To, co zamierzam wam
powiedzieć, wyrosło z czterech przekonań:
1. Podejmowanie
ryzyka dla chwały Chrystusa jest zgodne z Biblią.
2. Bóg
często posługuje się podejmowaniem ryzyka, aby wyzwalać ludzi z długotrwałej
bezowocności.
3. Chrześcijanie
często decydują się przekroczyć granicę i podjąć ryzyko przynoszące chwałę
Chrystusowi po prostu dlatego, że ktoś pojawia się w ich życiu i mówi: „Myślę,
że powinieneś poważnie rozważyć podjęcie ryzyka”.
4. Wielu
z was, którzy jesteście dziś w tej sali, stoi na rozdrożu i potrzebuje wybrać
ryzykowną drogę.
Modlę się, aby dzięki temu, co powiem, wielkie błogosławieństwo spotkało was na tej drodze.
Ryzyko prowadzące do
wolności
Wrócę więc do mojego
drugiego przekonania i wyjaśnię, co przez nie rozumiem: Bóg często posługuje
się podejmowaniem ryzyka, aby wyzwalać ludzi z długotrwałej bezowocności.
Mniej więcej od dwunastego
do dwudziestego roku życia — właściwie przez cały okres nastoletni — fizycznie
nie byłem w stanie przemawiać przed grupą ludzi. Nie chodziło o zwykłe motyle w
brzuchu czy drżenie kolan. Sztywniały mi ramiona. Zaciskało mi się gardło.
Serce waliło. A strach przed upokorzeniem był przytłaczający.
Pamiętam, że w ósmej klasie
każdy uczeń miał przeczytać przed całą klasą jeden akapit, aby wyjaśnić swój
projekt. Kiedy zbliżała się moja kolej, wyszedłem z sali, poszedłem do łazienki
i się rozpłakałem.
W dziesiątej klasie pan
Vermilion, nauczyciel wiedzy o społeczeństwie, powiedział: „Każdy przygotuje
ustną prezentację na temat przeczytanej książki”. Po lekcji powiedziałem mu, że
nie jestem w stanie tego zrobić. Odpowiedział: „Musisz. Jeśli tego nie zrobisz,
najlepszą oceną, jaką możesz dostać z tego przedmiotu, będzie C”. Powiedziałem: „W porządku”. I nie zrobiłem tego.
I tak to wyglądało. Moi
rodzice byli zaniepokojeni i zabrali mnie do psychologa, ale to nie pomogło. A
potem nadeszło lato 1966 roku. Byłem na letnim semestrze w Wheaton College,
między drugim a trzecim rokiem studiów. Nadal byłem tak samo sparaliżowany i
przerażony jak wcześniej.
Kapelan Evan Welch podszedł
do mnie i powiedział: „Johnny, czy byłbyś gotów pomodlić się podczas
nabożeństwa w czasie letniego semestru?”. Miałbym zrobić to przed około
pięciuset studentami.
W niewytłumaczalny sposób
usłyszałem własny głos pytający: „Jak długo trzeba się modlić?”. Odpowiedział: „Trzydzieści
sekund? Minutę?”. I wtedy, w chwili ryzyka, której do dziś nie potrafię
wyjaśnić, powiedziałem: „Tak”. Prawdopodobnie nie jesteście w stanie sobie
wyobrazić, jak przerażające było to dla mnie doświadczenie. Wolałbym pójść na
wojnę. „Owocne służby i owocne życie rodzą się poprzez ryzyko”. Chodziłem
tam i z powrotem przed kampusem i modliłem się. Po raz pierwszy w życiu
złożyłem Bogu ślubowanie. Powiedziałem: „Ojcze, jeśli tylko przeprowadzisz mnie
przez to wydarzenie, już nigdy w życiu nie odmówię z powodu strachu żadnej
możliwości przemawiania dla Ciebie”. I Bóg mnie przeprowadził.
Setki razy wcześniej
prosiłem Go, żeby mnie wybawił, a z perspektywy czasu widzę, że Jego odpowiedź
zawsze brzmiała:
„Jeszcze nie”. Być może
wcześniej nigdy nie byłem gotowy podjąć dostatecznie wielkiego ryzyka.
