wtorek, marca 17, 2026

Moc nadziei pokładanej w drobiazgowej opatrzności Boga

20 kwietnia 2001 roku peruwiańskie siły powietrzne wzięły samolot misyjny za maszynę przemycającą narkotyki i otworzyły ogień. Misjonarka Veronica Bowers, lat 35, trzymała na kolanach swoją siedmiomiesięczną córkę Charity. Siedziała tuż za pilotem, Kevinem Donaldsonem. Razem z nimi byli mąż Veroniki, Jim, oraz ich sześcioletni syn Cory. Pilot został postrzelony w obie nogi. Wprowadził samolot w awaryjne opadanie i — co zdumiewające — zdołał awaryjnie posadzić go na rzece; maszyna zatonęła właśnie wtedy, gdy wszyscy zdołali się z niej wydostać. Jedna z kul przeleciała obok głowy Jima i wybiła otwór w przedniej szybie. Inna przeszła przez plecy Veroniki i zatrzymała się w ciele jej siedmiomiesięcznej córki, zabijając obie. Taka była cena służby Chrystusowi na misji.

Co ma powiedzieć albo zrobić młody mąż, kiedy spotyka go coś takiego? Co ty powiedziałbyś jemu? Wielu chrześcijan jest gotowych powiedzieć mu, by w takich chwilach nie przyjmował prawdy o celowej i miłosiernej opatrzności Boga. Pewien popularny autor mógłby powiedzieć Jimowi Bowersowi:

„Kiedy jeden człowiek zadaje ból drugiemu człowiekowi, nie należy doszukiwać się w tym «Bożego celu». (...) Chrześcijanie często mówią o «Bożym celu» pośród tragedii spowodowanej przez kogoś innego. (...) Uważam jednak, że jest to po prostu pobożny, ale błędny sposób myślenia.” (Letters from a Skeptic, s. 46–47)

Innymi słowy, Bóg nie miał żadnego szczególnego zamysłu w zabraniu Veroniki i Charity Bowers, a pozostawieniu Jima i Cory’ego. A wszystkie słowa wypowiedziane podczas nabożeństwa żałobnego, wyrażające poddanie się suwerennym zamysłom Boga, były po prostu wyrazem pomieszanego myślenia. Uważam, że tamten autor całkowicie się myli.

Nabożeństwo żałobne za Veronikę i Charity odbyło się w kościele Calvary Church w Fruitport w stanie Michigan, 29 kwietnia 2001 roku. Posłuchaj świadectwa tego młodego męża, który stracił żonę i córkę, gdy przemawiał do 1200 osób zgromadzonych na tej uroczystości, podczas gdy jego sześcioletni syn, Cory, siedział z przodu.

Przede wszystkim chcę podziękować mojemu Bogu. On jest Bogiem suwerennym. Teraz poznaję to jeszcze bardziej. (...) Czy to naprawdę mogło być Bożym planem dla Roni i Charity — Bożym planem dla Cory’ego, dla mnie i dla naszej rodziny? Chciałbym powiedzieć wam, dlaczego w to wierzę.

Potem, po długim wyliczeniu mało prawdopodobnych okoliczności, powiedział coś, co naprawdę mogą zrozumieć tylko ci, którzy ufają suwerennej trosce Boga o swoich. Powiedział:

Roni i Charity zginęły natychmiast od tej samej kuli. (Czy nazwalibyście to zabłąkaną kulą?) I nie dosięgła ona Kevina [pilota], który siedział bezpośrednio przed Charity; zatrzymała się w Charity. To była suwerenna kula.”

Kula poddana Bożemu panowaniu. Kula wyznaczona. Kula zamierzona.

Zapewne nie było przypadkiem, że na pogrzebie Veroniki i Charity przemawiali zarówno Steve Saint, jak i Elisabeth Elliot, ponieważ oboje powiedzieli rzeczy podobne i zdumiewające o Bożej suwerenności. Steve Saint był synem Nate’a Sainta, jednego z pięciu misjonarzy zabitych włóczniami w 1956 roku w Ekwadorze. Elisabeth Elliot była żoną Jima Elliota, innego z tych pięciu misjonarzy, których w 1956 roku zabili Huaorani.

Już wcześniej dała wyraz swojej głębokiej wierze w Bożą suwerenność w książce Shadow of the Almighty, gdzie napisała, że świat potrafił widzieć męczeńską śmierć jej męża jedynie jako tragedię. Ona jednak sprzeciwiła się temu, mówiąc, że świat nie dostrzegł prawdy zawartej w drugiej części wyznania Jima Elliota:

Nie jest głupcem ten, kto oddaje to, czego nie może zachować, aby zyskać to, czego nie może utracić.

