Najważniejszy tekst, jaki kiedykolwiek tutaj przeczytasz. Czy jesteś gotowy umrzeć?
Drogi Czytelniku, Ty i ja możemy się nie znać; być może nigdy się nie zobaczymy. A jednak pragnę na…
Read more »Widzicie, Kościół został
powołany razem przez Ducha Bożego pod sztandarem i przez Ewangelię Jezusa
Chrystusa, i mamy tę nadzieję, tę jedyną nadzieję. Tę nadzieję, o której świat
nie ma pojęcia.
Tę nadzieję, która jest nam zlecona, aby wyjść i odzwierciedlać ją zagubionemu światu. Wrócić do Nikaragui i odzwierciedlaj ją, to jest to do czego Bóg nas wzywa. Wzywa nas abyśmy poświęcili nasze życie dla Niego poprzez Kościół i odzwierciedlali tę nadzieję. I dalej w tym fragmencie mowa jest o jednym Panu. Kościół ma jednego Pana, to jest stwierdzenie wyłączności. Wyłączność Chrystusa jest jasna. Jest to stwierdzenie, które mówi o tym, że Jezus jest jedyną drogą, Jezus wskazał na siebie jako na drzwi do owczarni. Jezus wskazał na siebie jako na wodę żywą, wskazał na siebie jako na chleb życia. Jezus powiedział, że jest jedno z Ojcem, wskazał na siebie jako na światłość świata. Jezus w potężnym oświadczeniu i deklaracji wyłączności powiedział te słowa w Ewangelii Jana: „Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie."
Dziękuję za poprowadzenie
nas w uwielbieniu i za to że mogliśmy śpiewać Ewangelię Jezusa Chrystusa.
Zapraszam was do otworzenia swoich Biblii na Liście do Efezjan, rozdziale 4.
Na początku tej konferencji chcemy spojrzeć na niezwykle ważny temat, podczas gdy rozważamy o życiu Kościoła i gdy myślimy o jego funkcjonalności. Chcemy skupić się na temacie natury, a zarazem na fakcie, że Kościół jest wolą Boga dla naszego życia. Więc zwróćmy się teraz do Słowa z Listu do Efezjan rozdział 4, i zaczniemy czytać od wersetu 1. Chciałbym zaprosić was do podążania za mną podczas mojego czytania. Oto teraz Słowo Boga Żywego.
Cześć!
Będąc szczerym, przed ostatnią rozmową bardzo się
denerwowałem. I tak to prawda, temat tego nowego projektu, zatrudnienia,
również jest obiektem moich wątpliwości i modlitw, ale sam przed sobą muszę
przyznać, że to nie był główny powód.
Dopiero czas spędzony na treningu pozwolił mi trochę zapanować nad adrenaliną. I chociaż precyzja zabezpieczenia dłoni owijkami była daleka od doskonałości (skóra jest zdarta z kostek, nie chcesz tego widzieć!) to jednak czas ten pozwolił na uwolnienie wystarczającej ilości endorfin, które w połączeniu z dopaminą (mówiłem Ci, że za dużo słucham Hubermana ostatnio!) pozwoliły na uspokojenie wewnętrznego głosu, który tak głośno zaczął krzyczeć: ŻE TA GÓRA JEST ZA WYSOKA, ŻE AMALEKICI ZA MOCNI, ŻE 300 RYDWANÓW, ŻE GOLIAT 3-METROWY, ŻE RZEKA ZA GŁĘBOKA itd.
Zaczęłam się bać. I nie był to taki wszechogarniający strach, który zatrzymuje serce i obejmuje całego ciebie. Było to jakby stale nękające uczucie, stale wracająca myśl o tym, jak przygnębiająco wygląda teraźniejszość i dodatkowo, że nic z tych rzeczy się nie zmieni w przyszłości. Uczucie, które pojawia się, kiedy myślisz o przyszłości i zastanawiasz się – „a co, jeśli stanie się najgorsze?”
A co, jeśli?
Proces zakładania szwów nie jest najzabawniejszym aspektem rodzicielstwa. Nawet spływająca po twarzy krew nie przeszkadza dzieciom utrudniać pomocy lekarzowi. Ani razu moje dziecko nie siedziało w milczeniu podczas zabiegu i nigdy nie odwróciło się z uśmiechem, aby mi podziękować. To nie byłoby zgodne z ludzką naturą. Moje dzieci dziękują mi za rzeczy przyjemne, nie za to co bolesne.
Ani rady Hubermana nie
pomogły, ani CBD. Może kołdra obciążeniowa? Uspokoimy sensorykę. W środku nocy
czasem zastanawiam się czy Stephen King nie miał racji mówiąc, że żyje się tak
samo jak śni – w pojedynkę.
Nie dziwię się, że Ed
Sheeran tak bardzo chciałby żeby w niebie były godziny odwiedzin, podczas
których mógłby szukać odpowiedzi na swoje pytania.
A ja Panie dzisiaj? Ty wiesz ile bym oddał, żeby porozmawiać z Tobą. Zapytać o wszystko. Uspokoić gonitwę myśli, postarać się ubrać to wszystko w jakąś spójną całość. Fragmentaryczność zaczyna mnie przerażać.
Co dla chrześcijanina oznacza suwerenność Boga, zbawienie z łaski, usprawiedliwienie przez wiarę i nowe życie w jedności z Chrystusem? Marcin Luter przedstawia nam cztery implikacje:
Pierwszą implikacją jest świadomość, że wierzący chrześcijanin jest simul iustus et peccator, jednocześnie usprawiedliwionym i grzesznym. Ta zasada, do której sformułowania Luter mógł być pobudzony przez dzieło Theologia Germanica Jana Taulera, przynosiła ogromną stabilizację: widzę w sobie tylko grzesznika, ale kiedy patrzę na siebie w Chrystusie, widzę człowieka usprawiedliwianego, odzianego w Jego doskonałą sprawiedliwość.
Taki człowiek może stanąć przed Bogiem jako sprawiedliwy, dokładnie jak Jezus Chrystus – ponieważ Jego usprawiedliwienie dokonało się tylko w Chrystusie. To daje nam bezpieczeństwo.
Kiedy robiłam sobie
krzywdę, nie postrzegałam tego jako problem, ale jako podporę, bez której nie
byłabym w stanie iść. Usunięcie tego z mojego życia oznaczało potknięcie i upadek.
Nie wybrałam
samookaleczenia [zob. notatka na końcu tekstu przyp. AR] tak jak ty wybrałbyś
szalik lub książkę. Szczerze mówiąc wstydziłam się tego. Jednak była to jedyna
rzecz, która pomagała mi radzić sobie z bólem.
Kiedy byłam pozbawiona emocji, to pomagało mi czuć. Chroniło mnie przed krzywdzeniem siebie w gorszy sposób. Rozpraszało, uspokajało i przynosiło ulgę. Wiem, że to przerażające, ale było to coś co mogłam kontrolować. Nie postrzegałam tego jako problemu, ale jako rozwiązanie innych kwestii, znacznie większych i mroczniejszych, z którymi nie mogłam sobie poradzić.
Drogi Czytelniku, Ty i ja możemy się nie znać; być może nigdy się nie zobaczymy. A jednak pragnę na…
Read more »