Ale, przyjaciele, tamtego
dnia coś pękło. I widziałem, jak podobne rzeczy działy się w życiu innych
ludzi.
Dlatego mówię wam: Bóg
często posługuje się podejmowaniem ryzyka, aby wyzwalać ludzi z długotrwałej
bezowocności.
Każdy z was, kto znajduje
się w tej sali, stoi na jakimś rozdrożu — albo wcześniej czy później na nim
stanie.
Jedna droga będzie wydawała
się łatwa, bezpieczna i pozbawiona ryzyka. Druga będzie wydawała się trudna i
ryzykowna.
Bóg posłał mnie tu dziś
wieczorem po prostu po to, żebym powiedział: „Myślę, że powinieneś poważnie
rozważyć podjęcie ryzyka”.
Skąd, jak myślicie, wzięło
się PassionLife?
Skąd bierze się każda owocna
służba?
Skąd bierze się każde owocne
życie?
Zanim John Ensor został
prezesem PassionLife i światowym liderem w dziele wywyższania Chrystusa oraz
ratowania nienarodzonych dzieci, był pastorem w Bostonie. Zaprosił mnie na
konferencję, którą organizował w październiku 1987 roku pod tytułem Fueling the
Burning Heart — Podsycając płonące serce. Już wtedy, prawie czterdzieści lat
temu, zastanawialiśmy się nad związkiem między lokalną służbą a globalnym
wpływem dla sprawy życia — zarówno wiecznego, jak i doczesnego. Coś wtedy zaczynało
dojrzewać. Dojrzewało ryzyko. Obaj byliśmy zaangażowani w ruch ratowania życia.
W poniedziałek, 6 marca 1989 roku, zapisałem w swoim dzienniku: Właśnie
rozmawiałem z Johnem Ensorem, który dziś o 17:00 wyszedł z więzienia po dwóch i
pół dniach zatrzymania za udział w akcji ratunkowej w Bostonie. Był zachwycony.
W niedzielę [w więzieniu] głosił do czterdziestu mężczyzn. Powiedział, że było
to jak męski wyjazd rekolekcyjny, tylko że na pierwszej linii frontu.
Niedługo później John Ensor
nadzorował pięć nowych ośrodków pomocy kobietom w ciąży w sytuacjach
kryzysowych w Bostonie. Potem przeniósł się do Miami, aby robić coś podobnego. Następnie
przeniósł się do Atlanty, powstało PassionLife, a dziś wpływ tej
skoncentrowanej na Bogu i wywyższającej Chrystusa służby odczuwany jest w ponad
trzydziestu krajach.
Skąd to wszystko się wzięło?
Pierwsze zdanie broszury
PassionLife, którą macie dziś wieczorem, brzmi: „Wyzwanie, które stoi przed
nami, jest trudne, kosztowne, a czasami niebezpieczne”.
Owocne służby i owocne życie
rodzą się poprzez ryzyko.
Czym jest ryzyko? Poświęćmy
więc kilka minut, aby spojrzeć na ryzyko w sposób biblijny. Pierwsze
przekonanie, o którym wspomniałem na początku i z którego wyrosło to
przesłanie, brzmi:
Podejmowanie ryzyka dla
chwały Chrystusa jest biblijne. Jest czymś właściwym. Zacznijmy
od definicji: Ryzyko jest działaniem, które może narazić ciebie albo osoby,
które są z tobą, na stratę lub cierpienie.
Jeżeli podejmujesz ryzyko,
możesz stracić pieniądze, reputację, zdrowie, pracę, dom albo życie. I mówię,
że może to być coś dobrego. Nie twierdzę, że każde ryzyko jest dobre — wiecie
przecież, że tak nie jest. Paweł uciekł z Damaszku w koszu (Dz 9:25). Anioł
powiedział mędrcom, aby wrócili inną drogą (Mt 2:12). Jezus powiedział: „Ci, którzy
będą w Judei, niech uciekają” (Mt 24:16).
