaginął. Trzy dni
później Jezus zostaje odnaleziony. Jego odpowiedź? „Czemuście Mnie szukali? Czy
nie wiedzieliście, że powinienem być w domu mego Ojca?”
„A matka
jego zachowywała wszystkie te słowa w sercu swoim” (Łk 2,51b)
Wydaje
się, że za każdym razem, gdy Maria dowiaduje się czegoś nowego o Jezusie,
otwiera skrzynię skarbów i gromadzi coraz cenniejsze informacje o swoim Synu.
Rozważa to, co powiedziano o Jezusie, przypominając sobie w myślach te słowa.
Zachwyca się tym, co Symeon mówi o jej dziecku. Maria pragnie zapamiętać każde
słowo, bo każde słowo jest skarbem.
Za
kilka dni rozpocznie się nowy rok. Jazda quadem po pustyni jest już na mojej
liście marzeń, ale postanowiłam dodać coś nowego.
Cenienie.
Czy
cenię Jezusa tak jak Mariaa? Czy czytam Słowo Boże i podziwiam je?
W
tym roku zmieniam swoje nastawienie, wstrząsając moją codzienną rutyną
ostatnich kilku lat (a może ostatniej dekady?). Może przeczytam Biblię w tym
roku, ale to nie jest mój cel. Moim celem jest cenić Słowo Boże, a robiąc to,
cenić Jezusa. Nie trzymam się planu. Nie odhaczam każdego dnia pola na złożonej
kartce papieru w mojej Biblii, aby zobowiązać się do przeczytania Biblii w tym
roku. Nie ma absolutnie nic złego w przeczytaniu Biblii, a jeśli nigdy tego nie
zrobiłeś, proszę, ZRÓB TO!!!! Ale ja w tym roku zamierzam iść powoli. Zamierzam
rozważać, cenić i podziwiać Króla królów i Pana panów.
A On
poprowadzi mnie przez każdą przeszkodę, sekunda po sekundzie, bo On ma wszystko
pod kontrolą.
Dołączysz
do mnie?
Szczęśliwego
nowego roku!
Tessa Lind