Najważniejszy tekst, jaki kiedykolwiek tutaj przeczytasz. Czy jesteś gotowy umrzeć?
Drogi Czytelniku, Ty i ja możemy się nie znać; być może nigdy się nie zobaczymy. A jednak pragnę na…
Read more »Dobrze, już mam mało czasu.
Weźcie swoje Biblie i otwórzcie ze mną 17 rozdział Ewangelii Jana. Jesteśmy w
jednej z najwspanialszych części całego Pisma. Jezus jest o krok od
aresztowania.
Wyobraźcie to sobie ze mną.
Oddział żołnierzy przygotowuje się. Uzbrajają się w miecze i kije, żeby pójść i
pojmać najłagodniejszego człowieka, jaki kiedykolwiek żył. Idą za zdrajcą,
Judaszem, do miejsca, które dobrze znał, bo był tam z Jezusem wiele razy. To
miejsce nazywa się ogród Getsemane. To teren o powierzchni około pół akra,
położony na Górze Oliwnej, po drugiej stronie Doliny Cedronu, na wschód od
Jerozolimy. Można tam pójść także dzisiaj. To realne miejsce.
A przy okazji: realne miejsce, realni ludzie, realny moment w historii. To nie jest mit. To nie jest jakaś epopeja. To nie jest bajka. Tego nie napisał ktoś wymyślający historię. To jest historia. Można tam pójść.
Steve Lawson był jednym z
najbardziej znanych kaznodziejów w środowisku teologii reformowanej. Miał
ogromny zasięg. Dwa lata temu wyszło jednak na jaw, że przez około pięć lat
pozostawał w cudzołożnym związku — i stracił wszystko.
Teraz napisał książkę o tym
doświadczeniu, zatytułowaną Mercy in the Wilderness: How I Fell and What I
Found — Miłosierdzie na pustkowiu. Jak upadłem i co odnalazłem — i wywołała ona
niemałe poruszenie w mediach społecznościowych. Czy powinien był napisać tę
książkę? Czy kiedykolwiek może powrócić do głoszenia? A co choćby z
prowadzeniem szkółki niedzielnej albo męskiego studium biblijnego?
Przyjrzymy się fragmentom książki. Obejrzymy również nagranie Steve’a Lawsona z okresu, kiedy trwał w cudzołożnym związku. Do rozmowy zaprosiłem dwóch zaprzyjaźnionych pastorów: Jima Osmana, pastora Kootenai Community Church w Sandpoint w stanie Idaho, oraz Steve’a LeBlanca, pastora Sherman Bible Church w Sherman w Teksasie.
To dla mnie
wielki przywilej, że mogę być dziś wieczorem tutaj z wami.
I mam do was
pytanie. Po co przyszliście tu dziś wieczorem? Czego spodziewaliście się tutaj
znaleźć? Każdy z nas rozpaczliwie potrzebuje Boga. A tego, czego potrzebujecie,
żaden człowiek nie może wam dać.
Jeśli
przyszliście tu dziś wieczorem z jakąś potrzebą, wołanie waszego serca powinno
wznieść się do Boga:
„Panie, pomóż
mi i pomóż temu biednemu człowiekowi, który właśnie do mnie głosi”.
Bo właśnie tym
jesteśmy. Nie ma wielkich mężów Bożych.
Są tylko mali i
słabi mężowie Boży, którzy należą do wielkiego i wspaniałego Boga.
Jeśli jesteś dziś wieczorem tutaj jako chrześcijanin, masz taką samą możliwość posiadania relacji z Bogiem jak każdy kaznodzieja, który stanąłby tutaj za kazalnicą i do ciebie przemawiał.
Jeśli
cię Bóg powołał, abyś był naprawdę podobny do Jezusa, to oznacza, że poprowadzi
cię przez życie, w którym będziesz musiał znosić krzyż i upokorzenie. Będzie
wymagać od ciebie takiego posłuszeństwa, że nie będziesz mógł naśladować innych
ludzi lub porównywać się z innymi wierzącymi. A w wielu przypadkach okaże się,
że Bóg pozwoli innym ludziom czynić coś, czego nie pozwoli tobie.
Inni wierzący i pracujący dla Pana, którzy — jak się wydaje — są bardzo pobożni i użyteczni, mogą robić karierę, używać swoich wpływów, opracowywać plany i realizować je, lecz ty nie będziesz mógł tego robić. A jeśli nawet podejmiesz próbę, nie tylko ci się to nie uda, lecz spotka cię takie napomnienie od Pana, że będziesz musiał gorzko pokutować.
Rozmowa o życiu
chrześcijańskim: uczucia dla Chrystusa, święte nawyki i duchowy chłód
Kevin DeYoung: Trzeba
oceniać życie chrześcijańskie sprawiedliwie – nikt z nas raczej nie powie, że
radzimy sobie lepiej niż nasi ojcowie i matki w wierze. Z drugiej strony nie
chcemy być dla siebie zbyt surowi i sądzić, że wieki temu wszystko przychodziło
łatwiej, a ludzie byli wtedy zawsze pobożniejsi. Myślę, że jest tu kilka rzeczy
do rozważenia – ciekawe, co ty o tym sądzisz, Joel.