Nie twierdzę więc, że każde
ryzyko jest godne pochwały. Ale o wiele więcej ryzykownych działań jest godnych
pochwały, niż wam się wydaje — mimo że narażają was na stratę i cierpienie.
Jak powiedział Jim Elliot: „Nie
jest głupcem ten, kto oddaje to, czego nie może zatrzymać, aby zyskać to, czego
nie może utracić”.
Zauważyliście słowo „może” w
mojej definicji ryzyka? Ryzyko jest działaniem, które może narazić ciebie albo
osoby, które są z tobą, na stratę lub cierpienie. Powodem użycia tego słowa
jest to, że ryzyko mogą podejmować wyłącznie ludzie, którzy nie wiedzą, ile
będzie ich kosztować dana decyzja.
Jeżeli wiesz, że rzucenie
się na granat będzie kosztowało cię życie, nie nazywasz tego ryzykiem. Nazywasz
to ofiarą. Kiedy Jezus zdecydowanie skierował się ku Jerozolimie, nie
powiedział: „To ryzykowne. Może mnie to wiele kosztować”. Powiedział: „Będą ze
mnie szydzić, pluć na mnie, ubiczują mnie i zabiją, a po trzech dniach
zmartwychwstanę” (por. Mk 10:34).
To nie było ryzyko. To była
w pełni świadoma ofiara. Wynika z tego, jak widzicie, że Bóg nie podejmuje i
nie może podejmować ryzyka.
Ryzyko mogą podejmować tylko
ludzie, którzy nie znają przyszłości. Bóg natomiast nie tylko nie jest
nieświadomy przyszłości. On sprawia, że przyszłość się wydarza.
„Ja jestem Bogiem i nie ma
innego,
jestem Bogiem i nie ma nikogo podobnego do mnie.
Zapowiadam od początku rzeczy ostatnie
i od dawna to, czego jeszcze nie było.
Mówię: Mój zamysł się ostoi
i wykonam całą swoją wolę”.
(Iz 46:9–10)
Hiob w końcu wyznaje:
„Wiem, że ty wszystko możesz
i że żaden twój zamysł nie może być udaremniony”. (Hi 42:2)
Wszechwiedza i wszechmoc nie
mogą podejmować ryzyka.
Bóg może posłać swojego
jedynego Syna na świat, aby umarł, ale nie może skrzyżować palców i zastanawiać
się, jak to wszystko się skończy.
On wie, jak się skończy.
On to zaplanował.
On to wykonuje.
Wrócimy jeszcze do tej
myśli, ponieważ chwalebny fakt, że Bóg nie może podejmować ryzyka, jest wielkim
powodem, dla którego my możemy i powinniśmy podejmować ryzyko — bez lęku.
Lekcje o ryzyku
Przyjrzyjmy się kilku
inspirującym biblijnym przykładom podejmowania ryzyka.
Joab i Abiszaj
Ammonici i Syryjczycy
zjednoczyli się przeciwko Izraelowi.
Joab dowodził armią Izraela,
a jego prawą ręką był jego brat Abiszaj.
Co mieli zrobić wobec
przeciwnika nacierającego na nich z dwóch stron? Joab ze swoimi ludźmi stanął
przeciwko Syryjczykom, a Abiszaj ze swoją armią przeciwko Ammonitom.
Joab powiedział do swojego
brata: „Jeśli Syryjczycy okażą się silniejsi ode mnie, wtedy przyjdziesz mi z
pomocą. A jeśli Ammonici okażą się silniejsi od ciebie, wtedy ja przyjdę ci z
pomocą. Bądź mężny i bądźmy dzielni za nasz lud i za miasta naszego Boga, a PAN
niech uczyni to, co mu się podoba”. (2 Sm 10:11–12)
Co znaczą słowa: „PAN niech
uczyni to, co mu się podoba”? Znaczą, że Joab nie wie, jak to wszystko się
skończy. Wie tylko jedno: Będziemy walczyć o miasta naszego Boga bez względu na
wszystko. Bez względu na wszystko!
„Ponieważ Bóg nie może
podejmować ryzyka, ostatecznie również Jego wierne dzieci niczego nie
ryzykują”.
