poniedziałek, września 29, 2025

Co to znaczy, że Bóg jest suwerenny?

Czasami chrześcijanie mylą predestynację z wolną wolą, jakby były one przeciwieństwami. Musimy zrozumieć, że wolna wola nie jest jedynie koncepcją pogańską, choć cieszy się ona powszechną aprobatą. Chrześcijanie również wierzą w wolną wolę, ale wolna wola, w którą wierzymy, nie jest jej humanistyczną ani pogańską wersją.

Jedną ze świeckich idei, która jest wszechobecna w dzisiejszym Kościele, jest humanistyczna doktryna ludzkiej wolności, głosząca, że ​​nasza wola, nawet w naszym upadłym stanie, pozostaje obojętna i jest równie zdolna skłaniać się ku dobru lub złu. Ignoruje ona biblijne objawienie, że chociaż mamy moc wyboru, nasze wybory są w niewoli grzechu. Tylko moc Boga, Ducha Świętego, może nas wyrwać z tej niewoli, z tej duchowej śmierci i z tego paraliżu.

Musimy czerpać nasz pogląd na ludzką wolę nie z kultury świeckiej, lecz ze Słowa Bożego. Nie dość, że mamy w tym względzie braki, to jeszcze świat pogański wtłoczył do naszego myślenia ideę, że ten świat funkcjonuje zgodnie z wewnętrznymi, niezależnymi prawami natury i fizyki.

Idea polega na tym, że wszechświat działa z chwili na chwilę z własnej inicjatywy, bez transcendentnej, suwerennej mocy Boga, który podtrzymuje jego istnienie. Nie mogę na przykład podnieść ręki, bez mocy Boga. Jakakolwiek moc, jaką posiadam w prawej dłoni, by wyrażać swoją wolę, jest co najwyżej wtórna w swoim przyczynowym wyrazie, ale wszystko, co robię na tym świecie, dzieje się pod wpływem i dzięki transcendentnej, suwerennej mocy Boga.

Niektórzy twierdzą, że Bóg jest suwerenny, ale suwerenność Boga jest ograniczona przez ludzką wolność. Gdyby tak było, to kto jest suwerenny? Otrzymaliśmy pewną miarę wolności od naszego Stwórcy, ale nasza wolność jest zawsze i wszędzie ograniczona przez wolność Boga. Bóg jest suwerenny, a nie my sami, a Jego suwerenność rozciąga się na wszystko, nie tylko na stworzenie świata, ale także na jego podtrzymywanie i rządzenie nim, a to, co nazywamy prawami natury, opisuje jedynie zwyczajne sposoby, w jakie Bóg w swojej suwerenności rządzi naturą.

Jeśli w tym wszechświecie istnieje choć jedna niezależna cząsteczka, która wymyka się spod suwerennej kontroli Boga, nie mamy powodu wierzyć w jakąkolwiek obietnicę Boga, ponieważ ta jedna niezależna cząsteczka może być tym, co zniweczy te plany. Ale dzięki Bogu, nie ma żadnych samostanowiących cząsteczek, które wymykałyby się spod suwerennej kontroli Boga.

Kiedyś poproszono mnie o poprowadzenie kursu seminaryjnego z teologii Westminsterskiego Wyznania Wiary. Kiedy doszliśmy do części Wyznania Wiary o wiecznych wyrokach Boga, seminarzyści przyprowadzili na zajęcia swoich niereformowanych przyjaciół. I tej grupie dociekliwych seminarzystów przeczytałem bez żadnych wyjaśnień pierwszy fragment tej części Wyznania: „Bóg od wieków… swobodnie i niezmiennie ustanowił wszystko, co się dzieje” (WCF 3.1). Zapytałem wtedy: „Ilu z was w to wierzy? Ilu z was wierzy, że Bóg niezmiennie i wiecznie ustanawia wszystko, co się dzieje?” Byłem w seminarium reformowanym. Nic więc dziwnego, że 175 studentów podniosło ręce. W każdym innym seminarium byłoby to zdumiewające. Ale około siedemdziesięciu pięciu studentów nie podniosło rąk.

Zapytałem wtedy: „Ilu z was określiłoby siebie jako ateistów?”. Żaden ze studentów nie podniósł ręki. Powiedziałem: „Jednego tylko nie rozumiem. Nie twierdziliście, że Bóg ustanawia wszystko, co się dzieje. A jednak nie mówiliście, że jesteście ateistami. Ale jeśli Bóg nie ustanawia wszystkiego, co się dzieje, to Bóg nie jest suwerenny. A jeśli Bóg nie jest suwerenny, to Bóg nie jest Bogiem”.

Nasze spojrzenie na wolę człowieka musimy czerpać nie ze świeckiej kultury, lecz ze Słowa Bożego.

Następnie dokładniej przeanalizowaliśmy, co tak naprawdę oznacza to wyznanie. Dalej czytamy, że przyczyny wtórne nie są eliminowane; ani też nie dochodzi do przemocy wobec woli człowieka. Bóg nie jest sprawcą grzechu. Wieki wcześniej Augustyn powiedział, że jako chrześcijanie wierzący w suwerennego Boga, musimy potwierdzić, że w pewnym sensie Bóg musi zarządzić wszystko, co się dzieje.

Niektórzy ludzie szybko przytaczają koncepcję „dopuszczającej woli” Boga. Koncepcja ta została wymyślona jako sposób na zwolnienie Boga z odpowiedzialności za rzeczy, których nie chcemy Mu przypisać. Ale Bóg wie, co się stanie, zanim to się stanie. Wie, co powiem, zanim to powiem. Wie, co zrobię, zanim to zrobię. Czy Bóg ma moc, by mnie powstrzymać? Czy Bóg ma prawo mnie powstrzymać, jeśli tak zechce? Jeśli pozwala mi popełnić grzech, to postanowił mi na to pozwolić.

