20 kwietnia 2001 roku peruwiańskie siły powietrzne wzięły samolot misyjny za maszynę przemycającą narkotyki i otworzyły ogień. Misjonarka Veronica Bowers, lat 35, trzymała na kolanach swoją siedmiomiesięczną córkę Charity. Siedziała tuż za pilotem, Kevinem Donaldsonem. Razem z nimi byli mąż Veroniki, Jim, oraz ich sześcioletni syn Cory. Pilot został postrzelony w obie nogi. Wprowadził samolot w awaryjne opadanie i — co zdumiewające — zdołał awaryjnie posadzić go na rzece; maszyna zatonęła właśnie wtedy, gdy wszyscy zdołali się z niej wydostać. Jedna z kul przeleciała obok głowy Jima i wybiła otwór w przedniej szybie. Inna przeszła przez plecy Veroniki i zatrzymała się w ciele jej siedmiomiesięcznej córki, zabijając obie. Taka była cena służby Chrystusowi na misji.
Co ma powiedzieć albo zrobić
młody mąż, kiedy spotyka go coś takiego? Co ty powiedziałbyś jemu? Wielu
chrześcijan jest gotowych powiedzieć mu, by w takich chwilach nie przyjmował
prawdy o celowej i miłosiernej opatrzności Boga. Pewien popularny autor mógłby
powiedzieć Jimowi Bowersowi:
„Kiedy jeden człowiek zadaje
ból drugiemu człowiekowi, nie należy doszukiwać się w tym «Bożego celu». (...)
Chrześcijanie często mówią o «Bożym celu» pośród tragedii spowodowanej przez
kogoś innego. (...) Uważam jednak, że jest to po prostu pobożny, ale błędny
sposób myślenia.” (Letters from a Skeptic, s. 46–47)
Innymi słowy, Bóg nie miał
żadnego szczególnego zamysłu w zabraniu Veroniki i Charity Bowers, a
pozostawieniu Jima i Cory’ego. A wszystkie słowa wypowiedziane podczas
nabożeństwa żałobnego, wyrażające poddanie się suwerennym zamysłom Boga, były
po prostu wyrazem pomieszanego myślenia. Uważam, że tamten autor całkowicie się
myli.
Nabożeństwo żałobne za
Veronikę i Charity odbyło się w kościele Calvary Church w Fruitport w stanie
Michigan, 29 kwietnia 2001 roku. Posłuchaj świadectwa tego młodego męża, który
stracił żonę i córkę, gdy przemawiał do 1200 osób zgromadzonych na tej uroczystości,
podczas gdy jego sześcioletni syn, Cory, siedział z przodu.
Przede wszystkim chcę
podziękować mojemu Bogu. On jest Bogiem suwerennym. Teraz poznaję to jeszcze
bardziej. (...) Czy to naprawdę mogło być Bożym planem dla Roni i Charity —
Bożym planem dla Cory’ego, dla mnie i dla naszej rodziny? Chciałbym powiedzieć wam,
dlaczego w to wierzę.
Potem, po długim wyliczeniu
mało prawdopodobnych okoliczności, powiedział coś, co naprawdę mogą zrozumieć
tylko ci, którzy ufają suwerennej trosce Boga o swoich. Powiedział:
„Roni i Charity zginęły
natychmiast od tej samej kuli. (Czy nazwalibyście to zabłąkaną kulą?) I nie
dosięgła ona Kevina [pilota], który siedział bezpośrednio przed Charity;
zatrzymała się w Charity. To była suwerenna kula.”
Kula poddana Bożemu
panowaniu. Kula wyznaczona. Kula zamierzona.
Zapewne nie było
przypadkiem, że na pogrzebie Veroniki i Charity przemawiali zarówno Steve
Saint, jak i Elisabeth Elliot, ponieważ oboje powiedzieli rzeczy podobne i
zdumiewające o Bożej suwerenności. Steve Saint był synem Nate’a Sainta, jednego
z pięciu misjonarzy zabitych włóczniami w 1956 roku w Ekwadorze. Elisabeth
Elliot była żoną Jima Elliota, innego z tych pięciu misjonarzy, których w 1956
roku zabili Huaorani.