Co zatem powiedziałaby ona Jimowi Bowersowi, który właśnie stracił żonę i córkę? Powiedziała mu, że człowiek pyta wtedy, co Bóg czyni, ale jedno pozostaje pewne: Bóg nigdy się nie myli. Wie dokładnie, co robi, a cierpienie nigdy nie jest daremne. Dodała, że Jim otrzymał kielich cierpienia i że może go dzielić z Panem Jezusem, który sam przyjął kielich dany Mu przez Ojca.

Na zakończenie przywołała słowa wiersza Marthy Nicholson, których sens jest taki: Bóg nigdy nie dopuszcza ciernia bez szczególnej łaski; używa go także po to, by odsunąć zasłonę zasłaniającą Jego oblicze.

Steve Saint przeprowadził szeroko zakrojone badania dotyczące śmierci swojego ojca oraz czterech pozostałych misjonarzy. Doszedł do zdumiewającego wniosku: gdy słuchał relacji świadków i ich wspomnień, uderzyło go, jak niewiarygodnie mało prawdopodobne było samo to, że do zabójstwa w ogóle doszło. Uznał, że było to coś na kształt anomalii — czegoś dziwnego i niewytłumaczalnego — czego nie potrafi wyjaśnić inaczej niż Bożą interwencją.

Kiedy pierwszy raz to przeczytałem, pomyślałem, że chyba źle zrozumiałem. Prawie wszyscy mówią przecież, że zginęli dlatego, iż Bóg nie interweniował. A tu ty twierdzisz, że jedynym sposobem wyjaśnienia ich śmierci jest właśnie to, że Bóg interweniował. Napisałem więc do Steve’a Sainta, żeby się upewnić: „Czy naprawdę to miałeś na myśli?” Odpowiedział: „Tak”. Później zaprosiłem go na konferencję, by usłyszeć więcej.

A co Steve Saint powiedziałby na pogrzebie Veroniki i Charity? Spojrzał sześcioletniemu Cory’emu prosto w oczy i powiedział:

Byłem w twoim wieku, kiedy zginął mój ojciec. Zapytałem więc mamę: ‘Dokąd poszedł tata?’ A ona odpowiedziała: ‘Poszedł zamieszkać z Jezusem’. A przecież moi rodzice właśnie tego mnie uczyli — że wszyscy pragniemy kiedyś być z Nim. Pomyślałem więc: czy to nie wspaniałe, że tata mógł pójść tam wcześniej niż my pozostali? I wiesz co? Teraz, kiedy ludzie mówią: ‘To była tragedia’, wiem, że nie mają racji.”

Potem spojrzał na zgromadzonych i powiedział, na czym polega różnica między niewierzącym światem a naśladowcami Jezusa. Powiedział: „Dla nich ból jest czymś zasadniczym, a radość czymś powierzchownym, bo nie trwa. Dla nas ból jest powierzchowny, a radość jest czymś zasadniczym.” Trwa ona na wieki (Psalm 16,11).

Celowa suwerenność Boga

Chciałbym pokazać na podstawie Biblii cztery zasadnicze prawdy dotyczące Bożej opatrzności, którą rozumiem jako celową suwerenność Boga — rzeczywistość, która podtrzymywała misje światowe i dawała im siłę zarówno w najciemniejszych, jak i w najbardziej owocnych czasach.

Po pierwsze, Boża opatrzność obejmuje wszystko. Nie ma niczego, co pozostawałoby poza jej zasięgiem. Jego celowa i suwerenna wola rządzi wszystkim: dobrem i złem, szatanem i aniołami, elektronami i galaktykami, instynktami zwierząt i ludzką wolą.

Po drugie, właśnie dlatego, że ta opatrzność obejmuje wszystko, istnieje Ewangelia, która może w pełni zaspokoić człowieka. Gdyby Bóg nie był suwerenny w ten sposób, nie byłoby Ewangelii — nie byłoby zbawienia ani wiecznej radości.

Po trzecie, ponieważ Boża opatrzność obejmuje wszystko, misyjny zamiar Boga z pewnością się wypełni. Nie może ponieść porażki. Bóg w sposób niepowstrzymany zgromadzi swoich wybranych ze wszystkich ludów świata. A potem nadejdzie koniec.

