poniedziałek, 10 lutego 2020

Bohaterowie wiary: Peter Waldo

W połowie XII wieku w Lyon we Francji mieszkał zamożny kupiec Peter Waldo (lub Peter Valdes). Jego dom znajdował się w pobliżu miejsca, w którym spotykają się dwie wielkie rzeki, Rodan i Saone.

Mury miasta były stare i szare, a ulice wąskie i zacienione domami po obu stronach. Lyon było miastem znanym z handlu, więc nabrzeża zawsze były wypełnione statkami handlowymi. Głównym towarem eksportowym był jedwab. Liczne drzewa posadzono poza murami miasta i to właśnie tam właśnie hodowano jedwabniki, których kokony były wykorzystywane przy produkcji tego cennego materiału.

Waldo budzi się do duchowego życia

Peter Waldo odnosił wielkie sukcesy w biznesie, jednak nigdy nie był samolubny ani chciwy. Był znany w całym mieście ze swojej dobroci i hojności. Pewnego dnia zdarzyło się coś, co sprawiło, że odczuł zaniepokojenie nie tylko fizycznym dobrem ludzi, ale również ich duchowym dobrobytem. Waldo odwiedzał właśnie jednego ze swoich przyjaciół, który po zjedzonej wspólnie kolacji, nagle upadł i zmarł.
To wydarzenie wywarło na nim ogromny wpływ. Zaczął szukać prawdy. Widział ludzi prowadzących grzeszne życie. Zauważył również, że inni starają się złagodzić wyrzuty sumienia poprzez pokutę. Waldo również pokutował za swoje grzechy, jednak nie przynosiło mu to pokoju. Pytał księży: „Jak mogę stać się sprawiedliwy przed Bogiem?" Księża nie znali jednak odpowiedzi na to pytanie. Waldo wiedział, że jest grzesznikiem; jego sumienie go o tym przekonywało. Wiedział, że nie jest gotowy na śmierć, ale kiedy pytał duchownych katolickich w jaki sposób może zostać zbawionym, nigdy nie był usatysfakcjonowany otrzymywanymi odpowiedziami.

Waldo odkrywa Biblię

Biblia zawierała odpowiedzi na pytania Waldo, jednak do tej pory nie posiadał on swojego egzemplarza Pisma Świętego. Choć był bogaty, nie miał największego z możliwych skarbów. Nieliczne egzemplarze Biblii, które istniały w tamtych czasach, były przechowywane w bibliotekach, których zwykli ludzie nie mogli odwiedzać. Poza tym, Biblia była spisana po łacinie. W tamtych dniach niewiele osób potrafiło czytać nawet w swoim ojczystym języku, nie mówiąc już o łacinie. Niedługo po tym, Waldo przeczytał książkę napisaną przez kogoś, kto żył krótko po czasach apostołów. W tej książce znalazł wiele fragmentów cytujących Nowy Testament. Ta lektura przyniosła mu ukojenie i zdał sobie sprawę, że wszystkie odpowiedzi na swoje pytania znajdzie w Słowie Bożym.

Czytanie tych fragmentów Pisma, skłoniło go do zakupu całej Biblii. Kosztowało go to dużo pieniędzy, jednak nie zwracał na to uwagi, gdyż to właśnie na kartach Pisma Świętego znalazł drogę zbawienia. Zrozumiał, że do Boga może zbliżyć się tylko przez Pośrednika, Jezusa Chrystusa i że Bóg wymaga pokornego, skruszonego serca a także posłuszeństwa. Pan Bóg łaskawie poruszył Waldo obdarzając go łaską zbawienia. Dopiero teraz Waldo czuł się jak nowo narodzony człowiek. Ciężar z jego duszy został wreszcie zdjęty. Znalazł światło i pociechę w wierze w Jezusa Chrystusa, Zbawiciela grzeszników.

Ubóstwo

Waldo usłyszał o młodym człowieku imieniem Alexis. Był on bardzo bogaty, ale całe swój majątek rozdał ubogim. Zrobił to co Jezus powiedział do bogatego młodzieńca w Ewangelii Mateusza 19:21. Waldo wierzył, że Bóg chce, aby uczynił to samo, a więc oddał swoje pieniądze i cały majątek biednym. Odtąd prowadził skromne życie.