Nie można zrobić niczego
naprawdę wartościowego, jeśli nie podejmie się ryzyka porażki.
Jeżeli całe twoje myślenie
skupia się na ochronie przed możliwością przegranej, nie jesteś w stanie zrobić
niczego.
To paraliżuje.
Paraliżuje wygodnie.
Bezpiecznie.
Bezowocnie.
Estera i Mordocheusz
Przejdźmy do Księgi Estery. Jesteśmy
w Babilonie. Mordocheusz miał młodą kuzynkę o imieniu Estera. Adoptował ją. Była
sierotą i to on ją wychował. Była piękną kobietą i została królową u boku króla
Aswerusa. Była także Żydówką, choć król o tym nie wiedział. Haman przekonał
króla, aby wydał dekret nakazujący zgładzenie wszystkich Żydów. Mordocheusz
dowiedział się o tym i powiedział Esterze: „Możesz nas ocalić. Idź do króla,
powiedz mu, że jesteś Żydówką i że twój lud ma zostać wymordowany”. Istniało
jednak prawo mówiące, że jeśli ktoś bez wezwania wejdzie przed oblicze króla,
zostanie zabity, chyba że król wyciągnie ku niemu swoje złote berło.
Mordocheusz powiedział więc:
„Musisz to zrobić. Twój lud ma zostać zgładzony. Wiem, że możesz stracić życie,
ale my i tak mamy stracić swoje”. I w Ester 4:16 czytamy jej odpowiedź: „Idź,
zgromadź wszystkich Żydów, którzy znajdują się w Suzie, i pośćcie za mnie. Nie
jedzcie ani nie pijcie przez trzy dni, ani w dzień, ani w nocy. Ja i moje
służące również będziemy tak pościć. Potem pójdę do króla, choć jest to wbrew
prawu. A jeśli zginę, to zginę”.
Och, jak bardzo kocham
Esterę.
I jak bardzo kocham Joaba.
W tej sali są Joabowie i
Estery.
A ja jestem tutaj po to,
żeby was wywołać.
Jest wiele do zrobienia —
poprzez PassionLife albo na innej drodze, którą Bóg postawi przed wami na
kolejnym rozdrożu.
Szadrak, Meszak i Abed-Nego
Następnie mamy Szadraka,
Meszaka i Abed-Nega w 3. rozdziale Księgi Daniela. Nebukadnesar postawił posąg
wysokości dziewięćdziesięciu stóp i powiedział: „Każdy, kto nie odda mu
pokłonu, zostanie żywcem wrzucony do rozpalonego pieca”. Ale ci trzej młodzi
mężczyźni pozostali wierni Bogu i odmówili.
Powiedzieli: „Nebukadnesarze,
nie musimy ci odpowiadać w tej sprawie. Jeśli tak ma być, nasz Bóg, któremu
służymy, może nas wyrwać z rozpalonego pieca i z twojej ręki, królu. A jeśli
nie, niech ci będzie wiadomo, królu, że twoim bogom nie będziemy służyć ani nie
oddamy pokłonu złotemu posągowi, który wystawiłeś”. (Dn 3:16–18)
Powiedzieli: „Wiemy, że nasz
Bóg może nas uratować. Wiemy, że Jego wolą jest, abyśmy nie oddali pokłonu. Nie
wiemy, czy uratuje nas z tego ognia. A jeśli nie, uratuje nas w niebie. Ale nie
oddamy pokłonu”. To jest ryzyko. Postawili swoje życie na szali. I zrobili to,
co było właściwe. Podjęli ogromne ryzyko.
Kiedyś uczyliśmy takich
historii nasze dzieci. Czy nadal to robimy? Czy chcemy wychować pokolenie,
które będzie gotowe ryzykować życiem dla Ewangelii — dla sprawy życia, także w
Indiach?
