środa, października 01, 2025

„Jeśli chcemy być chrześcijanami, musimy być maryjni”. Dwa komentarze z XXVI Międzynarodowego Kongresu Mariologicznego i Maryjnego

To papież Paweł VI, po Soborze Watykańskim II, wygłosił homilię, w której stwierdził: „Jeśli chcemy być chrześcijanami, musimy być maryjni” (Homilia, 24 kwietnia 1970 r.). Nie twierdził, że aby być chrześcijaninem, trzeba wierzyć w to, co Biblia mówi o Maryi, tj. w jej zaangażowanie we wcielenie i ziemską posługę Jezusa. Jego myśl była znacznie głębsza. 
 
Co dla niego oznaczało „maryjny”? Otóż Sobór Watykański II właśnie się zakończył, a Sobór poświęcił 8. rozdział Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen gentium ” rzymskokatolickiej doktrynie o Maryi, zatytułowany „Błogosławiona Dziewica Maryja, Matka Boża w tajemnicy Chrystusa i Kościoła”. Wielki teologiczny plan „Lumen gentium” chciał organicznie powiązać Chrystusa z Kościołem (rzymskim). Według Rzymu ten drugi jest tak ściśle powiązany z pierwszym, że stanowi z nim jedno. Mariologia rzymskokatolicka wywodzi się z powiązania Chrystus-Kościół i stanowi jego dalszy wewnętrzny związek. „Logika” Soboru Watykańskiego II głosi, że jeśli masz Chrystusa, masz Chrystus-Kościół, a jeśli masz Chrystus-Kościół, musisz nieuchronnie mieć Chrystus-Kościół-Maryję. Te trzy elementy są ze sobą wzajemnie powiązane i wzajemnie się przenikają. Dlatego Paweł VI mógł powiedzieć: „Jeśli chcemy być chrześcijanami, musimy być maryjni”. 

W tym miejscu należy poczynić jeszcze jedną uwagę. Dla papieża Pawła VI bycie chrześcijaninem maryjnym oznaczało przyjęcie w pełni ugruntowanej mariologii rzymskokatolickiej, w tym dogmatów maryjnych (dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi z 1854 roku i dogmatu o Jej cielesnym wniebowzięciu z 1950 roku) oraz nabożeństw do niej dedykowanych (różańca, tytułów maryjnych, modlitw itp.). Mariologia rzymskokatolicka zawsze wiąże się z głębokim doktrynalnym zaangażowaniem w pełny opis tego, jak Rzym teologizuje, celebruje i czci Maryję. 

Oświadczenie papieża Pawła VI wybrzmiało wyraźnie i donośnie na 26. Międzynarodowym Kongresie Mariologicznym, który odbył się w Rzymie (4-6 września) pod hasłem „Jubileusz i synodalność: Kościół o maryjnym obliczu i praktyce”, zorganizowanym przez Papieską Międzynarodową Akademię Maryjną (PAMI). W programie, który obejmował sesje plenarne, grupy językowe oraz audiencję u papieża Leona XIV, wzięło udział ponad 600 mariologów z całego świata.

„Maryja należy do dogmatyki katolickiej, a nie tylko do katolickich nabożeństw”.

Pierwszego dnia konferencji o. Stefano Cecchin OFM, przewodniczący PAMI, udzielił wywiadu na temat znaczenia tego spotkania. Wyraził rosnące zaniepokojenie w akademickim świecie mariologicznym, że mariologii nie poświęca się należytej uwagi w Kościele katolickim. Cecchin podkreślił fundamentalne znaczenie mariologii dla doktryny i praktyki katolickiej, nawet w kontekście „nowej ewangelizacji”. Dla katolickiego uczonego mariologia leży u podstaw (rzymskokatolickiego) przesłania i wiary chrześcijańskiej. 
 
Słowami Cecchina: „Maryja należy do dogmatów katolickich, a nie tylko do katolickich nabożeństw; jest wzorem Kościoła”, i ponownie, nawiązując implicite do relacji Chrystus-Kościół-Maryja, stwierdził: „Oblicze Jezusa jest obliczem Maryi”. W tym miejscu przypomniał stwierdzenie Pawła VI: „Jeśli chcemy być chrześcijanami, musimy być maryjni”. Zawsze powtarzając trajektorię Soboru Watykańskiego II, Cecchin powiedział, że to „Maryja jest kluczem, który otwiera nam tajemnicę Chrystusa i Kościoła”.

