wtorek, października 07, 2025

Problem z uznaniem Palestyny

Belgia, Francja, Portugalia, Kanada, Australia i Wielka Brytania niedawno uznały państwo palestyńskie. Argumenty za tym wydają się silne i przekonywujące. Wojna w Strefie Gazy stwarza przerażające warunki. Jeśli uznanie Palestyny za państwo pomoże w zaprowadzeniu pokoju, kto mógłby się temu sprzeciwić?

Poza tym, jeszcze przed powstaniem państwa Izrael po II wojnie światowej, uzgodniono, że powinno istnieć rozwiązanie dwupaństwowe – jedno państwo byłoby głównie żydowskie, a drugie głównie palestyńskie. Czyż nie nadszedł czas, aby wdrożyć to rozwiązanie, by przynieść pokój?

Jeśli twój światopogląd został ukształtowany przez media społecznościowe, to prawie na pewno odpowiesz „tak”. Wydaje się to takie oczywiste, prawda? Ale chrześcijanie (i miejmy nadzieję, że inni ludzie również) mają obowiązek spojrzeć poza powierzchowność i memy, i zbadać sprawę nieco głębiej. Zastanówmy się więc, o czym właściwie mówimy i czy uznanie Palestyny może doprowadzić do pokoju, czy wręcz pogorszyć sytuację. Najlepszym sposobem, w jaki mogę o tym myśleć, jest zadawanie pytań. Mam nadzieję, że okażą się pomocne.

1. Jakie granice państwa palestyńskiego są uznawane?

Nie można mieć państwa bez granic. Czym więc są te granice? Ogólnie przyjmuje się, że byłyby to granice sprzed 1967 roku. Jedyny problem polega na tym, że oznaczałoby to wysiedlenie ponad pół miliona Żydów i podział Jerozolimy.

Obecna populacja Izraela wynosi 10,15 miliona ludzi – 72% z nich to Żydzi, a 21% Arabowie – co w pewnym sensie rozwiewa mit, że Izrael chce dopuścić się ludobójstwa na Palestyńczykach. Populacja nowego państwa wyniosłaby 5,5 miliona – 3,3 miliona na Zachodnim Brzegu i 2,2 miliona w Strefie Gazy – bez Żydów.

2. Kto będzie rządził?

Rządy międzynarodowe uznają Autonomię Palestyńską na Zachodnim Brzegu, na czele której stoi prezydent Mahmud Abbas i premier Mohammed Mustafa. Hamas sprawuje absolutną kontrolę nad Strefą Gazy, ale generalnie nie jest uznawany przez inne państwa – i to stanowi poważny problem.

Jak pozbyć się Hamasu? Żaden z krajów, które uznały Palestynę, nie wyśle tam wojsk. Założenie, że Hamas można odsunąć na boczny tor poprzez wyniszczenie, a nie całkowitą klęskę, opiera się na pobożnych życzeniach. Nie ma innego sposobu na usunięcie grupy terrorystycznej, która jest nastawiona na przemoc i ma kompleks męczennika, nie tylko za siebie, ale za cały swój naród – inaczej niż siłą.

3. Dlaczego do tej pory nie udało się wypracować rozwiązania dwupaństwowego?

Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle prosta. Narody arabskie od samego początku zaciekle walczyły o zniszczenie państwa Izrael. W 1948 roku Egipt, Jordania, Syria, Liban, Irak i wojska palestyńskie, wspierane przez Jemen i Arabię Saudyjską, próbowały unicestwić nowy, niewielki naród żydowski. Poniosły porażkę. Ironią losu jest to, że Izrael zabezpieczył 78% Palestyny, znacznie więcej niż 56%, które mu pierwotnie przyznano. Egipt zajął Gazę, a Jordania Zachodni Brzeg.

Drugą poważną próbą zniszczenia Izraela była wojna sześciodniowa z 1967 roku, tym razem z udziałem Egiptu, Jordanii, Syrii, przy wsparciu Iraku, Arabii Saudyjskiej, Libii i Algierii. Co niezwykłe, Izrael ponownie zwyciężył. Zdobył Zachodni Brzeg (od Jordanii); Gazę i Synaj (od Egiptu) oraz Wzgórza Golan (od Syrii).