Troska o innych

Waldo był znany ze swojej dobroci, jednak teraz bardziej martwił się duszami ludzi aniżeli ich dobrobytem materialnym. Biblia pouczyła go w jaki sposób człowiek może osiągnąć pokój z Bogiem, a teraz on pragnął przekazać innym tę dobrą nowinę. Obserwował ludzi, którzy byli oszukiwani przez katolicki kler fałszywą nauką jakoby mogli spłacić swoje grzechy bez łaski Jezusa Chrystusa. Płakał nad losem dusz ludzkich. Zaczął odwiedzać ludzi, mówiąc im o tym co Bóg powiedział w Swoim Słowie. Głosił im, że Bóg wymaga tylko upamiętania oraz wiary w Jego Syna. Nauczał ich prawdy, że dobre uczynki nie mogą nikogo zbawić. Wzywał ich, aby przez wiarę zwracali się do Jezusa, bo tylko w Jego krwi możliwe jest przebaczenie grzechów. Waldo często odwiedzał biedaków w ich domach. Towarzyszył również chorym i umierającym. Organizował w lesie spotkania z ludźmi, którzy byli tak samo zdezorientowani jak on niegdyś.

W swoich kazaniach Waldo nauczał ich prawdy. Jednocześnie wypowiadał się przeciwko światowości kleru rzymskokatolickiego. Modlił się z ludźmi, dawał im jedzenie oraz ubrania jeśli tego potrzebowali. Troszczył się o ich potrzeby fizyczne tak sam jak o ich dusze, nic więc dziwnego, że ludzie go kochali.

Tłumaczenie Biblii na język francuski

Waldo odczuwał nieustanną tęsknotę. Chciał, żeby Biblia była przetłumaczona na język ludu. Niewielu ludzi we Francji potrafiło czytać po łacinie, w której nie tylko było spisane Słowo Boże ale również były odprawiane msze święte.
Kościół nie chciał, aby ludzie mogli czytać Biblię. Wmówili im, że tylko kapłani są na tyle wykształceni, aby zrozumieć Pismo, co jest niemożliwe dla zwykłego człowieka. Waldo nie mógł się z tym pogodzić. Uważał, że ludzie powinni czytać Biblię, a także posiadać ją na własność.

Biedni ludzie z Lyon

Waldo nie tylko przetłumaczył Biblię na język francuski, ale również stworzył towarzystwo misyjne. Ci, którzy zostali pokochani przez Zbawiciela dzięki dziełu Ducha Świętego, zostało wysłanych, po dwóch, w okolice Lyonu. Nosili ze sobą książki podróżując po całym kraju. Wielu ludzi poznało prawdę dzięki pokornej pracy tych „biednych ludzi z Lyonu", jak ich nazywano.

Złożyli oni śluby ubóstwa. Waldo wierzył, że bycie biednym jest korzystne, podobnie jak w przypadku ziemskiej służby Jezusa. Odwiedzali oni wszystkich ludzi niezależnie od ich stanu społecznego. Podróżowali jako handlarze, sprzedający różne towary. Wchodząc do domów, zwłaszcza ludzi bogatych, mówili im, że mają towar na sprzedaż, towar który jest cenniejszy niż wszystko inne. Oczywiście ludzie pragnęli dowiedzieć się co to takiego, a wtedy „biedacy z Lyon" pokazywali im Biblię, wyjaśniając dlaczego jest tak cenna. W ten sposób Biblia znalazła miejsce w domach i sercach wielu ludzi.

Nie jesteśmy pewni czy Waldo sam przetłumaczył Pismo na język francuski, czy też zatrudnił ludzi, którzy wykonali tę pracę. Najprawdopodobniej było to wspólne dzieło. To ogromne przedsięwzięcie kosztowało wiele siły i środków, jednak Waldo był przekonany, że ludzie muszą mieć dostęp do Słowa Bożego.