Po czwarte, właśnie dlatego, że Boża opatrzność obejmuje wszystko, twoje życie w Jego służbie ma wieczne znaczenie. Nie będzie zmarnowane. Jesteś w rękach suwerennego Boga. Dlatego miej marzenie, które wywyższa Chrystusa, i idź za nim z pełną ufnością, wiedząc, że twój Wódz panuje nad wszystkim.

1. Opatrzność obejmująca wszystko

Boża opatrzność obejmuje wszystko. Nic nie pozostaje poza jej zasięgiem. Jego suwerenna wola rządzi wszystkim: dobrem i złem, szatanem i aniołami, elektronami i galaktykami, zwierzęcymi popędami i ludzką wolą.

Spójrzmy na List Jakuba 4,13–16:

Autor zwraca się tam do ludzi, którzy z pewnością siebie mówią, że dziś albo jutro udadzą się do takiego czy innego miasta, spędzą tam rok, będą handlować i osiągną zysk. Tymczasem — mówi Jakub — człowiek nie wie, co przyniesie jutro. Czym bowiem jest ludzkie życie? Jest jak mgła, która ukazuje się na krótką chwilę, a potem znika. Dlatego zamiast mówić z taką pewnością o swoich planach, człowiek powinien powiedzieć: „Jeśli Pan zechce, będziemy żyli i zrobimy to lub tamto.” W przeciwnym razie chlubi się swoją pychą, a wszelka taka chełpliwość jest zła.

Skupmy się na wersecie 15: „Powinniście mówić: ‘Jeśli Pan zechce, będziemy żyli i zrobimy to lub tamto’.” W tym zdaniu mamy najpierw warunek, a potem dwa skutki, które z niego wynikają. Warunek brzmi: „Jeśli Pan zechce.” Dwa skutki są następujące: po pierwsze, „będziemy żyli”, a po drugie, „zrobimy to lub tamto.”

Zatrzymajmy się na chwilę przy tym drugim skutku: „Jeśli Pan zechce, zrobimy to lub tamto.” O co w tym chodzi? Czy sens nie jest właśnie taki, że suwerenna wola Boga obejmuje wszystko? To Bóg rozstrzyga, czy uczynisz to. To Bóg rozstrzyga, czy uczynisz tamto. Innymi słowy, nigdy nie jest właściwe mówić: „Jeśli zrobię to, będzie to zgodne z suwerenną wolą Boga, ale jeśli zrobię tamto, znajdzie się to już poza Jego wolą.” Nie. Jakub mówi: jeśli czynisz to, Bóg postanowił, że właśnie to uczynisz; jeśli czynisz tamto, Bóg postanowił, że uczynisz tamto. „Jeśli Pan zechce, zrobimy to lub tamto.”

Dlatego dochodzę do wniosku, że Boża opatrzność — czyli celowa suwerenność Jego woli — obejmuje wszystko. Nic nie znajduje się poza zasięgiem Jego opatrzności. Ta prawda rozbrzmiewa w całym Piśmie.

Przywołuję te teksty biblijne po to, by pokazać jedną zasadniczą prawdę: Boża opatrzność obejmuje wszystko. Bóg sprawia wszystko zgodnie z postanowieniem swojej woli. Nawet to, co człowiekowi wydaje się przypadkowe, pozostaje pod Jego panowaniem. Rzut losem, upadek wróbla na ziemię, decyzje królów, nieszczęście spadające na miasto, zamiary narodów — nic z tego nie wymyka się Jego władzy. Zamysły ludzi mogą zostać obrócone wniwecz, lecz zamysł Pana trwa na wieki. Żaden Jego plan nie może zostać udaremniony.

Dlatego pierwsza rzecz, którą chcę wam pokazać na podstawie Biblii, jest następująca: Boża opatrzność ogarnia wszystko. Jego suwerenna wola rządzi wszystkim — dobrem i złem, szatanem i aniołami, elektronami i galaktykami, popędami zwierząt i wolą człowieka. Właśnie w tym sensie należy rozumieć słowa: „Jeśli Pan zechce, uczynimy to lub tamto.”

2. Ewangelia, która w pełni zaspokaja

Właśnie dlatego, że Boża opatrzność obejmuje wszystko, istnieje Ewangelia, która naprawdę wystarcza człowiekowi. Gdyby Bóg nie panował w taki sposób, nie byłoby Ewangelii — nie byłoby zbawienia ani wiecznej radości.

