Najważniejszy tekst, jaki kiedykolwiek tutaj przeczytasz. Czy jesteś gotowy umrzeć?
Drogi Czytelniku, Ty i ja możemy się nie znać; być może nigdy się nie zobaczymy. A jednak pragnę na…
Read more »W słynnym eksperymencie uczestników poproszono, by obejrzeli nagranie przedstawiające dwie drużyny — jedną w białych koszulkach, drugą w czarnych — podające sobie piłki. Mieli policzyć, ile razy piłkę podała drużyna w bieli. Odpowiedź: 15. Proste, prawda? Potem badacz zadał im dodatkowe pytanie: Czy widzieliście goryla? Zaraz… jakiego goryla? Około połowa uczestników całkowicie przeoczyła goryla, mimo że człowiek w kostiumie goryla wszedł w sam środek grających, zatrzymał się tam na sekundę lub dwie, uderzył się w pierś i odszedł. Goryl był na widoku, a jednak połowa ludzi go nie zauważyła. Jak to możliwe? Dlaczego? Mówiąc najprościej, nasz umysł nie jest w stanie objąć wszystkiego, co rejestrują oczy, dlatego posługujemy się wybiórczym widzeniem, czyli wybiórczą uwagą. Naprawdę widzimy tylko pewną część. Przeoczamy goryla.
Trwające, krwawe tłumienie
protestów w Iranie [artykuł został opublikowany 3 lutego 2026r. - przyp. tłum.] jest objawem długotrwałego i głębszego okrucieństwa ze
strony reżimu: próby wykorzenienia wolności sumienia.
Islamski reżim Iranu zbliża się chwiejnym krokiem do swojej nieoficjalnej 47. rocznicy: powrotu ajatollaha Chomeiniego do Teheranu 1 lutego 1979 roku. Chociaż szeroka koalicja obaliła długo rządzącego dyktatora, szacha Mohammada Rezę Pahlawiego, władzę przejęli islamscy twardogłowi i stworzyli reżim jeszcze bardziej brutalny.
Drogi Czytelniku,
Ty i ja możemy się nie znać; być może nigdy się nie
zobaczymy. A jednak pragnę napisać do ciebie ten osobisty list.
Piszę do ciebie dlatego, że łączy nas więcej, niż może ci
się wydawać. Choć być może nigdy nie spotkamy się na tym świecie, pewnego dnia
staniemy obok siebie, ponieważ obaj posiadamy duszę, która nie umiera. I z tą
duszą każdy z nas stanie przed Bogiem, twoim i moim Stwórcą, w wielkim dniu
sądu. Człowiekowi postanowione jest raz umrzeć, a potem sąd.
Możesz robić wszystko, co w twojej mocy, aby odsunąć od siebie myśl o śmierci. Ale nie uciekniesz od faktu, że musisz umrzeć. Wiesz, że umrzesz i staniesz przed Bogiem. Być może nie chcesz o tym myśleć, bo wiesz także, że po śmierci przychodzi sąd, tak pewnie jak po dniu przychodzi noc. Dlatego z całą powagą pytam: czy można postawić przed tobą ważniejsze pytanie niż to — co stanie się z tobą, kiedy umrzesz?
„Mężowie, miłujcie żony
swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go
uświęcić, oczyściwszy go obmyciem wodą przez słowo… Tak też mężowie powinni
miłować swoje żony jak własne ciała. Kto miłuje żonę swoją, samego siebie
miłuje. Nikt bowiem nigdy nie miał w nienawiści własnego ciała, lecz je żywi i
pielęgnuje, jak i Chrystus Kościół, bo jesteśmy członkami Jego ciała.” (Ef
5:25–30)
W
tym samym pomieszczeniu, w którym Maria wylała swój skarb u stóp Jezusa, Judasz
obliczał, ile pieniędzy zostało zmarnowanych. Cóż za kontrast między dwoma
życiami.
Fragment
Pisma: Jan 12:4-6; Mateusz 6:24
„A Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, który miał Go wydać, rzekł: «Czemu
nie sprzedano tych wonności za trzysta denarów i nie rozdano ubogim?»
Powiedział zaś to nie dlatego, że troszczył się o ubogich, lecz ponieważ był
złodziejem i mając trzos, zabierał to, co wkładano.”