Kolejną próbę podjęto w wojnie Jom Kipur w 1973 roku, z udziałem Egiptu, Syrii oraz sił ekspedycyjnych z Iraku, Jordanii, Maroka, Algierii, Libii, Tunezji i Arabii Saudyjskiej. Izrael ponownie zwyciężył, ale poniósł ciężkie straty. Pomimo porozumienia z Camp David, Izrael nieustannie pada ofiarą ataków ze strony Hamasu, Hezbollahu i innych armii, w dużej mierze sponsorowanych przez Iran.

4. Czy rozwiązanie dwupaństwowe byłoby akceptowalne zarówno dla Izraela, jak i Palestyńczyków?

Biorąc pod uwagę powyższą historię, nie jest zaskakujące, że rząd Izraela raczej nie pochwali utworzenia państwa palestyńskiego, które zniszczyłoby obecne granice Izraela.

W samym Izraelu opinie są podzielone. Istnieją grupy skrajnie prawicowe, które chcą usunąć wszystkich Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy. Są też takie, które, co nieco dziwne, sprzeciwiają się nawet państwu Izrael. Większość pragnie jedynie prawa do życia w pokoju na ziemi Judy, która historycznie należy do nich. W końcu są rdzennymi mieszkańcami.

Trudno, jeśli nie wręcz niemożliwe, wyobrazić sobie, by jakikolwiek rząd Izraela zrezygnował z Jerozolimy Wschodniej, Wzgórz Golan czy Zachodniego Brzegu wyłącznie w oparciu o zapewnienia Zachodu o ich ochronie. Biorąc pod uwagę dotychczasową historię Zachodu w Holokauście i obecny wzrost antysemityzmu na Zachodzie – i na całym świecie – można zrozumieć, dlaczego Żydzi chcą zachować własne państwo.

A co z Palestyńczykami? Czy oni w ogóle chcą rozwiązania dwupaństwowego? W latach 2000 i 2008 odrzucili rozwiązanie dwupaństwowe, które Izrael zaakceptował. Powód jest prosty. Można go streścić w mantrze, którą powtarza (mam nadzieję, że z powodu niewiedzy) tak wielu zachodnich postępowców: „Od Rzeki do Morza Palestyna będzie wolna”.

W najlepszym razie oznacza to zniszczenie narodu izraelskiego, a cała była rzymska, osmańska, turecka i brytyjska prowincja Palestyny stanie się nowym państwem. W najgorszym zaś oznacza to nowy Holokaust, w którym cały obszar zostanie oczyszczony z Żydów.

W artykule 7 konstytucji Hamasu cytowany jest hadis Mahometa: „Dzień Sądu Ostatecznego nie nadejdzie, dopóki muzułmanie nie zaczną walczyć z Żydami (zabijając Żydów), kiedy to Żydzi będą się chować za kamieniami i drzewami. Kamienie i drzewa powiedzą: „O muzułmanie, o Abdulla, za mną jest Żyd, przyjdź i zabij go”. Tylko drzewo Gharkad… nie uczyniłoby tego, ponieważ jest jednym z drzew Żydów”.

Artykuł 32 stanowi: „HAMAS uważa się za przywódcę i awangardę kręgu walki ze światowym syjonizmem… Grupy islamskie w całym świecie arabskim powinny… [zwalczać] podżegających do wojny Żydów”.

Jak możliwe jest rozwiązanie dwupaństwowe, skoro takie poglądy panują wśród przywódców palestyńskiego i arabskiego świata islamskiego?

5. Co Hamas sądzi o niedawnym uznaniu jego istnienia przez kraje zachodnie?

Nie ma wątpliwości, że Hamas uważa to uznanie za wielkie zwycięstwo. Cieszy się z niego. Na przykład Ghazi Hamad, wysoki rangą urzędnik Hamasu, stwierdził, że „uznanie państwa palestyńskiego jest jednym z owoców 7 października”. Następnie argumentował, że fala uznania stanowi „zwycięstwo” ataku, uzasadniając jego brutalność jako katalizator międzynarodowej presji na Izrael i postępu w kierunku państwowości palestyńskiej. Hamas uważa, że został nagrodzony zarówno za atak na Izrael, jak i za wymuszone męczeństwo własnego narodu. Ale dla niego to dopiero początek. Nagradzając Hamas, rządy zachodnie usprawiedliwiły i zachęciły Hamas do przemocy.

6. Dlaczego zachodnie rządy to zrobiły?

Wiedzą o tym wszystkim. Pomimo pogardy, jaką darzy się tak wielu polityków, nie są głupi. Mają co najmniej tyle samo informacji, co my. Dlaczego więc oddali to zwycięstwo Hamasowi? W najlepszym razie to rodzaj desperackiej „Co innego możemy zrobić? Spróbujmy czegokolwiek”.