Było to pierwsze tłumaczenie Biblii na język współczesny. Cóż za błogosławiony dar dla Francji. Pomimo tego sukcesu, rozprowadzenie egzemplarzy Biblii było bardzo trudne, gdyż musimy pamiętać, że w tamtych czasach prasa drukarska nie została jeszcze wynaleziona. Każda kopia była odręcznym dziełem, a praca nad nim zajmowała wiele godzin. To wszystko sprawiało, że Biblia była bardzo droga i poza zasięgiem większości ludzi. Waldo jednak był tak gorliwy w nauczaniu ludzi o drodze zbawienia, że sam rozdawał wiele egzemplarzy Nowego Testamentu a także pojedynczych ksiąg Biblii. Dzięki jego staraniom wiele osób pierwszy raz w życiu mogło przeczytać Słowo Boże.

Sprzeciw kościoła

Nie myśl, że papież i kler traktowali służbę Waldo z przychylnością. W 1179 roku Waldo wysłał swoich przedstawicieli do papieża z prośbą o zgodę na głoszenie kazań. Papież udzielił im pozwolenia, ale ostateczna decyzja należała do arcybiskupa. Kiedy Waldo udał się prosić o jego zgodę, ten odpowiedział: „Jeśli dalej będziesz głosił, potępię cię jako heretyka i spalę na stosie". Waldo odpowiedział: „Jak mogę milczeć w sprawie, która dotyka dusz ludzkich?" Arcybiskup powtórzył ostrzeżenie i oddalił go.

Kiedy arcybiskup dowiedział się, że Waldo dalej naucza, wysłał swoich ludzi, aby go aresztowali. Jednak wysłannicy bali się mieszkańców Lyonu, którzy kochali Waldo i przez ponad trzy lata ukrywali przed arcybiskupem.
W 1184 roku Papież Lucjusz III potępił Piotra Waldo i „biednych mieszkańców Lyonu”. Oficjalnie ci dzielni ludzie zostali przeklęci przez Rzym. Papież rozkazał arcybiskupowi Lyonu powstrzymać Waldo od głoszenia i rozdawania Biblii. Arcybiskup gorliwie pragnął wykonać powierzone mu zadanie. Waldo uciekł z miasta, w którym nie mógł już liczyć na bezpieczeństwo. Wędrując z miejsca na miejsce, nauczał ludzi Słowa Bożego. Bóg błogosławił jego wysiłki i wielu ludzi zostało zbawionych przez tę służbę.

Waldo i jego przyjaciele byli źle traktowani przez swoich wrogów. W tamtych czasach ludzi byli szczególnie przesądni i nie ufali tym, których potępił Kościół Rzymskokatolicki. Waldo wraz ze swoimi współpracownikami został określony jako „czarownik" (lub czarodziej).

Termin „biedni mieszkańcy Lyonu" zaczął oznaczać coś bardzo złego. Często Waldo i jego ludzie nie mogli znaleźć miejsca na nocleg i byli zmuszeni szukać schronienia wśród drzew. To co autor Listu do Hebrajczyków napisał o prorokach, można również powiedzieć i o nich (Hbr 11:37b-38).

W 1194 roku papież Alfonso II ogłosił, że każdy kto będzie chronił, żywił albo słuchał Waldo i jego naśladowców, zostanie ukarany. Niektórzy z tych chrześcijan zostali spaleni na stosie, ale nawet podczas egzekucji chwalili Boga za przywilej pracy i cierpienia dla Tego, który umarł za nich na krzyżu.

Setki chrześcijan poniosło śmierć za swoją wiarę. Bożej prawdy nie można jednak spalić lub zniszczyć. Pomimo gniewu wrogów Waldo i jego misjonarze dalej głosili Słowo Boże. Ludzie nawracali się, a Biblia była rozpowszechniana wśród nich.

Waldensi

Z powodu prześladowania wielu biednych mieszkańców Lyonu uciekło za granicę i w ten sposób ewangelia dotarła do innych krajów podobnie jak podczas rozproszenia chrześcijan w czasie prześladowania w Jerozolimie.

