
Żona. Tak cenny dar łaski Bożej
Ani rady Hubermana nie pomogły, ani CBD. Może kołdra obciążeniowa? Uspokoimy sensorykę. W środku no…
Read more »„Potem PAN przyszedł, stanął i zawołał tak jak poprzednio: Samuelu, Samuelu! I Samuel odpowiedział: Mów, bo twój sługa słucha” (I Księga Samuela 3:10)
Kiedy mężczyźni i kobiety zdadzą sobie sprawę, że gdy Bóg nas skądś wywołuje, to z całą pewnością do czegoś lepszego?
W swej wierze Abraham sprzeciwiał się bałwochwalstwu i czynieniu sobie bożków, lecz to nie było jego misją. Z powodu jego wiary Bóg doprowadził go do ziemi obiecanej, nowych posiadłości i powołania rodu, z którego wyszedł Mesjasz. Boże powołanie zawsze jest do czegoś lepszego – lepiej o tym nie zapominać!
W połowie lat dziewięćdziesiątych spędziłem rok w Szanghaju ucząc języka angielskiego. Już wtedy wielu moich przyjaciół z “kościoła podziemnego” w Chińskiej Republice Ludowej doświadczało prześladowania. W tym czasie byłem przekonany, że w ciągu najbliższych dziesięciu lub dwudziestu lat, z powodu zglobalizowania świata i zwiększonej wymiany międzynarodowej, życie chrześcijan w Chinach znacznie się poprawi.
Biblia mówi, że Bóg nienawidzi niektórych ludzi. Rzymian 9:13 uczy nas, że Bóg „znienawidził” Ezawa zanim ten jeszcze się urodził, ponieważ Ezaw odziedziczył Adamową nienawiść do Boga, a PANU nie upodobało się (w Jego ukrytej woli) wybrać Ezawa do zbawienia. Psalm 5:5 mówi: „Głupcy nie ostoją się przed twymi oczyma. Nienawidzisz wszystkich czyniących nieprawość”. Zauważ, że ten fragment nie mówi o jakimś abstrakcyjnym „grzechu” w stosunku do którego Bóg odczuwa nienawiść. Ten fragment Słowa Bożego mówi o Jego nienawiści do konkretnych ludzi.
Bardzo chciałbym powiedzieć, że jestem wojownikiem. Wyznać, że od dziecka wykazywałem męstwo oraz bohaterskość, na którą może pozwolić sobie człowiek w młodym wieku. Jakże chciałbym powiedzieć, że stawałem w obronie słabszych dzieci, broniąc ich przed starszymi oprychami, którzy każdego dnia zamieniali ich szkolną rzeczywistość w prawdziwy koszmar. Albo opowiedzieć wam wiele historii, z których jestem znany w swoim rodzinnym mieście: z dzielności oraz odwagi charakteryzującej ludzi niezwykle męskich, z wygranych bójek i z wielu innych historii, które wspominane są przez lata, przez tych którzy byli ich naocznymi świadkami. Niestety, to wszystko byłoby zwykłym kłamstwem.
W dobie mediów społecznościowych oraz globalnego internetu z łatwością mógłbym wykreować siebie na bohatera, dzielnego męża Bożego, który z epicką ofiarnością przeżywa swoje życie dla Chrystusa. Nie posiadałem mentalności wojownika i w głębi serca wcale jej nie pragnąłem. Byle tylko spokojnie dojść do nieba…
Co może uczynić różnicę, gdy mężczyzna będący chrześcijaninem uświadomi sobie, że nie musi być pilotem myśliwca, gwiazdą filmową, znanym sportowcem, aby posiadać życie pełne znaczenia i wartości. Ten świat chce abyśmy uwierzyli w to, że jesteśmy nikim, dopóki nie zrobimy czegoś co da nam ziemskie uznanie pełne światowego podekscytowania.
Niestety, znam zbyt wielu chrześcijańskich mężczyzn, którzy czują się jak nieudacznicy tylko dlatego, że nigdy nie byli bohaterami wojennymi, gwiazdami sportu czy też tytanami korporacyjnymi. Wbrew temu myśleniu (które w rzeczywistości jest bałwochwalstwem) chcę przedstawić historię Lawrenca Dowa, sługi Chrystusa.
Purytanie są niezwykle
pomocni w udzielaniu wskazówek dotyczących duchowej, biblijnej medytacji.
Zachęcali, aby rozpocząć od proszenia Ducha Świętego o pomoc. Modlitwę o moc,
aby okiełznać (ujarzmić, wprzęgać w ryzy) umysł i skoncentrować oczy wiary na medytacji
(duchowym zadaniu).
Edmund Calamy napominał: „Chciałbym abyście modlili się do Boga, aby oświecił wasze zrozumienie, ożywił wasze oddanie, ogrzał wasze uczucia i pobłogosławił tę godzinę abyście przez rozmyślanie o świętych rzeczach mogli być bardziej uświęconymi, aby wasze pożądliwości zostały umartwione i abyście wzrastali w łasce będąc martwymi dla świata i jego próżności, a także uniesieni do nieba i rzeczy niebiańskich”.
W Modlitwie Pańskiej (Mt
6:9-13; Łk 11:2-4) Pan Jezus naucza swoich uczniów o priorytetach, które
powinny kształtować życie modlitewne każdego wierzącego. Ten wzorcowy model
modlitwy jest pełen próśb – o chleb powszedni, przebaczenie, prowadzenie i
wyzwolenie.
Ale również pokazuje, że naszą największą potrzebą jest nie tylko otrzymanie pewnych rzeczy od Boga. Naszą największą potrzebą jest poznanie samego Pana.
Jest wiele dyskusji na temat roli Prawa w głoszeniu Ewangelii. Jaki jest związek między Prawem a chrześcijaństwem?
„O, jak ja kocham twoje prawo!"(Ps 119:97). Cóż za dziwna deklaracja uczuć. Dlaczego ktoś miałby kierować swą miłością ku Prawu Bożemu? Prawo ogranicza nasze wybory, naszą wolność, dręczy nasze sumienia i uciska nas potężnym ciężarem, którego nie można przezwyciężyć, a jednak psalmista deklaruje swoją miłość do Prawa.
Zaskoczyć nas
nieprzygotowanych? Tak. Ujawnić strach, niepokój, złość i użalanie się nad
sobą? Z pewnością. Przynieść smutek i ból? Absolutnie. Próby ukazują wiele
rzeczy, ale czy przynoszą coś dobrego?
W swoim liście do rozproszonych chrześcijan pochodzących z narodu żydowskiego, Jakub wskazuje na następujący imperatyw: „Jakub, sługa Boga i Pana Jezusa Chrystusa, przesyła pozdrowienia dwunastu pokoleniom, które są w rozproszeniu. Poczytujcie to sobie za największą radość, moi bracia, gdy rozmaite próby przechodzicie” (Jk 1:1-2).
Każdy chrześcijanin
dociera do miejsca, w którym stwierdza, że modlitwa jest trudna. Modlitwa jest
ogromną radością i błogosławieństwem, ale ta radość i błogosławieństwo
przychodzą przez niesamowite trudności. Tysiące i dziesiątki tysięcy
chrześcijan pisało o modlitwie i proponowało porady w zwiększaniu swoich
umiejętności, większej konsekwentności i większej pewności w tej cennej
dyscyplinie duchowej.
Oto trzy potężne wskazówki życia modlitewnego:
Ani rady Hubermana nie pomogły, ani CBD. Może kołdra obciążeniowa? Uspokoimy sensorykę. W środku no…
Read more »