Paweł i Agabos
Spójrzmy jeszcze na jeden
biblijny przykład: apostoła Pawła. Pamiętam kilka momentów w moim życiu, kiedy
słowa pożegnania Pawła ze starszymi z Efezu w 20. rozdziale Dziejów
Apostolskich głęboko mnie poruszały. Powiedział: „Lecz ja o to nie dbam, a moje
życie nie jest mi tak drogie, bylebym z radością dokończył mój bieg i posługę,
którą otrzymałem od Pana Jezusa, by dać świadectwo ewangelii łaski Bożej”. (Dz
20:24)
Innymi słowy: Lepiej stracić
życie, niż je zmarnować.
I wszystko we mnie mówiło
wtedy i mówi nadal: „Amen”.
Paweł udał się więc po raz
ostatni do Jerozolimy, niosąc dar dla ubogich. Tuż przed dotarciem do miasta, w
Cezarei, prorok imieniem Agabos wziął pas Pawła, związał nim sobie ręce i
powiedział: „To mówi Duch Święty: Tak Żydzi w Jerozolimie zwiążą męża, do
którego należy ten pas, i wydadzą go w ręce pogan”. (Dz 21:11)
Ale co miało wydarzyć się
później? Czy Paweł zostanie zabity? Czy spędzi resztę życia w więzieniu? Czy
zostanie wygnany? Paweł tego nie wiedział. I dla niego nie miało to znaczenia. Powiedział:
„Co robicie, płacząc i rozdzierając mi serce? Jestem bowiem gotów nie tylko dać
się związać, ale i umrzeć w Jerozolimie dla imienia Pana Jezusa”. (Dz 21:13)
Innymi słowy: „Jeśli zginę,
to zginę”. „Niech PAN uczyni to, co mu się podoba”.
Ryzyko bez lęku
Obiecałem, że wrócimy do
faktu, iż Bóg nie może podejmować ryzyka. Powiedziałem, że chwalebny fakt, iż
Bóg nie może ryzykować, jest wielkim powodem, dla którego my możemy i
powinniśmy podejmować ryzyko — bez lęku.
Oto związek między tym,
dlaczego On nie może ryzykować, a tym, dlaczego my powinniśmy. Bóg nie może
podejmować ryzyka, ponieważ zna wszystkie rzeczy i wszystkimi rządzi.
Nic Boga nie zaskakuje. Nic
nie znajduje się poza Jego kontrolą.
Dodajcie do tego
zdumiewającą prawdę, że kiedy Chrystus umarł, wziął na siebie Boży gniew
skierowany przeciwko nam, zakrył nasze grzechy i wprowadził nas do samej
rodziny Boga.
Cała Boża mądrość i cała
Boża moc służą teraz Jego miłosierdziu wobec tych, którzy Mu ufają.
Dlatego wszystkie rzeczy —
wszystkie, niezależnie od podejmowanego ryzyka — współdziałają dla naszego
dobra.
„Któż nas odłączy od miłości
Chrystusa? Ucisk? Utrapienie? Prześladowanie? Głód? Nagość? Niebezpieczeństwo?
Miecz? Jak jest napisane: Z powodu ciebie cały dzień nas zabijają, uważają nas
za owce przeznaczone na rzeź. Ale w tym wszystkim całkowicie zwyciężamy przez
tego, który nas umiłował”. (Rz 8:35–37)
To oznacza — i jest to
zdumiewające — że skoro Bóg nie może podejmować ryzyka, to również Jego wierne
dzieci ostatecznie niczego nie ryzykują.
W krótkiej perspektywie —
tak.
W ostatecznej perspektywie —
nie.
Dlatego właśnie w broszurze
PassionLife czytamy:
„Jeśli wierzysz, że Bóg nad
tobą czuwa, wtedy wiesz, że nie może przydarzyć ci się nic złego, co
ostatecznie nie okaże się dla ciebie dobrem”.
Dobrze powiedziane,
PassionLife.
Dobrze służyliście nam,
narodom, dzieciom — i Ewangelii.
Niech Bóg da wam jeszcze
całe dziesięciolecia owocności, gdy będziecie nadal podejmować ryzyko dla
sprawy życia.
A wy wszyscy, kiedy staniecie na kolejnym rozdrożu, rozważcie wybranie ryzykownej drogi — ze względu na Chrystusa.