Jestem przekonany, że jeśli człowiek znajduje się w rękach Bożej opatrzności, która ogarnia wszystko, to ostatecznie jego duszy niczego nie zabraknie i wszystko będzie z nią dobrze.

Jedno z najważniejszych pytań, jakie rodzi nauka o Bożej opatrzności, brzmi: czy Bóg może postanowić, że grzech się wydarzy, a sam pozostać całkowicie święty, sprawiedliwy i bez grzechu? Czy może dopuścić, by zło stało się rzeczywistością, nie mając w sobie żadnej winy? Odpowiedź Biblii jest uderzająca, bo najjaśniej objawia się właśnie w tym miejscu, gdzie Bóg wszedł w nasz zły świat i zbawił nas, biorąc nasze zło na siebie. Odpowiedź brzmi: tak. Bóg może postanowić, że dokona się czyn zły, a sam nie tylko nie przestaje być święty, lecz objawia się w tym jako niewysłowienie łaskawy.

Widać to szczególnie wyraźnie w modlitwie chrześcijan zapisanej w Dziejach Apostolskich 4,27–28. Sens tego fragmentu jest taki, że przeciw Jezusowi wystąpili razem Herod, Piłat, poganie oraz lud Izraela, a jednak przez wszystkie ich działania wypełniało się to, co Boża ręka i Boży zamysł wcześniej postanowiły.

Mam tu przed sobą cztery wyraźne przejawy ludzkiego grzechu. Najpierw jest szyderstwo Heroda wobec Jezusa. Potem tchórzostwo i wyrachowanie Piłata, który wydaje Go na śmierć. Następnie okrucieństwo pogańskich żołnierzy, którzy Go poniżają i dręczą. Wreszcie jest grzech tłumu, który domaga się Jego ukrzyżowania.

A jednak właśnie przez ten splot grzechu dokonało się dzieło zbawienia. To znaczy, że Bóg nie był bezradnym obserwatorem tych wydarzeń. Nie utracił panowania nad biegiem historii. Przeciwnie — nawet najstraszniejsze zło, jakiego dopuścili się ludzie wobec Syna Bożego, zostało objęte Jego zamysłem i obrócone ku odkupieniu. Dlatego wierzę, że Boża suwerenność nie niweczy Ewangelii, lecz ją umożliwia. Bez takiej suwerenności nie byłoby krzyża jako zbawczej drogi, lecz jedynie ludzka przemoc i chaos. Dzięki niej jednak to, co było największym grzechem człowieka, stało się miejscem objawienia największej łaski Boga.

Na końcu Dziejów Apostolskich 4,28 Biblia mówi wyraźnie — bo Bóg chce, abyśmy to wiedzieli — że ci ludzie uczynili to, co Jego ręka i Jego zamysł wcześniej postanowiły. A więc Bóg postanowił, że dokona się najgorszy czyn w dziejach świata. I gdyby tego nie postanowił, ty i ja bylibyśmy całkowicie bez nadziei. Nie byłoby Ewangelii, nie byłoby zbawienia, nie byłoby wiecznej radości ani misji. Kiedy bowiem Syn Boży był wyszydzony, opluty, pobity i ukrzyżowany, niósł na sobie nasze grzechy i nabywał dla nas wieczną radość.

Wraz z tym wydarzeniem Bóg wprawił w ruch swoją światową misję. Objawienie 5,9 pokazuje, że właśnie w tej chwili — gdy Bóg dopuszczał najstraszniejsze zło, jakie wydarzyło się na świecie — Baranek Boży został zabity, a przez swoją krew wykupił dla Boga ludzi z każdego plemienia, języka, ludu i narodu. Na Golgocie narodziło się zbawienie. Na Golgocie narodziła się Ewangelia. Na Golgocie narodziły się misje. Stało się tak dlatego, że Bóg postanowił dopuścić zarazem największe zło i największy akt miłości, jaki kiedykolwiek miał miejsce.

Jeśli wrócisz do domu albo na swoją uczelnię i zostaniesz wciągnięty w spór o wszechobejmującą suwerenność Boga, nie traktuj tego jak intelektualnej gry. Pamiętaj, o co tu naprawdę chodzi. Jeśli Bóg nie mógł postanowić, że zło się dokona — nawet tak straszne jak zabicie Jego Syna — nie stając się przy tym sam sprawcą zła, to nie ma przebłagania za grzech, nie ma zbawienia, nie ma Ewangelii, nie ma misji, nie ma chrześcijaństwa. Wszystko się wtedy rozpada.