Już wcześniej dała wyraz
swojej głębokiej wierze w Bożą suwerenność w książce Shadow of the Almighty,
gdzie napisała, że świat potrafił widzieć męczeńską śmierć jej męża jedynie
jako tragedię. Ona jednak sprzeciwiła się temu, mówiąc, że świat nie dostrzegł
prawdy zawartej w drugiej części wyznania Jima Elliota:
Nie jest głupcem ten, kto
oddaje to, czego nie może zachować, aby zyskać to, czego nie może utracić.
Co zatem powiedziałaby ona
Jimowi Bowersowi, który właśnie stracił żonę i córkę? Powiedziała mu, że
człowiek pyta wtedy, co Bóg czyni, ale jedno pozostaje pewne: Bóg nigdy się nie
myli. Wie dokładnie, co robi, a cierpienie nigdy nie jest daremne. Dodała, że
Jim otrzymał kielich cierpienia i że może go dzielić z Panem Jezusem, który sam
przyjął kielich dany Mu przez Ojca.
Na zakończenie przywołała
słowa wiersza Marthy Nicholson, których sens jest taki: Bóg nigdy nie dopuszcza
ciernia bez szczególnej łaski; używa go także po to, by odsunąć zasłonę
zasłaniającą Jego oblicze.
Steve Saint przeprowadził
szeroko zakrojone badania dotyczące śmierci swojego ojca oraz czterech
pozostałych misjonarzy. Doszedł do zdumiewającego wniosku: gdy słuchał relacji
świadków i ich wspomnień, uderzyło go, jak niewiarygodnie mało prawdopodobne było
samo to, że do zabójstwa w ogóle doszło. Uznał, że było to coś na kształt
anomalii — czegoś dziwnego i niewytłumaczalnego — czego nie potrafi wyjaśnić
inaczej niż Bożą interwencją.
Kiedy pierwszy raz to
przeczytałem, pomyślałem, że chyba źle zrozumiałem. Prawie wszyscy mówią
przecież, że zginęli dlatego, iż Bóg nie interweniował. A tu ty twierdzisz, że
jedynym sposobem wyjaśnienia ich śmierci jest właśnie to, że Bóg interweniował.
Napisałem więc do Steve’a Sainta, żeby się upewnić: „Czy naprawdę to miałeś na
myśli?” Odpowiedział: „Tak”. Później zaprosiłem go na konferencję, by usłyszeć
więcej.
A co Steve Saint
powiedziałby na pogrzebie Veroniki i Charity? Spojrzał sześcioletniemu Cory’emu
prosto w oczy i powiedział:
Byłem w twoim wieku, kiedy
zginął mój ojciec. Zapytałem więc mamę: ‘Dokąd poszedł tata?’ A ona
odpowiedziała: ‘Poszedł zamieszkać z Jezusem’. A przecież moi rodzice właśnie
tego mnie uczyli — że wszyscy pragniemy kiedyś być z Nim. Pomyślałem więc: czy
to nie wspaniałe, że tata mógł pójść tam wcześniej niż my pozostali? I wiesz
co? Teraz, kiedy ludzie mówią: ‘To była tragedia’, wiem, że nie mają racji.”
Potem spojrzał na
zgromadzonych i powiedział, na czym polega różnica między niewierzącym światem
a naśladowcami Jezusa. Powiedział: „Dla nich ból jest czymś zasadniczym, a
radość czymś powierzchownym, bo nie trwa. Dla nas ból jest powierzchowny, a
radość jest czymś zasadniczym.” Trwa ona na wieki (Psalm 16,11).
