poniedziałek, września 22, 2025

Zrozumieć Boże cele w naszym cierpieniu

Czasami naiwnie zakładamy, że nasz Ojciec Niebieski nie ma prawa wymagać od nas zaufania, dopóki nie uczyni swojej nieskończonej mądrości  całkowicie dla nas zrozumiałem [Innymi słowy: Nie może On oczekiwać, że Mu zaufamy, dopóki w sposób szczegółowy i konkretny nie wyjaśni nam, dlaczego robi to co robi, albo dlaczego planuje zrobić, to co planuje].

Gdyby jednak Bóg nieustannie udzielał nam wyjaśnień dotyczących okoliczności, w których się znajdujemy, nasze życie nie byłoby wolne, a już na pewno nie byłoby w nim miejsca na wiarę i zaufanie.

Myślę o moim przyjacielu Johnie Franklinie, który grał w softball, będąc zdrowym trzydziestodziewięciolatkiem. W czasie gry, John zaczął odczuwać ból głowy i szyi. Zszedł z boiska, a pod koniec meczu potrzebował pomocy przy chodzeniu.

Został zabrany do szpitala, a jego stan zdrowia nagle i gwałtownie się pogorszył do tego stopnia, że został całkowicie sparaliżowany. Nie mógł nawet mówić.

Wkrótce oddychał za pomocą respiratora. Spędził siedem tygodni na oddziale intensywnej terapii i kolejne cztery miesiące w szpitalu. Przeszedł terapię logopedyczną, a następnie przez kilka lat terapię zajęciową i fizjoterapię. Teraz, wiele lat później, John nadal porusza się na wózku inwalidzkim. Lekarze nigdy nie odkryli przyczyny jego stanu zdrowia.

Najmłodszy syn Johna, miał sześć lat, gdy jego ojciec stał się niepełnosprawny. Napisał do mnie: „Pamiętam, że zawsze byłem wściekły, że Bóg mu to zrobił. Pewnego dnia zapytałem tatę, dlaczego się nie gniewa na Boga. Odpowiedział: »Dlaczego miałbym przyjmować dobro od Boga, a zło nie?«. Zatkało mnie i byłem jeszcze mocniej zły na niego. Ale to doświadczenie na zawsze ukształtowało mój pogląd na Boga i zło”.

Ta wspaniała rodzina z pewnością widziała działanie Boga. Nadal jednak nie mają jasnego wyjaśnienia Jego celu związanego z niepełnosprawnością Johna.

Pomyśl, jak wyglądałoby nasze życie, gdyby Bóg regularnie nam tłumaczył, dlaczego dopuszcza wszystko, co nas rozczarowuje [co jest trudne, bolesne, niezrozumiałe].

Wyobraź sobie, że jesteś nastolatką chorą w dniu balu maturalnego. Bóg mógłby szepnąć: „Pozwoliłem ci dostać zapalenia płuc, żebyś nie zżyła się z tym młodym mężczyzną, który nie byłby dla ciebie odpowiedni”. Twoi rodzice poszliby po twój ulubiony deser, zobaczyliby ogłoszenie o pracę i powiedzieli ci, żebyś złożyła podanie i dostała pracę, i poznała  dziewczynę, która zostanie twoją najlepszą przyjaciółką i pomoże ci za dwadzieścia lat, kiedy twój mąż zachoruje na raka, i…

„Wow! Mój mąż? Jaki on jest? I dlaczego pozwoliłeś mu zachorować na raka?!”

Aby uczynić cię bardziej podobnym do Chrystusa i pomóc ci stać się bardziej sługą i...

„Ale ja nie chcę być sługą. A rak mnie przeraża!”

...i nauczyć twojego męża, aby polegał na mnie, i przyciągnąć twoje dzieci i wnuki bliżej do Mnie, i...

„Będę miała dzieci i wnuki? Ile? Dziewczynki czy chłopców? Ale jak poradzą sobie z rakiem męża!?”

Czy rozumiesz, do czego to zmierza? A to tylko jedno „proste” wydarzenie. Jak Bóg mógłby wyjaśnić swoje zamierzenia, nie objawiając nam życia, jakie dla nas zamierzył w przyszłości? I nie udzielając nam łaski, którą da nam dokładnie wtedy, gdy jej potrzebujemy, a nie z wyprzedzeniem?

Bóg opatrzności wplata miliony szczegółów w nasze życie i w życie wszystkich wokół nas. Być może nie ma jednego wielkiego powodu, by sprowadzić do naszego życia konkretną osobę, sukces, porażkę, chorobę czy wypadek; w rzeczywistości może mieć setki drobnych powodów.

Aby zrozumieć Boże wyjaśnienia, musielibyśmy być Bogiem.

Randy Alcorn