piątek, kwietnia 17, 2026

Brutalne prześladowania religijne w Iranie

Trwające, krwawe tłumienie protestów w Iranie [artykuł został opublikowany 3 lutego 2026r. - przyp. tłum.] jest objawem długotrwałego i głębszego okrucieństwa ze strony reżimu: próby wykorzenienia wolności sumienia.

Islamski reżim Iranu zbliża się chwiejnym krokiem do swojej nieoficjalnej 47. rocznicy: powrotu ajatollaha Chomeiniego do Teheranu 1 lutego 1979 roku. Chociaż szeroka koalicja obaliła długo rządzącego dyktatora, szacha Mohammada Rezę Pahlawiego, władzę przejęli islamscy twardogłowi i stworzyli reżim jeszcze bardziej brutalny.

Rezultatem jest jeden z najbardziej represyjnych rządów na świecie, państwo z samego dna tabeli, obok Białorusi, Chin, Rosji i Arabii Saudyjskiej. Według Freedom House: „Ostateczna władza spoczywa w rękach najwyższego przywódcy kraju, ajatollaha Alego Chameneiego, oraz niepochodzących z wyboru instytucji pozostających pod jego kontrolą. Instytucje te, w tym siły bezpieczeństwa i wymiar sprawiedliwości, odgrywają główną rolę w tłumieniu sprzeciwu i innych ograniczeniach swobód obywatelskich.” Niestety, ten sterylny opis nie oddaje należycie grozy, jaką ostatnio Islamski Korpus Strażników Rewolucji — główny wykonawca i obrońca reżimu — sprowadził na naród irański.

Trwające, mordercze tłumienie protestujących w Iranie jest objawem długotrwałego i głębszego okrucieństwa ze strony reżimu: próby wykorzenienia wolności sumienia.

U podstaw tej zabójczej wrogości Teheranu wobec sprzeciwu leży fundamentalna niechęć do zaakceptowania wolności sumienia w jakiejkolwiek postaci, a zwłaszcza w wymiarze moralnym i duchowym. Szach prowadził kampanię wymuszonej modernizacji, która ograniczyła publiczną rolę islamu, rozpalając sprzeciw wielu fundamentalistów, lecz religijne mniejszości, z wyjątkiem bahaistów, w dużej mierze pozostawił w spokoju. Natomiast reżim islamistyczny dąży do napiętnowania, a ostatecznie wykorzenienia wszystkich niepożądanych wyznań. Jak wyjaśniał badacz John MacGhlionn już w kwietniu: „Apostazja — odejście od islamu — stała się przestępstwem karanym śmiercią. Kościoły zostały zdelegalizowane, konwertyci byli tropieni, a Biblie w języku perskim stały się kontrabandą.”

To podejście trwa nadal. W swoim zeszłorocznym raporcie Amerykańska Komisja ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej (USCIRF) stwierdziła, że warunki wolności religijnej w Iranie pozostały złe, szczególnie dla mniejszości religijnych, religijnych dysydentów oraz kobiet i dziewcząt. Władze poddawały więźniów zatrzymanych z powodów religijnych torturom i surowym karom, między innymi przez odmawianie im opieki medycznej. Rząd nadal systematycznie nękał, zastraszał i brał na cel mniejszości religijne poprzez arbitralne aresztowania, wymuszone zaginięcia oraz przymusowe zamykanie działalności gospodarczej. Rząd Iranu przeprowadził w 2024 roku ponad 900 egzekucji i wydał dziesiątki wyroków śmierci za zarzuty o podłożu religijnym.

Nikt nie jest bezpieczny. Iran, najludniejsze państwo z szyicką większością, prześladuje sunnitów i muzułmanów sufickich. Jak czytamy w raporcie USCIRF: „Rząd nadal brał na cel sunnickich muzułmanów poprzez egzekucje, aresztowania, zaginięcia prominentnych duchownych, niszczenie domów i odmawianie pozwoleń na budowę.”