Celowa suwerenność Boga
Chciałbym pokazać na
podstawie Biblii cztery zasadnicze prawdy dotyczące Bożej opatrzności, którą
rozumiem jako celową suwerenność Boga — rzeczywistość, która podtrzymywała
misje światowe i dawała im siłę zarówno w najciemniejszych, jak i w najbardziej
owocnych czasach.
Po pierwsze,
Boża opatrzność obejmuje wszystko. Nie ma niczego, co pozostawałoby poza jej
zasięgiem. Jego celowa i suwerenna wola rządzi wszystkim: dobrem i złem,
szatanem i aniołami, elektronami i galaktykami, instynktami zwierząt i ludzką
wolą.
Po drugie,
właśnie dlatego, że ta opatrzność obejmuje wszystko, istnieje Ewangelia, która
może w pełni zaspokoić człowieka. Gdyby Bóg nie był suwerenny w ten sposób, nie
byłoby Ewangelii — nie byłoby zbawienia ani wiecznej radości.
Po trzecie,
ponieważ Boża opatrzność obejmuje wszystko, misyjny zamiar Boga z pewnością się
wypełni. Nie może ponieść porażki. Bóg w sposób niepowstrzymany zgromadzi
swoich wybranych ze wszystkich ludów świata. A potem nadejdzie koniec.
Po czwarte,
właśnie dlatego, że Boża opatrzność obejmuje wszystko, twoje życie w Jego
służbie ma wieczne znaczenie. Nie będzie zmarnowane. Jesteś w rękach
suwerennego Boga. Dlatego miej marzenie, które wywyższa Chrystusa, i idź za nim
z pełną ufnością, wiedząc, że twój Wódz panuje nad wszystkim.
1. Opatrzność obejmująca
wszystko
Boża opatrzność obejmuje
wszystko. Nic nie pozostaje poza jej zasięgiem. Jego suwerenna wola rządzi
wszystkim: dobrem i złem, szatanem i aniołami, elektronami i galaktykami,
zwierzęcymi popędami i ludzką wolą.
Spójrzmy na List Jakuba
4,13–16:
Autor zwraca się tam do
ludzi, którzy z pewnością siebie mówią, że dziś albo jutro udadzą się do
takiego czy innego miasta, spędzą tam rok, będą handlować i osiągną zysk.
Tymczasem — mówi Jakub — człowiek nie wie, co przyniesie jutro. Czym bowiem
jest ludzkie życie? Jest jak mgła, która ukazuje się na krótką chwilę, a potem
znika. Dlatego zamiast mówić z taką pewnością o swoich planach, człowiek
powinien powiedzieć: „Jeśli Pan zechce, będziemy żyli i zrobimy to lub tamto.”
W przeciwnym razie chlubi się swoją pychą, a wszelka taka chełpliwość jest zła.
Skupmy się na wersecie 15: „Powinniście
mówić: ‘Jeśli Pan zechce, będziemy żyli i zrobimy to lub tamto’.” W tym zdaniu
mamy najpierw warunek, a potem dwa skutki, które z niego wynikają. Warunek
brzmi: „Jeśli Pan zechce.” Dwa skutki są następujące: po pierwsze, „będziemy
żyli”, a po drugie, „zrobimy to lub tamto.”
Zatrzymajmy się na chwilę
przy tym drugim skutku: „Jeśli Pan zechce, zrobimy to lub tamto.” O co w tym
chodzi? Czy sens nie jest właśnie taki, że suwerenna wola Boga obejmuje
wszystko? To Bóg rozstrzyga, czy uczynisz to. To Bóg rozstrzyga, czy uczynisz
tamto. Innymi słowy, nigdy nie jest właściwe mówić: „Jeśli zrobię to, będzie to
zgodne z suwerenną wolą Boga, ale jeśli zrobię tamto, znajdzie się to już poza
Jego wolą.” Nie. Jakub mówi: jeśli czynisz to, Bóg postanowił, że właśnie to
uczynisz; jeśli czynisz tamto, Bóg postanowił, że uczynisz tamto. „Jeśli Pan
zechce, zrobimy to lub tamto.”