W powietrzu rozlega się głębokie dudnienie. Niebo jest dziś zachmurzone i dźwięk przypomina grzmot, ale wiem, że to nie burza. Jego źródło jest znacznie bardziej złowrogie. Choć ich nie widzę, wysoko nade mną przelatują irańskie rakiety i drony bojowe, niosąc groźbę zniszczenia. Dziękuję Bogu za Jego powszechną łaskę okazywaną krajowi, w którym mieszkam na Bliskim Wschodzie, gdy wystrzeliwuje on pociski przechwytujące, by unieszkodliwić tę niebezpieczną broń. Gdy zaczynam zanosić modlitwy za moją rodzinę i mój kościół, to złowrogie dudnienie wciąż nie ustaje.
Praca matki często pozostaje
ukryta przed oczami świata — niewidziana, nieopiewana, niedoceniana. A jednak w
tych cichych, codziennych aktach miłości i służby matki uczestniczą w wiecznych
zamierzeniach Boga.
Mądrość dnia: „Matka jedną
ręką kołysze kołyskę, a drugą kształtuje wieczność.” — Elizabeth Elliot
Fragment Pisma: Jan 12:2–3;
Psalm 127:3
„Urządzili Mu tam wieczerzę, a Marta usługiwała… Maria zaś wzięła funt
bardzo drogiego olejku z czystego nardu, namaściła stopy Jezusa i otarła je
swoimi włosami.”
Co sprawia, że czyjeś
życie zapisuje się w kartach historii? Aleksander Wielki? John Rockefeller?
Einstein? Shakespeare? Lecz co sprawia, że jakieś życie pozostaje na zawsze w
pamięci Jezusa?
„Im usilniej człowiek próbuje utrwalić
własne dziedzictwo, tym mniej prawdopodobne, że pozostawi po sobie ślad na
szalach wieczności.” – Jonny Ardavanis
Fragment Pisma: J 12,1–3;
Mk 14,9
„Zaprawdę powiadam wam: gdziekolwiek na całym świecie będzie głoszona
ewangelia, opowiadać się będzie na jej pamiątkę także o tym, co ona uczyniła.”
20 kwietnia 2001 roku peruwiańskie siły powietrzne wzięły samolot misyjny za maszynę przemycającą narkotyki i otworzyły ogień. Misjonarka Veronica Bowers, lat 35, trzymała na kolanach swoją siedmiomiesięczną córkę Charity. Siedziała tuż za pilotem, Kevinem Donaldsonem. Razem z nimi byli mąż Veroniki, Jim, oraz ich sześcioletni syn Cory. Pilot został postrzelony w obie nogi. Wprowadził samolot w awaryjne opadanie i — co zdumiewające — zdołał awaryjnie posadzić go na rzece; maszyna zatonęła właśnie wtedy, gdy wszyscy zdołali się z niej wydostać. Jedna z kul przeleciała obok głowy Jima i wybiła otwór w przedniej szybie. Inna przeszła przez plecy Veroniki i zatrzymała się w ciele jej siedmiomiesięcznej córki, zabijając obie. Taka była cena służby Chrystusowi na misji.
Dorastałem z ojcem, który spał w domu, ale zasadniczo nie był obecny ani dla mnie, ani dla mojego brata. Był dobrym żywicielem rodziny i byłem dumny z jego niezwykłej siły fizycznej, ale nie przychodził na moje mecze ani na żadne szkolne wydarzenia. Nigdy nie miałem doświadczenia rzucania z nim piłki ani jeżdżenia z nim na biwaki czy na ryby. Był utalentowanym mechanikiem, ale nie poświęcał czasu, by nauczyć mnie, jak pracować rękami. Zawsze albo szedł do pracy, albo, kiedy był w domu, pracował nad czymś innym lub czytał gazetę. Poza mówieniem mi, żebym wykonywał różne obowiązki, rzadko się do mnie odzywał i miałem do niego niewielki dostęp. Podczas gdy moja mama zawsze była obecna i łatwo było do niej podejść, wydawało się, że mój ojciec nie był mną zainteresowany.
Drogi Czytelniku, Ty i ja możemy się nie znać; być może nigdy się nie zobaczymy. A jednak pragnę na…
Read more »