Podejrzewam jednak, że jest to o wiele bardziej cyniczne. Jeśli naszym głównym motywem jest troska o cierpienie spowodowane wojną, to dlaczego Wielka Brytania, Kanada, Australia i Francja nie prowadzą kampanii na rzecz zakończenia wojny w Sudanie? Kogo obchodzi los trzech milionów ludzi w Afganistanie, którym grozi śmierć głodowa? Skoro tak bardzo przejmujemy się ludobójstwem narodu muzułmańskiego, dlaczego milczymy o losie Ujgurów w Chinach?

Z pewnością nie bez znaczenia jest fakt, że wszystkie kraje, które uznały Palestynę, mają dużą populację muzułmańskich imigrantów, których religia jest zasadniczo przeciwna religii żydowskiej. Gdyby nie Żydzi, nie znaleźlibyśmy się w tej sytuacji.

Co więcej, mają centrolewicowe rządy, które są pod presją ze strony lewicy – z Zielonymi, skrajną lewicą, naciskającymi na dalsze działania przeciwko Izraelowi. Pomimo niespójności i szaleństwa ruchu „Queers for Palestine”, okazuje się, że antysemityzm na Zachodzie ma potrójny sojusz (stara skrajna prawica, nowa skrajna lewica i stale rosnący islamiści). Jeśli uważasz, że rządy nie zostały przez to dotknięte, zadaj sobie pytanie, dlaczego, gdy Włochy odmówiły uznania Palestyny, w całym kraju wybuchły zamieszki, wywołane przez połączenie grup lewicowych i islamskich?

Co więcej, Hamas wygrywa wojnę propagandową. Stary żydowski oszczerstwo krwi odżyło. W przewrotnym zwrocie akcji godnym samego Goebbelsa, Żydzi są teraz nazistami, którzy chcą zabijać dzieci i dopuszczać się ludobójstwa.

Jednak nasze rządy powinny zachować ostrożność. Zdrada Izraela może być korzystna dla części elektoratu, ale żaden naród nigdy nie wystąpił przeciwko Żydom i nie odniósł sukcesu. Nierozsądnie jest dotykać źrenicy oka Boga.

7. Czy to zadziała?

Biorąc pod uwagę, że uznanie to służy przede wszystkim sprawom wewnętrznej polityki i w dużej mierze międzynarodowemu gestowi moralnemu, jest wysoce nieprawdopodobne, aby przyniosło skutek. W odpowiedzi nie uwolniono żadnych zakładników, a Izrael nie zaprzestanie ataku na Gazę – zwłaszcza że czuje się coraz bardziej odizolowany. W rzeczywistości dalsza izolacja Izraela i nagradzanie Hamasu znacznie bardziej prawdopodobnie pogłębi cierpienie mieszkańców Gazy (i Izraela).

Moje ostatnie pytanie: co powinien zrobić Kościół?

Nie mam rozwiązania nierozwiązywalnego problemu. Chciałbym, żeby pomysł dwóch państw zadziałał, ale to się nie uda, bo wrogość wobec Żydów jest zbyt głęboko zakorzeniona, a poczucie niesprawiedliwości wobec nich zbyt głębokie.

Gaza jest w Biblii wspominana kilkakrotnie – ze względu na jej strategiczne znaczenie. Chcę wspomnieć o dwóch z nich. W  1 Księdze Królewskiej 4:24 czytamy: „On bowiem [Salomon] panował nad całym obszarem na zachód od Eufratu, od Tifsach aż do Gazy, nad wszystkimi królami na zachód od Eufratu. I miał pokój zewsząd”. Czyż nie byłoby wspaniale, gdyby panował pokój zewsząd? Możemy tylko modlić się o pokój dla Jerozolimy i Gazy.

A oto ten zachwycający szczegół z Dziejów Apostolskich. „Anioł Pański powiedział Filipowi: «Idź na południe drogą, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy, a jest to droga pustynna»” (Dz 8,26). Na tej drodze Filip, ewangelista, spotkał etiopskiego eunucha, który się nawrócił. I właśnie tego potrzeba: więcej ewangelizacji. Bez Chrystusa nie będzie pokoju. Żydzi, poganie, Arabowie, Izraelczycy, muzułmanie i nominalni chrześcijanie – wszyscy potrzebują Chrystusa. Niech króluje Książę Pokoju!

David Robertson