Dlatego dochodzę do wniosku,
że Boża opatrzność — czyli celowa suwerenność Jego woli — obejmuje wszystko.
Nic nie znajduje się poza zasięgiem Jego opatrzności. Ta prawda rozbrzmiewa w
całym Piśmie.
Przywołuję te teksty
biblijne po to, by pokazać jedną zasadniczą prawdę: Boża opatrzność obejmuje
wszystko. Bóg sprawia wszystko zgodnie z postanowieniem swojej woli. Nawet to,
co człowiekowi wydaje się przypadkowe, pozostaje pod Jego panowaniem. Rzut losem,
upadek wróbla na ziemię, decyzje królów, nieszczęście spadające na miasto,
zamiary narodów — nic z tego nie wymyka się Jego władzy. Zamysły ludzi mogą
zostać obrócone wniwecz, lecz zamysł Pana trwa na wieki. Żaden Jego plan nie
może zostać udaremniony.
Dlatego pierwsza rzecz,
którą chcę wam pokazać na podstawie Biblii, jest następująca: Boża opatrzność
ogarnia wszystko. Jego suwerenna wola rządzi wszystkim — dobrem i złem,
szatanem i aniołami, elektronami i galaktykami, popędami zwierząt i wolą
człowieka. Właśnie w tym sensie należy rozumieć słowa: „Jeśli Pan zechce,
uczynimy to lub tamto.”
2. Ewangelia, która w pełni
zaspokaja
Właśnie dlatego, że Boża
opatrzność obejmuje wszystko, istnieje Ewangelia, która naprawdę wystarcza
człowiekowi. Gdyby Bóg nie panował w taki sposób, nie byłoby Ewangelii — nie
byłoby zbawienia ani wiecznej radości.
Jestem przekonany, że jeśli
człowiek znajduje się w rękach Bożej opatrzności, która ogarnia wszystko, to
ostatecznie jego duszy niczego nie zabraknie i wszystko będzie z nią dobrze.
Jedno z najważniejszych
pytań, jakie rodzi nauka o Bożej opatrzności, brzmi: czy Bóg może postanowić,
że grzech się wydarzy, a sam pozostać całkowicie święty, sprawiedliwy i bez
grzechu? Czy może dopuścić, by zło stało się rzeczywistością, nie mając w sobie
żadnej winy? Odpowiedź Biblii jest uderzająca, bo najjaśniej objawia się
właśnie w tym miejscu, gdzie Bóg wszedł w nasz zły świat i zbawił nas, biorąc
nasze zło na siebie. Odpowiedź brzmi: tak. Bóg może postanowić, że dokona się
czyn zły, a sam nie tylko nie przestaje być święty, lecz objawia się w tym jako
niewysłowienie łaskawy.
Widać to szczególnie
wyraźnie w modlitwie chrześcijan zapisanej w Dziejach Apostolskich 4,27–28.
Sens tego fragmentu jest taki, że przeciw Jezusowi wystąpili razem Herod,
Piłat, poganie oraz lud Izraela, a jednak przez wszystkie ich działania
wypełniało się to, co Boża ręka i Boży zamysł wcześniej postanowiły.
Mam tu przed sobą cztery
wyraźne przejawy ludzkiego grzechu. Najpierw jest szyderstwo Heroda wobec
Jezusa. Potem tchórzostwo i wyrachowanie Piłata, który wydaje Go na śmierć.
Następnie okrucieństwo pogańskich żołnierzy, którzy Go poniżają i dręczą. Wreszcie
jest grzech tłumu, który domaga się Jego ukrzyżowania.