Joel Beeke: Żyjemy w czasach niebywałego bogactwa zasobów: książek, opracowań, nagrań wideo, wydań Biblii. To wręcz niewyobrażalne, jak wiele mamy dziś ułatwień – nie mówiąc już o internecie, który wprawdzie produkuje mnóstwo złych rzeczy (do tego zaraz wrócę), ale też mnóstwo wspaniałych. Mamy dziś więcej znakomitych opracowań z teologii systematycznej, mamy większy dostęp – między innymi dzięki tobie i innym – do purytanów, do wielkich umysłów, które żyły przed nami. Sądzę, że wielu ludzi rzeczywiście czyta te książki, a kościół na tym korzysta. Kościół w Ameryce, w porównaniu z wieloma innymi miejscami na świecie, jest całkiem dobrze nauczany – a przynajmniej ma ku temu sposobność. Myślę też, że w naszym pokoleniu jest głód głębi. Widać, jak pewna „środkowa” postawa zanika: jeśli mam być chrześcijaninem w czasach, gdy to już niemodne, to chcę mieć to, co prawdziwe. Powiedzcie mi, w co mam wierzyć, dajcie mi to, co naprawdę wartościowe.
Według danych Covenant Eyes, cenionej
usługi służącej do kontroli korzystania z internetu i monitorowania aktywności
na ekranie, 40 procent kobiet deklarujących się jako chrześcijanki korzysta z
pornografii. To zatrważająca tragedia, ponieważ korzystanie z pornografii
oznacza spożywanie trucizny. Jeśli czytasz ten tekst i należysz do tych 40
procent, prawdopodobnie odczuwasz przymus powracania do tej trucizny, mimo że
chciałabyś przestać. Jeśli jednak jesteś chrześcijanką, możesz przestać
korzystać z pornografii. Jak?
Walcz z wrogiem, który jest
w tobie.
Czytaj Słowo Boże i wierz
mu.
Módl się.
1. Walcz z wrogiem, który jest w tobie
To, co zamierzam wam
powiedzieć, wyrosło z czterech przekonań:
1. Podejmowanie
ryzyka dla chwały Chrystusa jest zgodne z Biblią.
2. Bóg
często posługuje się podejmowaniem ryzyka, aby wyzwalać ludzi z długotrwałej
bezowocności.
3. Chrześcijanie
często decydują się przekroczyć granicę i podjąć ryzyko przynoszące chwałę
Chrystusowi po prostu dlatego, że ktoś pojawia się w ich życiu i mówi: „Myślę,
że powinieneś poważnie rozważyć podjęcie ryzyka”.
4. Wielu
z was, którzy jesteście dziś w tej sali, stoi na rozdrożu i potrzebuje wybrać
ryzykowną drogę.
Modlę się, aby dzięki temu, co powiem, wielkie błogosławieństwo spotkało was na tej drodze.
Modlitwa do świętych
Kolejnym powodem, dla
którego nie przyjmuję rzymskiego katolicyzmu, jest modlitwa do świętych. Uważam
ją za bardzo poważny problem.
Znacznie mniej przeszkadza
mi wyróżnianie szczególnie godnych naśladowania postaci z historii Kościoła.
Bardzo cenię przypominanie bohaterów wiary, których możemy uznać za należących
do społeczności świętych.
Trzeba jednak pamiętać, że Pismo Święte konsekwentnie określa mianem świętych wszystkich chrześcijan. Paweł zwraca się do wierzących w Rzymie jako do „powołanych świętych” w Liście do Rzymian 1:7.
Ostrzeżenie i pewność.
Biegnij w wyścigu aż do końca.
List do Hebrajczyków może
wydawać się dziwną i trudną księgą tym, którzy nie czytają Biblii regularnie
albo dopiero zaczynają ją poznawać. A jednak jednym fragmentem z Listu do
Hebrajczyków, który często znają, jest niezwykle mocne ostrzeżenie z
Hebrajczyków 6:4–8.
Bardzo możliwe, że uczestniczyli nawet w żywej dyskusji na temat znaczenia tych wersetów i tego, czy wierzący mogą utracić zbawienie. Popularne spory dotyczące Hebrajczyków 6:4–8 odzwierciedlają również stan badań naukowych, ponieważ uczeni od dawna nie są zgodni co do tego, jak należy interpretować ostrzeżenia zawarte w tym liście. Moim zasadniczym celem w tym eseju jest wyjaśnienie znaczenia tych tekstów ostrzegawczych. Krótko przedstawię jednak także inne interpretacje i odniosę się do niektórych z nich, prezentując własne stanowisko.
Papiestwo
Kolejnym powodem, dla
którego nie jestem rzymskim katolikiem, jest papiestwo. Po prostu nie uważam,
aby Ewangelia Mateusza 16:18 nauczała o prymacie Piotra.
Przeczytajmy ten fragment:
„I ja ci mówię, że ty jesteś
Piotr, a na tej skale zbuduję mój kościół, i bramy piekła go nie przemogą”.
Współczesny Rzym rozumie ten tekst w taki sposób, że skałą jest Piotr, a od Piotra wywodzi się linia następców, którymi są biskupi Rzymu. Konkretny biskup Rzymu ma być zaś namiestnikiem Chrystusa na ziemi.
Drogi Czytelniku, Ty i ja możemy się nie znać; być może nigdy się nie zobaczymy. A jednak pragnę na…
Read more »