A jednak prawda jest taka, że Bóg rzeczywiście postanowił śmierć swojego Syna. I właśnie w tym złym wydarzeniu Jezus wziął na siebie całe zło wszystkich ludzi ze wszystkich narodów, którzy w Niego uwierzą. W ten sposób została uruchomiona największa misja w dziejach świata.

To znaczy, że słowa z Księgi Rodzaju 50,20 powiewają jak sztandar nad krzyżem Chrystusa i nad każdym innym złem na świecie: ludzie i moce ciemności zamierzali zło, lecz Bóg zamierzył z tego dobro. Nad każdym złem demonicznym i ludzkim Bóg mówi: wy zamierzaliście to ku złemu, ale Ja zamierzyłem to ku dobremu.

Podsumowując: po pierwsze, Boża opatrzność obejmuje wszystko. Po drugie, bez niej nie byłoby Ewangelii ani zbawienia.

3. Misja, która zwycięży

Właśnie dlatego, że Boża opatrzność obejmuje wszystko, Jego misyjny zamysł na pewno się wypełni. Nie może ponieść porażki.

Jezus powiedział, że Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całym świecie na świadectwo wszystkim narodom, a potem nadejdzie koniec. Nie jest to tylko możliwość, lecz pewność. Orędzie krzyża dotrze do wszystkich ludów. Nic nie zdoła go powstrzymać. A kiedy to dzieło zostanie dokonane, przyjdzie koniec.

Jezus powiedział także, że oddaje swoje życie za owce. Powiedział, że ma również inne owce, które nie należą do tej żydowskiej owczarni, i że musi je także przyprowadzić. One usłyszą Jego głos. I tak powstanie jedna owczarnia i jeden Pasterz.

Tak rozumiem sens tych słów: te owce należą do Niego. Są rozproszone po całym świecie, pośród wszystkich ludów. Zostały przez Niego nabyte. Dlatego musi je przyprowadzić. Usłyszą Jego głos i przyjdą do Niego. On zbuduje swój Kościół i bramy piekła go nie przemogą. Jego misja nie może zawieść. Opatrzność Ojca obejmuje wszystko.

„[On] udaremnia zamysły narodów,
niweczy plany ludów.
Lecz zamysł Pana trwa na wieki,
plany Jego serca — z pokolenia w pokolenie.”
(Psalm 33,10–11)

„[On] zwiastuje koniec już od początku
i od dawnych czasów to, co jeszcze się nie dokonało, mówiąc:
‘Mój zamysł się ostoi
i wypełnię całą moją wolę.’”
(Izajasza 46,10)

Po pierwsze, Boża opatrzność obejmuje wszystko. Po drugie, bez niej nie byłoby Ewangelii ani zbawienia. Po trzecie, właśnie dlatego, że ta opatrzność obejmuje wszystko, Boży misyjny zamysł wobec świata na pewno się wypełni. Nie może ponieść porażki.

4. Znaczenie w pełni zabezpieczone

Na koniec chcę powiedzieć, że właśnie dlatego, iż Boża opatrzność obejmuje wszystko, twoje życie w Jego służbie ma wieczne znaczenie. Bóg nie dopuści, aby twoje życie zostało zmarnowane.

Jesteś w rękach suwerennego Boga.

Ten, który rozpoczął w tobie dobre dzieło, doprowadzi je do końca w dniu Jezusa Chrystusa (Flp 1,6).
Twoje kroki są utwierdzane przez Pana (Ps 37,23).
On sprawi, że wszystko będzie współdziałać ku twojemu dobru (Rz 8,28); będzie się radował, czyniąc ci dobro — z całego swego serca i z całej swojej duszy (Jr 32,41).
On jest po twojej stronie. A jeśli suwerenny Bóg jest za tobą, nikt nie zdoła skutecznie wystąpić przeciwko tobie (Rz 8,31).
On utwierdzi dzieło twoich rąk (Ps 90,17).
On sprawi, że będziesz przynosił owoc (J 15,5).
Żadne słowo, które wychodzi z twoich ust, i żadna miłość, która wychodzi z twoich rąk, nie wrócą do ciebie puste. Wszystko to spełni Jego zamysł (Iz 55,11).

Kiedy uczynisz swoim pragnieniem i świętą ambicją wywyższanie Chrystusa w życiu i w śmierci, będziesz mógł powiedzieć wraz z Pawłem: „Dla mnie żyć — to Chrystus, a umrzeć — to zysk” (Flp 1,21).