A jednak właśnie przez ten
splot grzechu dokonało się dzieło zbawienia. To znaczy, że Bóg nie był
bezradnym obserwatorem tych wydarzeń. Nie utracił panowania nad biegiem
historii. Przeciwnie — nawet najstraszniejsze zło, jakiego dopuścili się ludzie
wobec Syna Bożego, zostało objęte Jego zamysłem i obrócone ku odkupieniu.
Dlatego wierzę, że Boża suwerenność nie niweczy Ewangelii, lecz ją umożliwia.
Bez takiej suwerenności nie byłoby krzyża jako zbawczej drogi, lecz jedynie
ludzka przemoc i chaos. Dzięki niej jednak to, co było największym grzechem
człowieka, stało się miejscem objawienia największej łaski Boga.
Na końcu Dziejów
Apostolskich 4,28 Biblia mówi wyraźnie — bo Bóg chce, abyśmy to wiedzieli — że
ci ludzie uczynili to, co Jego ręka i Jego zamysł wcześniej postanowiły. A więc
Bóg postanowił, że dokona się najgorszy czyn w dziejach świata. I gdyby tego nie
postanowił, ty i ja bylibyśmy całkowicie bez nadziei. Nie byłoby Ewangelii, nie
byłoby zbawienia, nie byłoby wiecznej radości ani misji. Kiedy bowiem Syn Boży
był wyszydzony, opluty, pobity i ukrzyżowany, niósł na sobie nasze grzechy i
nabywał dla nas wieczną radość.
Wraz z tym wydarzeniem Bóg
wprawił w ruch swoją światową misję. Objawienie 5,9 pokazuje, że właśnie w tej
chwili — gdy Bóg dopuszczał najstraszniejsze zło, jakie wydarzyło się na
świecie — Baranek Boży został zabity, a przez swoją krew wykupił dla Boga ludzi
z każdego plemienia, języka, ludu i narodu. Na Golgocie narodziło się
zbawienie. Na Golgocie narodziła się Ewangelia. Na Golgocie narodziły się
misje. Stało się tak dlatego, że Bóg postanowił dopuścić zarazem największe zło
i największy akt miłości, jaki kiedykolwiek miał miejsce.
Jeśli wrócisz do domu albo
na swoją uczelnię i zostaniesz wciągnięty w spór o wszechobejmującą suwerenność
Boga, nie traktuj tego jak intelektualnej gry. Pamiętaj, o co tu naprawdę
chodzi. Jeśli Bóg nie mógł postanowić, że zło się dokona — nawet tak straszne
jak zabicie Jego Syna — nie stając się przy tym sam sprawcą zła, to nie ma
przebłagania za grzech, nie ma zbawienia, nie ma Ewangelii, nie ma misji, nie
ma chrześcijaństwa. Wszystko się wtedy rozpada.
A jednak prawda jest taka,
że Bóg rzeczywiście postanowił śmierć swojego Syna. I właśnie w tym złym
wydarzeniu Jezus wziął na siebie całe zło wszystkich ludzi ze wszystkich
narodów, którzy w Niego uwierzą. W ten sposób została uruchomiona największa
misja w dziejach świata.
To znaczy, że słowa z Księgi
Rodzaju 50,20 powiewają jak sztandar nad krzyżem Chrystusa i nad każdym innym
złem na świecie: ludzie i moce ciemności zamierzali zło, lecz Bóg zamierzył z
tego dobro. Nad każdym złem demonicznym i ludzkim Bóg mówi: wy zamierzaliście
to ku złemu, ale Ja zamierzyłem to ku dobremu.
Podsumowując: po pierwsze,
Boża opatrzność obejmuje wszystko. Po drugie, bez niej nie byłoby Ewangelii ani
zbawienia.
3. Misja, która zwycięży
Właśnie dlatego, że Boża
opatrzność obejmuje wszystko, Jego misyjny zamysł na pewno się wypełni. Nie
może ponieść porażki.
Jezus powiedział, że
Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całym świecie na świadectwo wszystkim
narodom, a potem nadejdzie koniec. Nie jest to tylko możliwość, lecz pewność.
