Jaki jest twój pogląd na
mówienie językami?
Bracie Paul, jakie jest twoje zdanie na temat mówienia językami? Czy zdarza się to także dzisiaj? A jeśli tak, to w jakiej formie? Ale zanim odpowiesz na to pytanie, może lepiej byłoby zapytać: co Biblia mówi o mówieniu językami? Postawmy więc pytanie właśnie tak: co Biblia mówi o mówieniu językami? Czy zdarza się to jeszcze dzisiaj, a jeśli tak, to w jakiej formie?
Paul Washer:
Przede wszystkim, jeśli
pójdziemy do 2. rozdziału Listu do Efezjan, zobaczymy, że Kościół został
zbudowany na fundamencie apostołów i proroków. To jest bardzo ważne. Mówi się
tu o czymś, co ustało.
Czy dziś są apostołowie tacy
jak Dwunastu? Nie. Wiara została raz na zawsze przekazana świętym. Czy nadal
istnieje prorockie słowo, które dalej kładzie fundament pod Kościół? Nie.
A więc rozpoznajemy tutaj,
że dwie z najbardziej niezwykłych służb — czy urzędów, jakkolwiek chcielibyśmy
to nazwać — ustały. Wiemy to. I właściwie niemal wszyscy to uznają. Możemy więc
oczekiwać, że mogły też zajść inne zmiany, także w bardziej pomniejszych
darach.
Moglibyśmy siedzieć tutaj
cały dzień i spierać się o to, czy języki ustały. Moglibyśmy pójść do 1. Listu
do Koryntian, gdzie czytamy, że języki ustaną, i spierać się, co dokładnie ten
tekst oznacza. Ale myślę, że najlepiej będzie po prostu zdefiniować, czym były
języki.
Czym one były? Księga
Dziejów Apostolskich jest przykładem języków. A czym były języki? Były to rzeczywiste,
fonetyczne języki.
Kiedy przechodzimy do 1.
Listu do Koryntian, rozdziały 11–14, ludzie mówią: „No dobrze, ale tam chodzi o
inny rodzaj języka”. Ja nie widzę żadnych podstaw, żeby tak twierdzić. Nie
wierzę, że chodzi tam o jakiś język modlitewny albo o dźwięki niemające żadnej
wartości fonetycznej.
Tak więc prawdziwa kwestia
sprowadza się do tego: czym są języki? I ja wierzę, że języki to mówienie
rzeczywistym, prawdziwym ludzkim językiem.
Pomyślmy o tym przez chwilę.
I nie chcę sobie robić żartów, ale gdybym nagle zaczął w kółko powtarzać jakieś
niezrozumiałe dźwięki, nie byłoby w tym żadnego dowodu cudu. Ale gdyby ktoś
nagle zaczął mówić prawdziwym ludzkim językiem, mającym wartość fonetyczną, tak
jak widzimy to w 2. rozdziale Dziejów Apostolskich, ludzie byliby zdumieni,
ponieważ byłby to znak, rzeczywisty cud.
Tymczasem nawet wśród tych,
którzy twierdzą, że mówią językiem czy językiem modlitwy, nie ma to wartości
fonetycznej, nie ma logiki, zasadniczo brzmi jak bełkot. Nie ma tam żadnego
znaku cudu. I jedną z rzeczy, które zauważyłem wspólne, jest to, że ludzie
chodzący do tego samego kościoła i mówiący „językami” zdają się mówić w podobnym
rytmie i wydawać podobne dźwięki.
Tak więc wierzę, że języki
były prawdziwym ludzkim językiem i że ustały, ponieważ widzimy, że nikt tego
dzisiaj nie robi.
Amen.
Dziękuję.