wtorek, marca 10, 2026

Czy kiedykolwiek byłeś zły na Boga? Zdezorientowany Nim? Sfrustrowany Nim?

Czy kiedykolwiek byłeś zły na Boga? Zdezorientowany Nim? Sfrustrowany Nim?

Ja z pewnością byłem, i to wiele razy, szczególnie po śmierci mojego syna.

Hiob także. Słyszymy to w rozdziałach, kiedy przeklina dzień swoich narodzin. „Dlaczego nie umarłem przy urodzeniu?” — jęczy (3:11). Podobnie Jeremiasz „przeklął dzień, w którym się urodził” (Jer. 20:14). Psalmista nawet powiedział Bogu, żeby odwrócił wzrok i zostawił go w spokoju: „Odwróć ode mnie wzrok, abym się rozweselił, zanim odejdę i już mnie nie będzie!” (Ps. 39:13).

Co jest nie tak z tymi ludźmi? Ich życie zostało zniszczone? Czują się opuszczeni przez Boga. Codzienna egzystencja jest potworna. To właśnie jest nie tak.

I zbyt często to samo jest nie tak także z nami.

Więc co robimy? To, co oni. Lamentujemy. Przekładamy nasz ból na prośby. Zapisujemy nasze modlitwy krwią, potem i smarkami, gdy kulimy się w pozycji płodowej w naszych ciemnych i wilgotnych zaułkach beznadziei.

Wołamy w bólu, stracie, żałobie, zagubieniu, samotności, winie i wstydzie. Wołają nasze łzy. Woła nasza krew. Wołają nasze ciała, tak jak sam Jezus wołał na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27:46).

Uczniowie nie siedzą cały czas przy ogniskach, brzdąkając na gitarach i wychwalając słodkiego Jezusa. Czasem rozbijamy sobie knykcie o drzwi nieba, wołając: „Dlaczego? Gdzie jesteś? Jak długo jeszcze? Zostaw mnie w spokoju!”

Jak długo to będzie trwało? Tylko Bóg wie. To, co wiemy, jest następujące: w nasze najciemniejsze dni Jezus nas odnalazł, przyjął nas w swój łagodny i uzdrawiający uścisk i będzie nas trzymał, gdy płaczemy, lamentujemy, zmagamy się i czekamy na lepsze dni.

Chrystus czyni to, co Chrystus zawsze czyni. Działa w nas, wraz z całym naszym rozbiciem, lękiem i bólem, aby pokazać nam, że zawsze tam był. Tak blisko jak nasze rany. Tak blisko jak nasze blizny. W Nim świta nadzieja jutra.

Chad Bird