W innym wywiadzie opublikowanym w watykańskim dzienniku „ L'Osservatore Romano” Cecchin argumentował dalej, że „Maryja jest kobietą, która otworzyła drogę do Boga i weszła w fundamentalną relację z Nim”. Widzimy tu ważny głos we współczesnej mariologii rzymskokatolickiej, potwierdzający jej dogmatyczne centralne miejsce w rzymskokatolickim ujęciu wiary chrześcijańskiej, tj. potwierdzenie, że kiedy mamy do czynienia z rzymskokatolicką mariologią, mamy do czynienia z rzymskokatolickimi doktrynami Boga (Trójcy), Chrystusa (chrystologia), Kościoła (eklezjologia), zbawienia (soteriologia) i życia chrześcijańskiego (duchowość). Rzymska Maryja nie znajduje się tylko w tym ostatnim segmencie, ale jest wszechobecna i zdecydowanie obecna w całym spektrum rzymskokatolickiego światopoglądu.

Nie mniej, ale więcej mariologii

Uczestnicy kongresu zostali również zaszczyceni audiencją u papieża Leona XIV. Przy tej okazji papież wygłosił przemówienie, które podsumowało niektóre z mariologicznych aspektów nauczania rozwijającego się na początku jego pontyfikatu.
 
Jak powiedział: „Kościół o sercu maryjnym zawsze lepiej zachowuje i rozumie hierarchię prawd wiary, integrując umysł i serce, ciało i duszę, to, co uniwersalne i lokalne, osobę i wspólnotę, ludzkość i kosmos”. 

Papież mówi tu o Kościele posiadającym „serce maryjne”: fundamentalny organ, centrum życia, żywotny rdzeń Kościoła, ma w sobie Maryję. Według Leona, posiadanie go sprzyja teologicznej jasności i integracji. Bez niego Kościół się rozpada. Trudno to pogodzić z biblijnie poświadczonym, trynitarnym i chrystocentrycznym przesłaniem biblijnej Ewangelii. Jeśli Maryja jest w centrum, jak wydaje się być w opinii Papieża, nie jest ona biblijną Maryją: jest raczej kimś, kto przyćmił, jeśli nie zastąpił, Chrystusa.
 
Papież Leon ponownie: „Jako doskonała współpracowniczka Ducha Świętego, Maryja nigdy nie przestaje otwierać drzwi, budować mostów, burzyć murów i pomagać ludzkości żyć w pokoju i harmonii różnorodności”.
 
W tym ujęciu Maryja odgrywa opatrznościową rolę w historii i przeznaczeniu ludzkości. Czy biblijnie uzasadnione jest twierdzenie, że Maryja jest „doskonałą współpracowniczką” Ducha? Wygląda to na zbytnio wyolbrzymione zadanie dla biblijnej Maryi. Biblia nie mówi nic o jej roli po jej obecności we wczesnej wspólnocie chrześcijańskiej w Dziejach Apostolskich 2. Opatrzność Ojca spoczywa w rękach Zmartwychwstałego Syna i jest stosowana przez Ducha Świętego za pośrednictwem żywych pośredników i wielorakich czynników. Maryja jest wśród niezliczonej rzeszy chrześcijan oczekujących zmartwychwstania, ale nie pełni żadnej opatrznościowej roli. Pogląd rzymskokatolicki opiera się całkowicie na pozabiblijnych tradycjach narastających z czasem, które stały się centralne i nigdy nie zostały zreformowane w świetle Ewangelii.
 
Oto najważniejsza rzecz podkreślona przez papieża Leona XIII:
 
„Dlatego Kościół potrzebuje mariologii. Powinna być rozważana i promowana w ośrodkach akademickich, sanktuariach i wspólnotach parafialnych, stowarzyszeniach i ruchach, instytutach życia konsekrowanego, a także w miejscach, gdzie kształtują się współczesne kultury, doceniając nieograniczone natchnienie, jakie oferuje sztuka, muzyka i literatura”.
 
Jednym słowem: według augustiańskiego papieża Kościół potrzebuje więcej mariologii, a nie mniej. Dla Rzymu mariologia jest kluczowa, a jego najwyższy przywódca uważa, że Kościół
​​potrzebuje jeszcze więcej mariologii. Taki jest wynik kongresu mariologicznego z papieską pieczęcią aprobaty i nie jest to ewangelicznie obiecująca perspektywa dla Kościoła rzymskiego.

Leonardo De Chirico