Bahaiści, zasadniczo traktowani jako apostaci, cierpią jeszcze bardziej. Ataki reżimu dramatycznie nasiliły się w zeszłym roku. Human Rights Watch podaje, że między czerwcem a listopadem 2025 roku [Baha’i International Community] udokumentowała ponad 750 aktów prześladowań w całym Iranie — trzykrotnie więcej niż w tym samym okresie 2024 roku. Incydenty te obejmują ponad 200 nalotów na domy i firmy, po których następowały przesłuchania, co doprowadziło do zatrzymania i aresztowania co najmniej 110 bahaitów. Sądy Rewolucyjne przeprowadziły rozprawy wobec ponad 100 osób i wydały nowe wyroki przeciw bahaitom, każdy od dwóch do dziesięciu lat więzienia.

Żydzi od dawna są na celowniku reżimu, który rutynowo demonizuje Izrael, a ich sytuacja także pogorszyła się w zeszłym roku. Jak informował w listopadzie Janatan Sayeh z Foundation for the Defense of Democracies: „Po Dwunastodniowej Wojnie w czerwcu oraz powtarzających się niepowodzeniach w uderzaniu w cele żydowskie w Europie, Teheran skierował swoją wrogość ku własnym żydowskim obywatelom.” Ponad 30 irańskich Żydów zostało aresztowanych pod zarzutem szpiegostwa, wielu żydowskich przywódców przesłuchano, a członków niewielkiej społeczności żydowskiej w kraju naciskano, by wyrażali poparcie dla Chameneiego i reżimu.

Największym zagrożeniem dla reżimu jest jednak rozwój chrześcijaństwa. Paradoksalnie, wykorzystywanie islamu do uzasadniania politycznego ucisku od dawna odpycha ludzi od tej religii. W 2018 roku mój kolega z Cato Institute, Mustafa Akyol, autor książki Reopening Muslim Minds: A Return to Reason, Freedom, and Tolerance, informował, że „są oznaki, iż całkiem wielu Irańczyków rozczarowuje się już nie tylko reżimem, ale i samym islamem. Często po cichu i w tajemnicy porzucają swoją wiarę. Niektórzy wybierają inne religie, często chrześcijaństwo.”

Proces ten trwa nadal. Nima Alizadeh, muzułmański konwertyta na chrześcijaństwo i założyciel Revelation Ministries, służącej chrześcijanom perskojęzycznym, zauważył trzy lata temu, że „w ciągu ostatnich dwóch dekad Iran miał najszybciej rozwijający się Kościół na świecie.” W listopadzie ubiegłego roku dr Pooyan Tamimi Arab z Group for Analyzing and Measuring Attitudes in Iran stwierdził: „Młodsi ludzie [odwracają się od islamu]… a to oznacza, że w sytuacji, w której religia większościowa jest podawana w wątpliwość, niektórzy nie wybiorą na przykład niereligijności, ale wybiorą inną religię, jak chrześcijaństwo.”

Z tego powodu reżim Chameneiego rozpoczął szczególnie brutalną kampanię przeciw konwertytom. Podczas irańskiego „Powszechnego Okresowego Przeglądu” w 2024 roku przed Radą Praw Człowieka ONZ cztery organizacje pozarządowe — Middle East Concern, Article 18, Christian Solidarity Worldwide i Open Doors — złożyły wspólny komentarz na temat nadużyć rządu w Teheranie: „Władze irańskie nie pozwalają konwertytom uczęszczać do kościołów społeczności ormiańskiej i asyryjskiej, którym z kolei zakazuje się odprawiania nabożeństw po persku, w języku narodowym, co stanowi dodatkowy środek zniechęcający konwertytów do uczestnictwa. Konwertyci są ścigani za udział w nieformalnych spotkaniach w prywatnych domach, zwanych ‘kościołami domowymi’.”

