sobota, września 06, 2025

Kłamstwa psychoterapeutycznej kultury

Żyjemy w terapeutycznym wieku, który przedefiniował grzech w kategorie chorób i zaburzeń, jako sposób na ucieczkę od odpowiedzialności. Lęk, narcyzm, nałogowe pijaństwo i zażywanie narkotyków, uzależnienie od pornografii, a nawet uparta samowola dziecka są obecnie postrzegane jako choroby lub zaburzenia. Jednak u podstaw wszystkich tych zaburzeń leży grzech i bunt.

Nie masz GAD (uogólnionego zaburzenia lękowego), które można rozwiązać za pomocą pigułki. Leki mogą pomóc (lub pogorszyć sytuację), ale nie zastąpią uświęcenia. Musisz nauczyć się ufać Ojcu Niebiańskiemu. Żadna pigułka tego za ciebie nie zrobi. Pismo Święte przepisuje lekarstwo na niepokój.

Nie masz NPD (narcystycznego zaburzenia osobowości). Twoje zaabsorbowanie sobą i brak współczucia są formami pychy, która jest bałwochwalstwem samego siebie. Nawróć się! Bóg poniża aroganckich i wywyższa pokornych.

Nie cierpisz na uzależnienie od substancji psychoaktywnych (SUD). Nadużywasz Bożego daru, jakim jest alkohol. Stałeś się niewolnikiem swoich upadłych pragnień. Musisz wziąć odpowiedzialność za swoje wybory. Twoje pragnienia nie są wymówką.

Nie masz HD (zaburzenia hiperseksualności). Masz problem z samokontrolą. Wypaczasz Boży dar, jakim jest seks. Uzależnienie od pornografii oznacza po prostu, że jesteś zniewolony przez swoje żądze i pójdziesz do piekła, jeśli się nie nawrócisz i nie będziesz walczył z tymi niegodziwymi pragnieniami. Chrześcijanin nigdy nie może powiedzieć „nie mogłem się powstrzymać” lub „nie miałem wyboru”. Nie - po prostu przyzwyczaiłeś się do dokonywania złych wyborów. Jest to kwestia moralna, a nie medyczna czy terapeutyczna.

Twoje dziecko nie ma ODD (zaburzenia opozycyjno-buntownicze). Nieposłuszeństwo dziecka jest grzechem, a nie chorobą i należy się nim odpowiednio zająć. Twoje dziecko nie jest ofiarą choroby lub zaburzenia; jest grzesznikiem potrzebującym treningu i korekty. Twoje dziecko potrzebuje lepszego macierzyństwa i ojcostwa, a nie tabletek czy terapeuty. Nie używaj leków lub doradcy jako substytutu dla leniwego lub niekonsekwentnego rodzicielstwa.

Bardzo niewiele rzeczy, które nazywamy „chorobami psychicznymi”, ma podstawy empiryczne. Tak, mózg, jako organ ciała, może działać nieprawidłowo (wstrząsy mózgu, demencja itp.). Ale większość tego, co jest klasyfikowane jako „choroba psychiczna”, ma swoje korzenie w umyśle/duszy/sercu, a nie w mózgu. Ludzie zbyt często otrzymują diagnozę choroby psychicznej, mimo że lekarz nie przeprowadził ani jednego testu medycznego, który mógłby zweryfikować obecność choroby ciała.

Rezultatem kultury terapeutycznej jest zbyt często odstygmatyzowanie rzeczy, które powinny być napiętnowane i zawstydzone. Ironia polega na tym, że terapeutyczny zwrot w naszej kulturze nie rozwiązał tych problemów, ale je zintensyfikował.

Inflacja „choroby psychicznej” jako kategorii nie pomogła - zwłaszcza gdy tak wielu młodych ludzi gloryfikuje swoje diagnozy i przekształca je w tożsamość.

Mylimy umysł z mózgiem. Wiele z tego wynika z chciwości - zarabiamy na lekarzach i terapeutach, by leczyć wielu ludzi, którzy w rzeczywistości nie są chorzy, ale po prostu zbierają złe owoce grzesznych wyborów i zachowań. Stosujemy świeckie i medyczne „rozwiązania” problemów duchowych, ale to przypomina leczenie złamanej nogi Advilem. Advil może złagodzić niektóre bolesne objawy, ale tak naprawdę nie rozwiązuje prawdziwego problemu u jego podstaw. Złamana kość musi zostać nastawiona, by mogła się wyleczyć. Powtórzę to jeszcze raz: terapia nie zastąpi skruchy, a leki nie zastąpią uświęcenia. Jako kultura przedkładamy dobre samopoczucie nad stawanie się dobrym. To jest dla nas złe.

Nie twierdzę, że nie ma czegoś takiego jak choroba psychiczna (mózgu). Nie twierdzę, że terapia i leki nigdy nikomu nie pomagają. Czasami mogą być całkiem przydatne; leki powinny być postrzegane jako kwestia chrześcijańskiej roztropności i wolności. Twierdzę, że kultura terapii wymknęła się spod kontroli i traktuje wiele kwestii moralnych i duchowych (za które jesteśmy odpowiedzialni) tak, jakby były chorobami (co sugeruje, że nie jesteśmy za nie odpowiedzialni). Kultura terapeutyczna subsydiowała nieodpowiedzialność, więc nic dziwnego, że staliśmy się bardziej nieodpowiedzialni. Kultura terapeutyczna robi z wieloma kwestiami to samo, co państwo opiekuńcze robi z pracą/lenistwem - zachęca do ucieczki od odpowiedzialności.

Rich Lusk