Jak to w ogóle możliwe? Rzymski katolicyzm naucza, że jesteśmy „wszyscy braćmi" (encyklika papieża Franciszka z 2020 roku), że wszystkich należy błogosławić (deklaracja Fiducia supplicans z 2023 roku, dopuszczająca błogosławienie osób o skłonnościach homoseksualnych), że todos, todos, todos (wszyscy, wszyscy, wszyscy), że wszyscy są dziećmi Bożymi — a potem… ekskomunikuje nowo konsekrowanych biskupów i całe duchowieństwo Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, którzy są bardziej rzymskokatoliccy niż ktokolwiek inny!?!
Przywykliśmy do katolicyzmu
łagodnego, wyrozumiałego, inkluzywnego, pluralistycznego i ustępliwego. Dziś
słowa „schizma" i „ekskomunika", padające pod adresem Bractwa
Świętego Piusa X, wydają się niezrozumiałe i przywołują stulecia historii, które
zdawały się już zamknięte.
W istocie dla postronnego
obserwatora to, co wydarzyło się na początku lipca, jest obliczem rzymskiego
katolicyzmu, do którego po Soborze Watykańskim II zdążyliśmy się odzwyczaić. A
jednak jest to oblicze stanowiące integralną i organiczną część rzymskiego
katolicyzmu.
Jak to wszystko wyjaśnić?
Trzeba zrozumieć wyznaczniki tożsamości Rzymu. Katolicyzm jest bowiem nie tylko
„katolicki", ale również „rzymski". Jest jednym i drugim zarazem. Z
jednej strony jego katolickość to ideał powszechności, który idzie w parze z
postawą otwartą na różnorodność. Z drugiej strony jego rzymskość ucieleśnia
wymiar instytucjonalny, wyrażony w strukturze hierarchiczno-sakramentalnej
skupionej wokół papiestwa.
Z jednej strony wchłania, z
drugiej — kontroluje. Dlatego Rzym może włączyć w swoje ramy ruch
charyzmatyczny, tolerować katolickich dysydentów, po bratersku obejmować
wyznawców innych religii, okazywać wyrozumiałość osobom LGBTQ+, robić miejsce
niemieckiej drodze synodalnej (z jej postępowymi impulsami), przyswoić sobie
andyjską boginię płodności, taką jak Pachamama, i zatwierdzać nowe objawienia
maryjne… pod warunkiem że struktura hierarchiczno-sakramentalna pozostaje
nietknięta, a prerogatywy systemu „rzymskiego" nie są zagrożone.
Dokładnie to stało się w
przypadku Bractwa Świętego Piusa X. Problemem nie jest ani jego tradycjonalizm,
ani krytyka Soboru Watykańskiego II, ani nostalgiczna interpretacja rzymskiego
katolicyzmu. W rzymskim katolicyzmie jest miejsce na to i na znacznie więcej —
zarówno po prawej, jak i po lewej stronie spektrum, po stronie tradycjonalistów
i po stronie postępowców.
Do schizmy doprowadziło
podważenie systemu „rzymskiego". Wyświęcając czterech biskupów bez zgody
Watykanu, Bractwo Świętego Piusa X przypisało sobie prawo, które Rzym uważa za
swoją wyłączną i niepodlegającą negocjacjom prerogatywę. Dopóki rzecz idzie o
otwieranie przestrzeni dla nowych interpretacji, odmiennych doświadczeń, wielu
perspektyw oraz różnorodnych dróg teologicznych i etycznych, rzymski katolicyzm
pozostaje gościnny, a jego szerokie objęcia rozwierają się jeszcze bardziej.
Gdy jednak system czuje, że
jego „rzymskie" prerogatywy są zagrożone, następuje ostra reakcja, której
właśnie byliśmy świadkami: ekskomunika z powodu „schizmy", ze wszystkimi
konsekwencjami kanonicznymi.
Relacje między Kościołem
rzymskokatolickim a Bractwem Świętego Piusa X mają burzliwą historię,
naznaczoną dziesięcioleciami zaciekłych sporów. Dopóki kwestie sporne
pozostawały w obszarze interpretacji Soboru Watykańskiego II, pole manewru
pozwalało te relacje utrzymywać. Teraz jednak spór przeniósł się na obszar
struktury „rzymskiej" i Rzym pokazał swoje bezkompromisowe oblicze.
O czym to wszystko nam
przypomina? O tym, że rzymski katolicyzm jest zarazem rzymski i katolicki. Zawsze.
Kto patrzy wyłącznie na aspekt „katolicki", a nie na „rzymski" (i
odwrotnie), zrozumiał niewiele albo nic.
Skoro mowa o schizmie i
ekskomunice, myśl nieuchronnie biegnie ku reformacji protestanckiej. Luter
został ekskomunikowany i oskarżony o grzech schizmy. Gdyby Marcin Luter
ograniczył się do wezwania do moralnej reformy duchowieństwa, do odnowy
nauczania Kościoła czy do powołania nowego zakonu, katolickość Rzymu i wtedy
potrafiłaby te postulaty przyswoić. Sedno reformacji polegało na tym, że „rzymskie"
serce — imperialno-hierarchiczno-sakramentalna konstrukcja stojąca w centrum
systemu — wymagało reformy według Pisma Świętego. To właśnie sprowokowało
wykluczenie Lutra przez ówczesnego papieża.
Rzymski katolicyzm oscyluje
między tym, co rzymskie, a tym, co katolickie. Jego katolickość nie jest
wyznaczana przez kryteria biblijne, lecz przez zachowanie i realizację jego
rzymskich interesów.
Leonardo de Chirico