Praca matki często pozostaje
ukryta przed oczami świata — niewidziana, nieopiewana, niedoceniana. A jednak w
tych cichych, codziennych aktach miłości i służby matki uczestniczą w wiecznych
zamierzeniach Boga.
Mądrość dnia: „Matka jedną
ręką kołysze kołyskę, a drugą kształtuje wieczność.” — Elizabeth Elliot
Fragment Pisma: Jan 12:2–3;
Psalm 127:3
„Urządzili Mu tam wieczerzę, a Marta usługiwała… Maria zaś wzięła funt
bardzo drogiego olejku z czystego nardu, namaściła stopy Jezusa i otarła je
swoimi włosami.”
W 12. rozdziale Ewangelii
Jana widzimy dwie siostry, które służą Jezusowi na różne sposoby. Marta
usługuje — przyjmuje gości, przygotowuje ucztę. Maria namaszcza stopy Jezusa.
Żaden z tych czynów nie jest mniej wartościowy od drugiego. Oba są aktami
uwielbienia. Oba mają wieczne znaczenie.
Może nie masz nic
kosztownego w materialnym sensie, co mogłabyś złożyć u stóp Jezusa. W takim
razie bądź jak Marta. Służ Panu całym sercem. Nie ma znaczenia, czy chodzi o
cenny nard, czy o przyjmowanie gości i przygotowywanie posiłku, czy o
macierzyństwo. Wszystko zależy od tego, co Pan ci powierzył.
Elizabeth Elliot ujęła to
trafnie: „Praca matki często pozostaje ukryta przed oczami świata —
niewidziana, nieopiewana, niedoceniana. A jednak w tych cichych, codziennych
aktach miłości i służby matki uczestniczą w wiecznych zamierzeniach Boga.
Naczynia, pieluchy, codzienna powtarzalność — to wszystko może wydawać się
czymś małym, ale w rzeczywistości kształtuje dusze dla nieba. Nie ma pracy o
większym wiecznym znaczeniu niż ta, choć świat może nigdy jej nie oklaskiwać”.
Amy Carmichael dodaje:
„Praca matki często przypomina pisanie na piasku — coś, co zaraz zostanie zmyte
i zapomniane. W rzeczywistości jednak wykuwa ona swój wpływ w nieśmiertelnych
umysłach. Ten ślad może nie być widoczny przez lata, a może nawet nie za jej
życia, ale mimo to pozostaje — trwały jak wieczność.”
Podobno nad zlewem w kuchni
Ruth Bell Graham wisiała tabliczka z napisem: „Tutaj trzy razy dziennie odbywa
się Boża służba”.
Kiedy jesteś w domu i
troszczysz się o swoje dzieci, to ma wieczne znaczenie. Biblia mówi w Psalmie
127:3, że „dzieci są nagrodą od Pana”. Zostały nam powierzone, abyśmy mądrze
się nimi opiekowali.
Tak łatwo chcieć uznania od
ludzi, a jednocześnie nie pragnąć tego, co przynosi chwałę Panu. A Bóg nie ceni
rozgłosu — On ceni pokorę. Nie to, co uchodzi za doniosłe — lecz służbę. Nie
pozycję — lecz ofiarę.
Dwa tysiące lat później
wciąż tu jesteśmy i wciąż mówimy o Marii z Betanii. Wiemy o niej bardzo
niewiele. Ale niezależnie od tego, czy jesteś kobietą mającą dzieci, kobietą
bez dzieci, czy mężczyzną, to pytanie nadal pozostaje aktualne: czy nie chcesz
przeżyć życia, które naprawdę trwa?
Jeśli przyniesiesz wszystko,
co masz, do stóp Jezusa, twoje życie nie będzie zmarnowane. Ale jeśli oddasz
Jezusowi całego siebie, jeśli będziesz żyć życiem służby, uwielbienia, oddania
i pokory, twoje życie przyniesie chwałę Bogu.
A Bóg uczci ciebie. To aż
trudno pojąć. Bóg powie: „Dobrze, sługo dobry”.
I właśnie to powinno być
wszystkim, co naprawdę chcesz usłyszeć.
Zapisz to w swoim sercu:
moje codzienne akty służby — bez względu na to, jak małe i ukryte się wydają —
kształtują dusze dla wieczności. To jest Boża służba