Szukając bezpiecznego schronienia, niektórzy wyznawcy Waldo dołączyli do grupy ludzi, którzy sprzeciwiali się Kościołowi rzymskokatolickiemu. Podzielali oni przekonania Waldo i byli gotowi współpracować z nim w dziele szerzenia ewangelii. Ta grupa wyznawców była nieznana światu, mieszkając samotnie w cichych dolinach Piemontu, trwali wiernie przy nauce apostolskiej.

Czasami prześladowcy poszukiwali ich, ale zawsze istniała wierna „resztka", która pozostawała wierna prawdzie. Zostali nazwani Waldensami. Pomimo usilnych prób, wrogom nie udało się zabić Piotra Waldo. Bóg go chronił, umożliwiając podróżowanie po wielu krajach i głoszenie ewangelii. W końcu zamieszkał w Czechach, gdzie zmarł spokojnie w 1217 roku. Po jego śmierci Waldensi coraz częściej organizowali wspólnoty niezależne od Kościoła rzymskokatolickiego. Zignorowali naukę kościoła i powołali do służby własnych ministrów. Nauczali, że sakramenty udzielane przez księży żyjących w grzechu są nieważne. Nie chcieli również modlić się za zmarłych ani oddawać czci kultowi relikwii. Odmówili również złożenia przysięgi a także uczestnictwa w wojnie. W ten sposób skutecznie oddzielali się zarówno od kościoła jak i otaczającego ich społeczeństwa.

Ruch Waldensów szybko rozwijał się szczególnie wśród biednych. Pojawili się w południowej Francji, Hiszpanii a także w Niemczech. Prześladowania w tych krajach zmusiły ich do szukania schronienia w górzystych terenach Włoch.

W Czechach, Waldensi związali się później ze zwolennikami Jana Husa, zwanymi husytami. Główna różnica między tymi dwoma ruchami polegała na tym, że waldensi odrzucili autorytet Kościoła, podczas gdy husyci częściowo go zachowali, nie zgadzając się jednak z najważniejszymi kwestiami.

Działania Piotra Waldo oraz jego naśladowców można bez wątpienia określić jako „zalążek Reformacji". Pięć lat po wybuchu Reformacji w 1517 roku w Niemczech, Waldensi skontaktowali się z Marcinem Lutrem. Nieco później zbliżyli się do reformatorów z południowych Niemiec oraz Szwajcarii. W 1532 roku zaprosili m.in. Williama Farela i Anhonego Sauniera do uczestnictwa w spotkaniu, które dziś określilibyśmy mianem synodu. Na tym zgromadzeniu przyjęto Wyznanie Wiary, które zawierało m.in. naukę o doktrynie predestynacji.

Zerwano również wszelkie więzi z Kościołem Rzymskokatolickim i zdecydowano o możliwości wstępowania w związki małżeńskie ludzi będących w służbie. Przez pewien okres Waldensi cieszyli się pewną swobodą wyznawania swojej wiary. W tym czasie zbudowali wiele miejsc, które nazwali "świątyniami".

Kiedy Carlo Emmanuel II, książę Sabaudzki zaatakował ich w XVII wieku, Oliver Cromwell interweniował w ich imieniu. To zagwarantowało im prawie dwadzieścia lat spokoju. Jednak w 1685 roku kiedy uchylono edykt nantejski, który zezwalał na wolność religijną, wielu waldensów zostało zmuszonych do szukania schronienia w Szwajcarii. Dopiero w 1848 roku Charles Alber dał im prawdziwą wolność religijną i polityczną.

Dziś liczba społeczności Waldensów wynosi około 20,000 tysięcy osób. Od 1920 roku ich ministrowie zdobywają wiedzę teologiczną w założonej przez Waldensów szkole teologiczne w Rzymie. Ich teologia nie jest jednak dokładnym odbiciem biblijnej teologii reformowanej. Przykładowo większość Waldensów przyjmuje dziś arminiańską doktrynę wolnej woli.

Bóg dotknął jednego człowieka, Piotra Waldo, który stał się narzędziem do zmiany serc wielu ludzi. Jego posłuszeństwo Bożemu poleceniu stało się wielkim błogosławieństwem dla zgubionych grzeszników.


Na podstawie: Reformation Heroes
Diane Kleyn 
Joel R. Beeke  

 

5sola.pl Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger