Trwające, krwawe tłumienie
protestów w Iranie [artykuł został opublikowany 3 lutego 2026r. - przyp. tłum.] jest objawem długotrwałego i głębszego okrucieństwa ze
strony reżimu: próby wykorzenienia wolności sumienia.
Islamski reżim Iranu zbliża się chwiejnym krokiem do swojej nieoficjalnej 47. rocznicy: powrotu ajatollaha Chomeiniego do Teheranu 1 lutego 1979 roku. Chociaż szeroka koalicja obaliła długo rządzącego dyktatora, szacha Mohammada Rezę Pahlawiego, władzę przejęli islamscy twardogłowi i stworzyli reżim jeszcze bardziej brutalny.
Rezultatem jest jeden z
najbardziej represyjnych rządów na świecie, państwo z samego dna tabeli, obok
Białorusi, Chin, Rosji i Arabii Saudyjskiej. Według Freedom House: „Ostateczna
władza spoczywa w rękach najwyższego przywódcy kraju, ajatollaha Alego
Chameneiego, oraz niepochodzących z wyboru instytucji pozostających pod jego
kontrolą. Instytucje te, w tym siły bezpieczeństwa i wymiar sprawiedliwości,
odgrywają główną rolę w tłumieniu sprzeciwu i innych ograniczeniach swobód
obywatelskich.” Niestety, ten sterylny opis nie oddaje należycie grozy, jaką
ostatnio Islamski Korpus Strażników Rewolucji — główny wykonawca i obrońca
reżimu — sprowadził na naród irański.
Trwające, mordercze
tłumienie protestujących w Iranie jest objawem długotrwałego i głębszego
okrucieństwa ze strony reżimu: próby wykorzenienia wolności sumienia.
U podstaw tej zabójczej
wrogości Teheranu wobec sprzeciwu leży fundamentalna niechęć do zaakceptowania
wolności sumienia w jakiejkolwiek postaci, a zwłaszcza w wymiarze moralnym i
duchowym. Szach prowadził kampanię wymuszonej modernizacji, która ograniczyła
publiczną rolę islamu, rozpalając sprzeciw wielu fundamentalistów, lecz
religijne mniejszości, z wyjątkiem bahaistów, w dużej mierze pozostawił w
spokoju. Natomiast reżim islamistyczny dąży do napiętnowania, a ostatecznie
wykorzenienia wszystkich niepożądanych wyznań. Jak wyjaśniał badacz John MacGhlionn
już w kwietniu: „Apostazja — odejście od islamu — stała się przestępstwem
karanym śmiercią. Kościoły zostały zdelegalizowane, konwertyci byli tropieni, a
Biblie w języku perskim stały się kontrabandą.”
To podejście trwa nadal. W
swoim zeszłorocznym raporcie Amerykańska Komisja ds. Międzynarodowej Wolności
Religijnej (USCIRF) stwierdziła, że warunki wolności religijnej w Iranie
pozostały złe, szczególnie dla mniejszości religijnych, religijnych dysydentów
oraz kobiet i dziewcząt. Władze poddawały więźniów zatrzymanych z powodów
religijnych torturom i surowym karom, między innymi przez odmawianie im opieki
medycznej. Rząd nadal systematycznie nękał, zastraszał i brał na cel
mniejszości religijne poprzez arbitralne aresztowania, wymuszone zaginięcia
oraz przymusowe zamykanie działalności gospodarczej. Rząd Iranu przeprowadził w
2024 roku ponad 900 egzekucji i wydał dziesiątki wyroków śmierci za zarzuty o
podłożu religijnym.
Nikt nie jest bezpieczny.
Iran, najludniejsze państwo z szyicką większością, prześladuje sunnitów i
muzułmanów sufickich. Jak czytamy w raporcie USCIRF: „Rząd nadal brał na cel
sunnickich muzułmanów poprzez egzekucje, aresztowania, zaginięcia prominentnych
duchownych, niszczenie domów i odmawianie pozwoleń na budowę.”
Bahaiści, zasadniczo
traktowani jako apostaci, cierpią jeszcze bardziej. Ataki reżimu dramatycznie
nasiliły się w zeszłym roku. Human Rights Watch podaje, że między czerwcem a
listopadem 2025 roku [Baha’i International Community] udokumentowała ponad 750
aktów prześladowań w całym Iranie — trzykrotnie więcej niż w tym samym okresie
2024 roku. Incydenty te obejmują ponad 200 nalotów na domy i firmy, po których
następowały przesłuchania, co doprowadziło do zatrzymania i aresztowania co
najmniej 110 bahaitów. Sądy Rewolucyjne przeprowadziły rozprawy wobec ponad 100
osób i wydały nowe wyroki przeciw bahaitom, każdy od dwóch do dziesięciu lat
więzienia.
Żydzi od dawna są na
celowniku reżimu, który rutynowo demonizuje Izrael, a ich sytuacja także
pogorszyła się w zeszłym roku. Jak informował w listopadzie Janatan Sayeh z
Foundation for the Defense of Democracies: „Po Dwunastodniowej Wojnie w czerwcu
oraz powtarzających się niepowodzeniach w uderzaniu w cele żydowskie w Europie,
Teheran skierował swoją wrogość ku własnym żydowskim obywatelom.” Ponad 30
irańskich Żydów zostało aresztowanych pod zarzutem szpiegostwa, wielu
żydowskich przywódców przesłuchano, a członków niewielkiej społeczności
żydowskiej w kraju naciskano, by wyrażali poparcie dla Chameneiego i reżimu.
Największym zagrożeniem dla
reżimu jest jednak rozwój chrześcijaństwa. Paradoksalnie, wykorzystywanie
islamu do uzasadniania politycznego ucisku od dawna odpycha ludzi od tej
religii. W 2018 roku mój kolega z Cato Institute, Mustafa Akyol, autor książki Reopening
Muslim Minds: A Return to Reason, Freedom, and Tolerance, informował, że „są
oznaki, iż całkiem wielu Irańczyków rozczarowuje się już nie tylko reżimem, ale
i samym islamem. Często po cichu i w tajemnicy porzucają swoją wiarę. Niektórzy
wybierają inne religie, często chrześcijaństwo.”
Proces ten trwa nadal. Nima
Alizadeh, muzułmański konwertyta na chrześcijaństwo i założyciel Revelation
Ministries, służącej chrześcijanom perskojęzycznym, zauważył trzy lata temu, że
„w ciągu ostatnich dwóch dekad Iran miał najszybciej rozwijający się Kościół na
świecie.” W listopadzie ubiegłego roku dr Pooyan Tamimi Arab z Group for
Analyzing and Measuring Attitudes in Iran stwierdził: „Młodsi ludzie [odwracają
się od islamu]… a to oznacza, że w sytuacji, w której religia większościowa
jest podawana w wątpliwość, niektórzy nie wybiorą na przykład niereligijności,
ale wybiorą inną religię, jak chrześcijaństwo.”
Z tego powodu reżim
Chameneiego rozpoczął szczególnie brutalną kampanię przeciw konwertytom.
Podczas irańskiego „Powszechnego Okresowego Przeglądu” w 2024 roku przed Radą
Praw Człowieka ONZ cztery organizacje pozarządowe — Middle East Concern,
Article 18, Christian Solidarity Worldwide i Open Doors — złożyły wspólny
komentarz na temat nadużyć rządu w Teheranie: „Władze irańskie nie pozwalają
konwertytom uczęszczać do kościołów społeczności ormiańskiej i asyryjskiej,
którym z kolei zakazuje się odprawiania nabożeństw po persku, w języku
narodowym, co stanowi dodatkowy środek zniechęcający konwertytów do
uczestnictwa. Konwertyci są ścigani za udział w nieformalnych spotkaniach w
prywatnych domach, zwanych ‘kościołami domowymi’.”
Na początku zeszłego roku
Mai Sato, specjalna sprawozdawczyni ONZ ds. praw człowieka w Iranie, zwróciła
uwagę na ataki na chrześcijan: „Sytuacja chrześcijan w Islamskiej Republice
Iranu jest sprawą głębokiego niepokoju, która wymaga naszej dalszej uwagi.” Jak
informował Human Rights Watch w ubiegłym roku: „Iran znacząco nasilił
prześladowania chrześcijan; łącznie 96 konwertytów skazano w zeszłym roku na
263 lata więzienia, w porównaniu z 22 chrześcijanami skazanymi w 2023 roku.”
Mimo to — podkreślał Ghlionn — Kościół chrześcijański nadal się rozwija: „Iran
ma dziś jedną z najszybciej rosnących populacji chrześcijańskich na świecie.
Nie w wielkich katedrach. Nie na publicznych placach. Lecz pod ziemią, szerząc
się cicho i ostrożnie. … W większości są to jednak zwyczajni Irańczycy —
studenci, robotnicy, a nawet byli mułłowie — którzy zobaczyli mrok Islamskiej
Republiki i chcą czegoś innego.”
To, że chrześcijaństwo
rozprzestrzenia się organicznie, uczyniło je bardziej odpornym i trudniejszym
do stłumienia. Lela Gilbert z Hudson Institute omówiła wyniki swoich badań: „Świadectwo
nowych chrześcijan wobec innych przekazywane jest głównie w cichych rozmowach,
wzmacnianych przez skromne internetowe studia biblijne oraz potwierdzanych
przez wizje, sny i cudowne odpowiedzi na modlitwy. Z powodu ryzykownych
warunków, w jakich żyją, niedawni konwertyci chrześcijańscy z zapałem
opowiadają przyjaciołom i bliskim o przemienionym życiu — lecz czynią to cicho
i ostrożnie. Jednak to ich dyskretne, a zarazem wytrwałe świadectwo odpowiada
za niezwykłą liczbę nowych irańskich wierzących, którzy spotykają się w małych
kościołach domowych”.
Tragicznie, kara dla
niektórych wierzących religijnych nigdy się nie kończy. Jak wyjaśniał wspólny
dokument czterech organizacji pozarządowych: „Presja wywierana na chrześcijan i
ich rodziny trwa także po zwolnieniu z więzienia albo po aresztowaniu czy
zatrzymaniu. Obejmuje ona monitoring i nękanie; odmowę zatrudnienia; odmowę
edukacji i kwalifikacji; cykl nowych zarzutów lub wznawiania spraw; przymusowe
zajęcia z reedukacji islamskiej, podczas których konwertyci są naciskani, by
wrócili do islamu; dodatkowe kary po odbyciu więzienia, takie jak wewnętrzne
zesłanie, chłosta, grzywny, zakazy podróżowania i pozbawienie praw społecznych,
w tym członkostwa w jakiejkolwiek grupie; nakładanie prac społecznych, na
przykład kopania grobów lub obmywania ciał zmarłych przed pogrzebem; oraz
przymuszanie przez groźby do opuszczenia Iranu”.
Dla reżimu sam fakt, że
Irańczyk wierzy w coś innego niż narzucona religia, stanowi trwałą zbrodnię.
Iran stał się
państwem-pariasem. Oczywiście tysiące Irańczyków zabitych podczas ostatnich
protestów zasługują na sprawiedliwość. Jednak przewinienia reżimu w Teheranie
sięgają znacznie głębiej niż naśladowanie innych autorytarnych rządów w
desperackiej próbie utrzymania się przy władzy za wszelką cenę. Chamenei i IRGC
są zdecydowani wykorzenić indywidualne sumienie — jest to zbrodnia nie tylko
polityczna, ale i duchowa. Toczą jednak bitwę, której nie mogą wygrać. Fakt, że
inne wyznania nie tylko nadal istnieją, ale wręcz się rozwijają, daje nadzieję
Irańczykom wszystkich religii.
Doug Bandow