Na początku zeszłego roku Mai Sato, specjalna sprawozdawczyni ONZ ds. praw człowieka w Iranie, zwróciła uwagę na ataki na chrześcijan: „Sytuacja chrześcijan w Islamskiej Republice Iranu jest sprawą głębokiego niepokoju, która wymaga naszej dalszej uwagi.” Jak informował Human Rights Watch w ubiegłym roku: „Iran znacząco nasilił prześladowania chrześcijan; łącznie 96 konwertytów skazano w zeszłym roku na 263 lata więzienia, w porównaniu z 22 chrześcijanami skazanymi w 2023 roku.” Mimo to — podkreślał Ghlionn — Kościół chrześcijański nadal się rozwija: „Iran ma dziś jedną z najszybciej rosnących populacji chrześcijańskich na świecie. Nie w wielkich katedrach. Nie na publicznych placach. Lecz pod ziemią, szerząc się cicho i ostrożnie. … W większości są to jednak zwyczajni Irańczycy — studenci, robotnicy, a nawet byli mułłowie — którzy zobaczyli mrok Islamskiej Republiki i chcą czegoś innego.”

To, że chrześcijaństwo rozprzestrzenia się organicznie, uczyniło je bardziej odpornym i trudniejszym do stłumienia. Lela Gilbert z Hudson Institute omówiła wyniki swoich badań: „Świadectwo nowych chrześcijan wobec innych przekazywane jest głównie w cichych rozmowach, wzmacnianych przez skromne internetowe studia biblijne oraz potwierdzanych przez wizje, sny i cudowne odpowiedzi na modlitwy. Z powodu ryzykownych warunków, w jakich żyją, niedawni konwertyci chrześcijańscy z zapałem opowiadają przyjaciołom i bliskim o przemienionym życiu — lecz czynią to cicho i ostrożnie. Jednak to ich dyskretne, a zarazem wytrwałe świadectwo odpowiada za niezwykłą liczbę nowych irańskich wierzących, którzy spotykają się w małych kościołach domowych”.

Tragicznie, kara dla niektórych wierzących religijnych nigdy się nie kończy. Jak wyjaśniał wspólny dokument czterech organizacji pozarządowych: „Presja wywierana na chrześcijan i ich rodziny trwa także po zwolnieniu z więzienia albo po aresztowaniu czy zatrzymaniu. Obejmuje ona monitoring i nękanie; odmowę zatrudnienia; odmowę edukacji i kwalifikacji; cykl nowych zarzutów lub wznawiania spraw; przymusowe zajęcia z reedukacji islamskiej, podczas których konwertyci są naciskani, by wrócili do islamu; dodatkowe kary po odbyciu więzienia, takie jak wewnętrzne zesłanie, chłosta, grzywny, zakazy podróżowania i pozbawienie praw społecznych, w tym członkostwa w jakiejkolwiek grupie; nakładanie prac społecznych, na przykład kopania grobów lub obmywania ciał zmarłych przed pogrzebem; oraz przymuszanie przez groźby do opuszczenia Iranu”.

Dla reżimu sam fakt, że Irańczyk wierzy w coś innego niż narzucona religia, stanowi trwałą zbrodnię.

Iran stał się państwem-pariasem. Oczywiście tysiące Irańczyków zabitych podczas ostatnich protestów zasługują na sprawiedliwość. Jednak przewinienia reżimu w Teheranie sięgają znacznie głębiej niż naśladowanie innych autorytarnych rządów w desperackiej próbie utrzymania się przy władzy za wszelką cenę. Chamenei i IRGC są zdecydowani wykorzenić indywidualne sumienie — jest to zbrodnia nie tylko polityczna, ale i duchowa. Toczą jednak bitwę, której nie mogą wygrać. Fakt, że inne wyznania nie tylko nadal istnieją, ale wręcz się rozwijają, daje nadzieję Irańczykom wszystkich religii.

Doug Bandow