Jeżeli On zechce na to pozwolić, uzna za mądre, aby tak się stało, w przeciwnym razie nie pozwoliłby na to, ponieważ On wszystko czyni dobrze, również w każdym obszarze sprawowania swojej suwerenności.

W Księdze Rodzaju 37 czytamy o braciach Józefa, którzy byli winni i odpowiedzialni za grzechy popełnione przeciwko bratu, które sprawiły, że skazano go na mękę w więzieniu, oddzielonego od rodziny. Później Józef powiedział: „Wy knuliście przeciwko mnie zło, ale Bóg obrócił to na dobro” (Rdz 50:20).

Biblia mówi, że nigdy nie wolno nam nazywać zła dobrem ani dobra złem (Izaj. 5:20). Zło jest złem, a zło zasługuje na boską karę. Ale wszystko podlega Bożej suwerenności, w tym nasza niegodziwość, którą On wykorzystuje dla swoich prawych celów. To, że Bóg może być zamieszany w katastrofalne wydarzenia lub w złe czyny upadłych ludzi, staje się kwestią interesu narodowego, gdy dochodzi do katastrof, takich jak huragany i tsunami. Ludzie mówią: „To przypadek natury”. Ale nawet firmy ubezpieczeniowe mają dość rozsądku, by nazwać te rzeczy „aktami Boga”. Kiedy wychodzimy poza klęski żywiołowe i patrzymy na klęski zsyłane na nas przez ludzką niegodziwość, tym trudniej nam uwierzyć, że Boża suwerenność mogłaby w jakiś sposób za tym stać.

Po 11 września niektórzy przywódcy chrześcijańscy twierdzili, że ataki były Bożym osądem nad szerzącą się niemoralnością naszej kultury. Te obserwacje oburzyły prasę, która zażądała wycofania tych komentarzy. Dla amerykańskiej opinii publicznej nie do pomyślenia było, że Bóg mógłby być zamieszany w taką katastrofę, ponieważ najwyraźniej nigdy nie czytali Izajasza 45: „Ja jestem Pan i nie ma innego, oprócz mnie nie ma Boga. . . . Ja jestem Pan i nie ma innego. Ja tworzę światło i stwarzam ciemność, Ja stwarzam dobrobyt i stwarzam nieszczęście; Ja jestem Pan, który czynię to wszystko” (Izaj. 45:5–7).

Po 11 września wydarzyły się dwie rzeczy. Po pierwsze, nastąpiło ponowne przebudzenie świadomości społecznej co do realności zła. Nagle relatywizm moralny został zahamowany, gdy ludzie stali się świadkami wydarzenia, którego nie mogli uznać za moralnie obojętne, ale które należało postrzegać jako niewypowiedzianie niegodziwe. Nastąpiła nowa akceptacja idei grzechu. Po drugie, nastąpiło odrodzenie zainteresowania Bożym błogosławieństwem dla danego narodu. W całym kraju – na szybach, zderzakach i wszędzie indziej – widniał slogan „Niech Bóg błogosławi Ameryce”.

Ci sami ludzie, którzy modlili się o błogosławieństwo Boga dla Ameryki, uważali, że jest całkowicie niemożliwe, aby Bóg mógł ją osądzić. Jeśli modlisz się, aby Bóg pobłogosławił naród, z pewnością w swojej modlitwie musisz wziąć pod uwagę możliwość, że jeśli jest w stanie przynieść narodowi dobrobyt i pokój, to musi być również w stanie cofnąć to błogosławieństwo, a nawet sprowadzić na niego nieszczęście i gniew.

Jednak nasze pojmowanie Boga zdegenerowało się do postaci kosmicznego boya hotelowego, niebiańskiego Świętego Mikołaja, którego istnienie polega na zaspokajaniu naszych potrzeb i obdarowywaniu nas miłymi rzeczami, gdy o Niego prosimy. My jednak nie chcemy się kłaniać Jego wszechwładzy, która rozciąga się nad wszystkim.

Generalnie twierdzę, że Bóg jest suwerenny na cztery sposoby. Jest suwerenny nad naturą. Jest suwerenny nad historią i sprawami ludzkimi. I jest suwerenny w swoim przyrodzonym prawie do nakładania obowiązków na swoje stworzenia, do mówienia im: „Nie czyń tego” i „Zrób tamto”.

Czy wierzymy, że ma On tę suwerenność? Że posiada prawo do żądania od nas posłuszeństwa i nakładania na nas obowiązków?

Za każdym razem, gdy grzeszymy, podważamy suwerenne prawo Boga do nakazywania nam, co powinniśmy czynić. Niektórzy chrześcijanie wierzą, że Bóg ma władzę nad naturą, historią i moralnością, ale nie nad swoją łaską. Zaprzeczają, że ma On wieczne, niezbywalne prawo do okazywania miłosierdzia tym, którym zechce je okazać.

Zakończę tym Rzymian 11:36: „Albowiem z Niego i przez Niego, i ku Niemu jest wszystko. Jemu chwała na wieki. Amen.” Z Niego: On jest źródłem, autorem wszystkiego, co dobre, prawdziwe, piękne i rzeczywiste. Przez Niego: za sprawą Jego suwerennej mocy i działania. Nie tylko wszystko pochodzi od Niego, ale pochodzi za sprawą Jego mocy. Dla Niego: celem wszystkiego nie jestem ja. To nie ty. To On. Wszystko pochodzi od Niego, przez Niego i ku Niemu, albo moglibyśmy powiedzieć dla Niego. I kończy się doksologią: „Jemu chwała na wieki.” Soli Deo gloria, tylko Bogu samemu chwała.

R.C. Sproul