Wtedy będziesz mógł wołać z triumfem: kto zdoła odłączyć nas od miłości Chrystusa? Czy ucisk, utrapienie, prześladowanie, głód, nagość, niebezpieczeństwo albo miecz? Przecież Pismo mówi, że ze względu na Niego jesteśmy cały dzień wydawani na śmierć i uznani za owce przeznaczone na rzeź. A jednak właśnie w tym wszystkim odnosimy pełne zwycięstwo przez Tego, który nas umiłował.

Zabijani przez cały dzień — a jednak więcej niż zwycięzcy. Tak samo mówi o tym Jezus: jednych z was zabiją, a jednak nawet włos z waszej głowy nie zginie. Co to znaczy? To znaczy, że Boża opatrzność obejmuje wszystko i sięga z najdrobniejszą dokładnością nawet włosów na twojej głowie. Nic więc nie spotka cię — nawet najmniejsze poruszenie jednego włosa — jeśli Bóg nie postanowi, że ostatecznie posłuży to twojemu dobru, nawet twoja śmierć. Bo żyć — to Chrystus, a umrzeć — to zysk.

Będziemy żyli

Tak więc kończymy tam, gdzie zaczęliśmy — w Jakuba 4,15: „Jeśli Pan zechce, będziemy żyli.” A jeśli nie zechce, nie będziemy. Henry Martyn, misjonarz w Indiach i Persji, który zmarł w 1812 roku w wieku trzydziestu jeden lat, zapisał w swoim dzienniku w styczniu tamtego roku: „Czy życie, czy śmierć będą moim udziałem — niech Chrystus będzie we mnie wywyższony! Jeśli ma dla mnie jeszcze jakąś pracę do wykonania, nie mogę umrzeć.”

„Jeśli Pan zechce, będziemy żyli.” Czyż nie jest czymś niezwykłym, że możesz wyjść stąd, będąc w rękach suwerennego Zbawiciela, i wiedzieć ponad wszelką wątpliwość, że jesteś nieśmiertelny, dopóki Jego dzieło w tobie nie zostanie wykonane? Nikt, żadna choroba ani żadna kula nie mogą odebrać ci życia, dopóki Jego zamiar wobec ciebie nie dopełni się. Jeśli Pan zechce, będziesz żył.

9 sierpnia głosiłem kazanie na pogrzebie dwunastoletniej dziewczynki, która zmarła na malarię, gdy jej rodzice służyli jako misjonarze wśród ludu całkowicie nieosiągniętego Ewangelią. Służą tam w ten sposób już od ponad piętnastu lat. Ból po stracie i żałoba były ogromne. A jednak kilka tygodni temu ci rodzice wraz z częścią swoich pozostałych dzieci wrócili do tego ludu. I przez trzy dni, od 18 do 20 grudnia, siedzieli na zielonej macie, mając przed sobą orzeszki ziemne, daktyle, miskę wody i Biblię, i przez dziesięć godzin dziennie dzielili się Ewangelią z ludźmi, którzy przychodzili złożyć im wyrazy współczucia.

Jak to się dzieje, że rodzina nie tylko przetrwa śmierć dwunastoletniej córki, ale znajduje jeszcze siłę i miłość, by wrócić i dalej wylewać swoje życie tam, gdzie ich córka wylała swoje aż do śmierci? Odpowiedź brzmi — i oni sami powiedzieliby to, gdyby tu byli — że stoi za tym wszechobejmująca opatrzność Boga, który wcześniej postanowił śmierć swojego Syna dla zbawienia ludzi z każdego plemienia i języka, który nabył misję, której nic nie zdoła zatrzymać, i który powołał nas do życia o nieskończonym znaczeniu. Błagam was więc — dla waszego własnego dobra, dla chwały Chrystusa i dla zbawienia ludów nieosiągniętych — przyłączcie się do nich w takim właśnie życiu, które ma prawdziwe znaczenie.

Na tym pogrzebie śpiewaliśmy pieśń: „Dobrze jest duszy mej”. Jeśli jesteś w rękach wszechobejmującej opatrzności Boga, zawsze dobrze będzie duszy twojej. Dlatego uchwyć się takiej wizji życia, która wywyższa Chrystusa, i idź za nią z pełną ufnością, wiedząc, że twój Pan i Zbawiciel panuje nad wszystkim.

John Piper