Orędzie krzyża dotrze do wszystkich ludów. Nic nie zdoła go powstrzymać. A kiedy
to dzieło zostanie dokonane, przyjdzie koniec.
Jezus powiedział także, że
oddaje swoje życie za owce. Powiedział, że ma również inne owce, które nie
należą do tej żydowskiej owczarni, i że musi je także przyprowadzić. One
usłyszą Jego głos. I tak powstanie jedna owczarnia i jeden Pasterz.
Tak rozumiem sens tych słów:
te owce należą do Niego. Są rozproszone po całym świecie, pośród wszystkich
ludów. Zostały przez Niego nabyte. Dlatego musi je przyprowadzić. Usłyszą Jego
głos i przyjdą do Niego. On zbuduje swój Kościół i bramy piekła go nie
przemogą. Jego misja nie może zawieść. Opatrzność Ojca obejmuje wszystko.
„[On] udaremnia zamysły
narodów,
niweczy plany ludów.
Lecz zamysł Pana trwa na wieki,
plany Jego serca — z pokolenia w pokolenie.”
(Psalm 33,10–11)
„[On] zwiastuje koniec już
od początku
i od dawnych czasów to, co jeszcze się nie dokonało, mówiąc:
‘Mój zamysł się ostoi
i wypełnię całą moją wolę.’”
(Izajasza 46,10)
Po pierwsze, Boża opatrzność
obejmuje wszystko. Po drugie, bez niej nie byłoby Ewangelii ani zbawienia. Po
trzecie, właśnie dlatego, że ta opatrzność obejmuje wszystko, Boży misyjny
zamysł wobec świata na pewno się wypełni. Nie może ponieść porażki.
4. Znaczenie w pełni
zabezpieczone
Na koniec chcę powiedzieć,
że właśnie dlatego, iż Boża opatrzność obejmuje wszystko, twoje życie w Jego
służbie ma wieczne znaczenie. Bóg nie dopuści, aby twoje życie zostało
zmarnowane.
Jesteś w rękach suwerennego
Boga.
Ten, który rozpoczął w tobie
dobre dzieło, doprowadzi je do końca w dniu Jezusa Chrystusa (Flp 1,6).
Twoje kroki są utwierdzane przez Pana (Ps 37,23).
On sprawi, że wszystko będzie współdziałać ku twojemu dobru (Rz 8,28); będzie
się radował, czyniąc ci dobro — z całego swego serca i z całej swojej duszy (Jr
32,41).
On jest po twojej stronie. A jeśli suwerenny Bóg jest za tobą, nikt nie zdoła
skutecznie wystąpić przeciwko tobie (Rz 8,31).
On utwierdzi dzieło twoich rąk (Ps 90,17).
On sprawi, że będziesz przynosił owoc (J 15,5).
Żadne słowo, które wychodzi z twoich ust, i żadna miłość, która wychodzi z
twoich rąk, nie wrócą do ciebie puste. Wszystko to spełni Jego zamysł (Iz
55,11).
Kiedy uczynisz swoim
pragnieniem i świętą ambicją wywyższanie Chrystusa w życiu i w śmierci,
będziesz mógł powiedzieć wraz z Pawłem: „Dla mnie żyć — to Chrystus, a umrzeć —
to zysk” (Flp 1,21).
Wtedy będziesz mógł wołać z
triumfem: kto zdoła odłączyć nas od miłości Chrystusa? Czy ucisk, utrapienie,
prześladowanie, głód, nagość, niebezpieczeństwo albo miecz? Przecież Pismo
mówi, że ze względu na Niego jesteśmy cały dzień wydawani na śmierć i uznani za
owce przeznaczone na rzeź. A jednak właśnie w tym wszystkim odnosimy pełne
zwycięstwo przez Tego, który nas umiłował.
Zabijani przez cały dzień —
a jednak więcej niż zwycięzcy. Tak samo mówi o tym Jezus: jednych z was zabiją,
a jednak nawet włos z waszej głowy nie zginie. Co to znaczy? To znaczy, że Boża
opatrzność obejmuje wszystko i sięga z najdrobniejszą dokładnością nawet włosów
na twojej głowie. Nic więc nie spotka cię — nawet najmniejsze poruszenie
jednego włosa — jeśli Bóg nie postanowi, że ostatecznie posłuży to twojemu
dobru, nawet twoja śmierć. Bo żyć — to Chrystus, a umrzeć — to zysk.
Będziemy żyli
Tak więc kończymy tam, gdzie
zaczęliśmy — w Jakuba 4,15: „Jeśli Pan zechce, będziemy żyli.” A jeśli nie
zechce, nie będziemy. Henry Martyn, misjonarz w Indiach i Persji, który zmarł w
1812 roku w wieku trzydziestu jeden lat, zapisał w swoim dzienniku w styczniu
tamtego roku: „Czy życie, czy śmierć będą moim udziałem — niech Chrystus będzie
we mnie wywyższony! Jeśli ma dla mnie jeszcze jakąś pracę do wykonania, nie
mogę umrzeć.”
„Jeśli Pan zechce, będziemy
żyli.” Czyż nie jest czymś niezwykłym, że możesz wyjść stąd, będąc w rękach
suwerennego Zbawiciela, i wiedzieć ponad wszelką wątpliwość, że jesteś
nieśmiertelny, dopóki Jego dzieło w tobie nie zostanie wykonane? Nikt, żadna
choroba ani żadna kula nie mogą odebrać ci życia, dopóki Jego zamiar wobec
ciebie nie dopełni się. Jeśli Pan zechce, będziesz żył.
9 sierpnia głosiłem kazanie
na pogrzebie dwunastoletniej dziewczynki, która zmarła na malarię, gdy jej
rodzice służyli jako misjonarze wśród ludu całkowicie nieosiągniętego
Ewangelią. Służą tam w ten sposób już od ponad piętnastu lat. Ból po stracie i
żałoba były ogromne. A jednak kilka tygodni temu ci rodzice wraz z częścią
swoich pozostałych dzieci wrócili do tego ludu. I przez trzy dni, od 18 do 20
grudnia, siedzieli na zielonej macie, mając przed sobą orzeszki ziemne,
daktyle, miskę wody i Biblię, i przez dziesięć godzin dziennie dzielili się
Ewangelią z ludźmi, którzy przychodzili złożyć im wyrazy współczucia.
Jak to się dzieje, że
rodzina nie tylko przetrwa śmierć dwunastoletniej córki, ale znajduje jeszcze
siłę i miłość, by wrócić i dalej wylewać swoje życie tam, gdzie ich córka
wylała swoje aż do śmierci? Odpowiedź brzmi — i oni sami powiedzieliby to,
gdyby tu byli — że stoi za tym wszechobejmująca opatrzność Boga, który
wcześniej postanowił śmierć swojego Syna dla zbawienia ludzi z każdego
plemienia i języka, który nabył misję, której nic nie zdoła zatrzymać, i który
powołał nas do życia o nieskończonym znaczeniu. Błagam was więc — dla waszego
własnego dobra, dla chwały Chrystusa i dla zbawienia ludów nieosiągniętych —
przyłączcie się do nich w takim właśnie życiu, które ma prawdziwe znaczenie.
Na tym pogrzebie śpiewaliśmy
pieśń: „Dobrze jest duszy mej”. Jeśli jesteś w rękach wszechobejmującej
opatrzności Boga, zawsze dobrze będzie duszy twojej. Dlatego uchwyć się takiej
wizji życia, która wywyższa Chrystusa, i idź za nią z pełną ufnością, wiedząc,
że twój Pan i Zbawiciel panuje nad wszystkim.
John Piper